360 Komentarzy

Tagi ciąża ciąża to nie choroba zasiłek chorobowy w ciąży

Ciąża to nie choroba. Kiedy zwolnienie lekarskie ma rację bytu?

Stres jest nieodłączną częścią życia. Niektóre kobiety jednak nie radzą sobie ze stresem w pracy, dlatego nawet jeśli nie ma ku temu wskazań, całą lub prawie całą ciążę spędzają na zwolnieniu lekarskim.

Pozytywny test ciążowy to dla kobiety (przynajmniej takiej marzącej o posiadaniu potomstwa) niekwestionowany powód do radości. Często radości tej nie podzielają jednak pracodawcy, obawiający się skurczenia zespołu. Paniom nie przeszkadza to jednak stawiać się po zwolnienie lekarskie już w pierwszym czy drugim trymestrze. Gdy jeden ginekolog odmawia wystawienia go, pędzą do kolejnego i kolejnego, aż w końcu dostaną to, czego chcą.

Dostarczenie pracodawcy zwolnienia wraz z nowiną o swoim odmiennym stanie może być dla szefa szokiem. Z dnia na dzień musi przekazać obowiązki ciężarnej pracownicy pozostałym członkom zespołu lub znaleźć natychmiastowe zastępstwo. Co więcej, kobiety miewają tendencję do odkładania rozmowy z szefem, odbierając mu szansę na zorganizowanie pracy na spokojnie. Odczekują, aż ciąża stanie się widoczna i dopiero wówczas dostarczają zwolnienie lekarskie.

Tracą na tym poniekąd wszyscy – współpracownicy, na których z dnia na dzień spadło więcej obowiązków, właściciele firm oraz kobiety, którym ciężarne niechętne do pracy robią czarny PR. Konsekwencją nadużywania zwolnień lekarskich w czasie ciąży jest niechęć pracodawców do zatrudniania młodych mam i kobiet w wieku rozrodczym. Stratni są również podatnicy składający się na zasiłki chorobowe, czy jak kto woli, na nieuzasadnione świadczenia.


Dyspozycyjność, jak mogłoby się wydawać, zależy od samopoczucia kobiety oraz przede wszystkim warunków pracy. Jeśli ciężarna zatrudniona jest do pracy fizycznej, w której chodzi i dźwiga ciężary, zwolnienie lekarskie wydaje się oczywistością. Kontrowersje pojawiają się, gdy na chorobowe idzie kobieta pracująca przy biurku, przychodząca do pracy na osiem godzin. Ciąża, choć taką nie jest, nagle uchodzi za zagrożoną, uniemożliwiającą stawianie się w pracy.

Popularność zwolnień chorobowych na czas ciąży sprawia niestety, że do jednego worka wrzucane są kobiety, które chcą po prostu odpocząć przed porodem, jak i panie, u których istnieje ryzyko poronienia. Te z kolei, choć powinny siedzieć w domu lub leżeć, starają się pracować jak najdłużej i nie zwalniają tempa. Na pracę mimo wszystko decydują się m.in. ciężarne, dla których istotne są ambicje zawodowe. Gdyby pobierały zasiłek chorobowy, nie mogłyby prowadzić żadnych innych działań zarobkowych.

Ciąża to nie choroba – taki komentarz na temat zwolnienia lekarskiego da się usłyszeć zarówno u lekarza, jak i w pracy czy w gronie znajomych. Nie wszystkie ciąże przebiegają jednak identycznie, ale też nie wszystkie przebiegają źle. Ucieczka na chorobowe wygląda niczym wywoływanie wilka z lasu. L4 jest, a przynajmniej powinno być, efektem komplikacji, których żadna kobieta w stanie błogosławionym nie chciałaby doświadczać.

Świetne samopoczucie i brak komplikacji nie zmuszają do leżenia w łóżku, a mimo to przyjęło się, że kobieta w ciąży powinna leżeć i pachnieć. Czy na pewno? Kiedy zwolnienie lekarskie z powodu ciąży ma waszym zdaniem sens?


Autor: Margaret

Dodaj zdjęcia do komentarza (maksymalnie 5 zdjęć).

Dozwolone formaty plików to: jpg, png, gif do 20MB.

Wybierz zdjęcia
wrocławianka

wrocławianka | | Zgłoś | Odpowiedz

Jak ktoś ma potrzebę bo już ma dość swojej pracy, atmosfery w niej panującej lub poprostu chce odpoczac i przygotowac sie na przyjscie malenstwa to niech sobie bierze zwolnienie. Łatwiej jest dbac w tym czasie o siebie w domu niż zamęczac w pracy kiedy czasem brak czasu na zjedzenie głupiej kanapki, witamin. Jeszcze jak już jedno dziecko jest w domu to oprócz pracy są jeszcze obowiązki w domu pranie gotowanie sprzatanie i opieka nad starszym dzieckiem. A w ciąży obroty trochę się zwalniają bo brzuszek bywa cieżki. Poza tym siedzenie przy biurku 8 h w ciążay jest nie wskazane dla kręgosłupa, powstają żylaki, hemoroidy a dzidzius nie koniecznie lubi pozycję siedzącą na baczność!! Indywidualny wybór każdej kobiety to zwolnienie.

ciężarna

ciężarna | | Zgłoś | Odpowiedz

ten artykuł pisała kobieta, która w ciąży nie była. Pracowałam przy biurku, ale siedzenie przez 8 godzin w pracy już w 3 miesiącu wywoływało u mnie bóle brzucha i skurcze. Do tego dyskomfort biegania do toalety kilka razy w ciągu dnia, stres i narastająca frustracja, że moje dziecko nie otrzymuje ode mnie tyle uwagi na ile zasługuje (bo np nie mam czasu w pracy spokojnie zjeść o odpowiedniej porze). U mnie skończyło się na pobycie w szpitalu i od 5 miesiąca odpoczywam w domu.

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

Zwolnienie ,wtedy kiedy masz ochote I mozliwosc. Ja poszlam pod koniec 6miesiaca

małami

małami | | Zgłoś | Odpowiedz

A ja zaczynam 8 miesiąc ciąży i wciąż pracuję. Czuje się dobrze, nic mi nie dolega, więc nie wyobrażam sobie siedzieć w domu i oglądać dzień w dzień telewizję śniadaniową hehe:P Pozdrawiam wszystkie ciężarówki

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

I dziwić się dlaczego pracodawcy(tak, wszyscy zarabiają krocie na wyzyskiwaniu was) nie chcą zatrudniać kobiet. Jeśli ktoś "już ma dość swojej pracy i chce odpocząć" to niech się zwolni! Nie tylko kobiety w ciąży odczuwają dyskomfort przy 8 godzinach za biurkiem, ludzie mają np problemy z kręgosłupem, a pracować muszą. Ja w ciąży nie jestem a do toalety latam kilkanaście jak nie więcej razy.

lukrecja.in

lukrecja.in | | Zgłoś | Odpowiedz

Dla mnie to jest chore... Moja babcia pracowała do samego rozwiązania, w ciąży bliźniaczej. Moja mama poszła na zwolnienie jak była pod koniec 8 miesiąca.
Praca w biurze nie jest aż taka ciężka jak ją malują. Pracowałam i w urzędzie i w biurze jako pracownik biurowy. Dzień zaczyna się od kawki, plotek i śniadanka. I tak mija pierwsza godzina pracy. Później ciężka robota przez 2-3 godziny podczas których swobodnie można zrobić przerwę na toaletę czy kawę. I później znowu ploteczki. Po za tym- komputer wcale nie jest taki szkodliwy jak wytworzył się mit- już bardziej pozycja siedząca, ale co to za problem raz na godzinę przejść się przez 5 minut? Ja u siebie na blogu o tym wszystkim już pisałam. Znam kilka lasek co mówią wprost- nic mi nie jest, idę bo mi się należy. Co to znaczy- należy mi się? Ciąża to nie choroba, nie poświęcenie, a macierzyństwo to nie męczeństwo i droga do świętości.

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

Poza tym nadmienię, że w 4. miesiącu siedziałam w pracy nawet do 22.00 (tak, tej biurowej) i zdarzało mi się pracować też w soboty. Nie każdy ma "lekką pracę biurową", niektórzy nieźle się narobią przy biurku!

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

pracowalam do konca ciazy,nie narzekalam,o zwolnieniu lekarskim nawet nie myslalam,nie dziwcie sie kobiety,ze pracodawcy nie chca zatrudniac was w firmach,po co im ktos na 9 miesiecy na zwolnieniu,rok na maciezynskim,i jeszcze wychowawczy,ktos za was musi odwalac robote,n=to zwykle lenistwo,ciaza to nie choroba a stan

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

Autorko tego tekstu, zastanawiam się czy jesteś facetem, sfrustrowaną starą panną czy po prostu gówniarą, która ciąży wystrzega się jak ognia. Jeśli myślisz, że przypadki, kiedy kobieta jest w ciąży zagrożonej i musi być na zwolnieniu, są pojedynczymi, to jesteś w błędzie. Obecnie rzadziej można spotkać kobietę, która w ciąży ani razu nie była w szpitalu ze względu na komplikacje. Poza tym, gdy starasz się o dziecko, zwłaszcza długi czas, to zrobisz wszystko, żeby ciąże donosić i urodzić zdrowe dziecko. I g*wno Cię wtedy obchodzi, co zrobi biedny szef. Są rzeczy ważne i ważniejsze...

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

Praca przy biurku w urzędzie a praca przy biurku w firmie prywatnej to duuuuuża różnica. W firmie prywatnej po prostu jest za*dol. Wiem, pracowałam, byłam w ciąży i 2mc przed końcem poszłam na L4.

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

Wiadomo,że przy takim temacie zdania będą bardzo podzielone. Sama jestem aktualnie w ciąży i jak tylko dowiedziałam się o swoim stanie , natychmiast poszłam po zwolnienie. Nie ze względu na wygode,ale na rodzaj pracy. Praca bardzo ciężka fizycznie . dziennie przerzucałam ręcznie nawet setki kilogramów, często praca po kilkanaście godzin dziennie , nierzadko robiło się po 14-16 dni bez dnia wolnego. Wiadomo,że w ciąży taki wysiłek dla organizmu jest bardzo niebezpieczny . Gdy moja kierowniczka dowiedziała się o moim stanie sama doradziła mi żebym od razu poszła na zwolnienie bo w takim stanie nie moge tak ciężko pracować. Dlatego też byłam bardzo zdziwiona reakcją lekarza kiedy powiedziałam,że chce iść na zwolnienie. Pani doktor strasznie się zdziwiła,że chce iść tak szybko na zwolnienie,a ja sama poczułam się jak jakiś cholerny leń,który ucieka przed jakimkolwiek wysiłkiem.

el

el | | Zgłoś | Odpowiedz

Zwonienia w ciązy to kontrowersyjny temat własnie przez kobiety, które ida na zwolnienie na samym początku ciąży, bo uważają, ze im się to należy.
Znam dziewczynę, która wiedziała, że jest w ciąży (sam początek), starała się o pracę w administracji, była ona i druga poważna kandydatka, aż w końcu zatrudniono moją znajomą. Dosłownie dzień po podpisaniu umowy, przyniosła L4 i nigdy więcej się w tej pracy nie pojawiła. Potem macierzyński i jakoś poszło. Przez takie PASOŻYTY kobiety często nie są uważane za wartościowych pracowników. Dla mnie to skandal i pracodawca powinien ją zaskarżyć za działanie w złej wierze.

Przypadek zgoła odmienny, moja przyjaciółka znakomicie zniosła ciążę, lekarz wysłał ją na zwolnienie pod koniec 8 miesiąca, każąc jej spędzić ostatni miesiąc ciąży w domu, mimo, że bardzo dobrze się czuła i chętnie chodziła do pracy (praca lekka i przyjemna).

Uważam, że jeśli kobieta nie jest w stanie pracować (szalone tempo, brak możliwości zjedzenia posiłku, czy praca fizyczna), powinna rozważyć zwolnienie. Zawsze można też dostarczyć zaświadczenie o ciązy i poprosić o zmianę stanowiska pracy, godzin (tak, wiem, że nie zawsze to możliwe, ale mnie się udało).

Pozdrowienia dla wszystkich przyszłych i obecnych mam!

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

Dzięki paniom, które wraz z dwiema kreskami na teście nagle czują chęć poleżenia, wszystkie kobiety muszą ponosić konsekwencje. Te, co są naprawdę w złym w stanie w ciąży i te, które po prostu szukają pracy. Najgorsze, że taka postawa jest bardzo powszechna.

evca

evca | | Zgłoś | Odpowiedz

Nie rozumiem żadnej kontrowersji..płacisz składki, to masz prawo z nich skorzystać. Powyżej 30 dni zwolnienia chorobowe płaci ZUS. Więc o czym ta cała gadka.. Niech każdy sam decyduje, czy chce pracować do końca, czy spędzić część czasu w domu.

Ciężarówka

Ciężarówka | | Zgłoś | Odpowiedz

Ja chciałam pracować tak do 6-7 miesiąca. Pracuje w prywatnej firmie ok 2h za kierownicą, 3 przy biurku reszta u klientów noszenie torby z rzeczami ok 15 kg.
Pracodawca nic sobie nie robił z tego, że czasem bez windy miałam wnieźć ją na 4 piętro. Do 16 tyg pracowałam po 10h, kręciło mi się w głowie kręgosłup bolał mimo masaży i basenu. Na tle nerwowym i aury pogodowej miałam gorączkę, kaszel itp. dostałam zwolnienie myślałam że tak za 2-3tyg wrócę do pracy. Jednak w ciągu 2 miesięcy 3 razy byłam chora z przepracowania, nerwów a może po prostu osłabienia. Gdyby pracodawca był człowiekiem i pozwolił mi pracować pracowałabym pewnie do teraz bo właśnie kończę 6 miesiąc ciąży i z racji na słabe wyniki pewnie poszłabym na zwolnienie. Ale nie... Część kobiet wykorzystuje sytuacje jeszcze dobrze "nie nasika" na test a już ma l4. Ale w większości to pracodawca patrzy na kobietę jak na wroga. Za często do łazienki chodzi, za często je, wychodzi. Mało kto pomyśli żeby pójść ciężarnej na rękę. Taka prawda. a poza tym pewnie to jedyne wolne jakie mam gdy zus mi płaci. Emerytury pewnie nie dożyje bo do 80 niedługo będzie trzeba pracować.... Pozdrawiam wszystkie ciężarówki a osobie która pisała tekst życzę pracodawcy który będzie człowiekiem.

Elliza

Elliza | | Zgłoś | Odpowiedz

Pierwszą ciężę traktowałam "ciąża to nie choroba". Pracowałam, wstawałam o 06.00, wracałam o 18.00 do domu. Poroniłam w 11tc. W drugiej ciąży jestem na zwolnieniu od początku. Praca, pracą, zobowiązania wobec pracodawcy i bycie fair to jedno, a ŻYCIE dziecka to drugie.... I to drugie to najważniejsza rzecz na świecie.

A

A | | Zgłoś | Odpowiedz

Pracowałam do 8 miesiąca ciąży bo byłam taka lojalna wobec pracodawcy i przede wszystkim byłam zastraszona przez takie durne artykuły jak ten. Potem przyszedł przedwczesny poród bo stres i przemęczenie zrobiły swoje. Niby miałam się nie przemęczać ale presja na dotrzymanie terminów ogromna. Siedziałam więc jak zwykle po godzinach albo brałam pracę do domu i skończyło się jak skończyło. Teraz mam zamiar być egoistką. Jak ktoś ma mnie w d... to ja jego też.

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

Najbardziej, abstrahując od pierdol, jakie wypisują tu matki polki, z artykułu ubawiło mnie zdanie o strachu pracodawców przed zatrudnianiem kobiet w wieku rozrodczym. Hmm, wczesniej są w podstawówce a pózniej w grobie. To kiedy mają pracować?

Ja

Ja | | Zgłoś | Odpowiedz

Wszystko zalezy od samej pracy. Jesli praca traktuje kobiete w ciazy wyrozumiale i idzie jej na reke to taka kobieta bedzie dlugo pracowala bedac w ciazy, Ale jesli praca traktuje cie per noga to pracownik ja tez.

ona

ona | | Zgłoś | Odpowiedz

to jest kwestia mocno indywidualna, szczególnie jesli na 1 dziecko decyduja sie kobiety po 35 roku zycia, kiedy faktycznie dzieja sie rózne rzeczy. Nie można wszystkich wkładac do jednego worka, nie zmienia to faktu ,że na pewno są kobiety , ktore taką mozliwosc wykorzystuja bezpodstawnie.


X
Drodzy Czytelnicy,
Połączyliśmy nasze siły z serwisem WP Kobieta
i od dziś nasze treści będziecie mogli przeczytać na tym właśnie serwisie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!
Redakcja