Co o tym sądzicie: lipofilling, czyli ekologiczna chirurgia plastyczna
Marzeniem wielu kobiet jest „przytycie” w jednym miejscu (biust, pośladki), a zgubienie centymetrów gdzie indziej (talia, uda). Niestety w praktyce rzecz wygląda niemal idealnie odwrotnie – przy utracie kilogramów najczęściej biust i pośladki robią się mniejsze, a brzuch zostaje. Na tę okoliczność stworzono zabieg zwany lipofillingiem – polega pobraniu własnej tkanki tłuszczowej z miejsca, gdzie jest jej nadmiar, a następnie wstrzyknięciu w miejsce gdzie brakuje „objętości”.
O takim zabiegu mówi się, że jest ekologiczny, bo nie wymaga podawania do organizmu obcych substancji chemicznych, jednak nadal pozostaje to zabieg chirurgii plastycznej, a nie kosmetyczny! Metoda jest sprawdzona i bezpieczna (bez ryzyka alergii czy komplikacji związanych z wypełnieniem). Stosuje się ją nie tylko do poprawy wyglądu ciała i twarzy, ale także do redukcji oznak starzenia. Własną tkankę tłuszczową można przeszczepić praktycznie w każde miejsce, gdzie stosuje się inne wypełniacze: na twarz (wypełniając zmarszczki i bruzdy, powiększając policzki oraz usta), piersi (powiększanie nawet o jeden rozmiar, wyrównywanie ich asymetrii, czy ubytków po wyciętych guzkach), pośladki lub dłonie. Zaletą tej metody jest naturalny wygląd poprawianej części ciała, brak blizn i krótki czas rekonwalescencji pozabiegowej (wypełnienie można przeprowadzać w znieczuleniu miejscowym, a pacjenci chwilę po zabiegu mogą wrócić do domu).
Zabieg konsultowany jest z chirurgiem plastykiem, który określa najlepsze miejsce, skąd można pobrać tkankę tłuszczową do wypełnienia. Po zabiegu około 25% przeszczepionej tkanki jest stopniowo wchłanianie przez organizm, reszta tłuszczu pozostaje w nowym miejscu na stałe. Dla lepszych efektów, zabieg można powtórzyć po około 6 miesiącach.
Co o tym sądzicie? Czy któraś z Was zdecydowałaby się na taki zabieg? A może któraś z Was jest już po? Czekamy na opinie!
Ceny:
- twarz - od 6 000 zł
- piersi - od 9 000 zł
Zabieg wykonać można w wybranych klinikach chirurgii plastycznej i medycyny estetycznej.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
no niestety, to nie jest trwała metoda- te 25 % ubytku, to tylko pobożne życzenia. A szkoda, bo brzmi lepiej niż np jakieś plastikowe worki pod skórą na klacie.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Ciekawe jak to faktycznie wyglada w praktyce...
Zawsze bylam zadowolona z moich piersi, niedawno jednak odkrylam cos niepokojacego - zrobilam usg i w obu piersiach mam torbiele, jedna 4,6mm druga 5,3mm - niby to malo, ale jednak sa wyczuwalne pod palcami. Nie rozmawialam jeszcze z lekarzem w poradni chorob sutka. Moze to glupie, ale boje sie, ze jesli mi to usuna to moje piersi beda zdeformowane, albo beda mialy jakies wklesniecia :/ mialyscie dziewczyny usuwane torbiele mniej wiecej takiej wielkosci? zostaly wam jakies slady?
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
takini | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
juz kiedys czytalam o tym zabiegu i bardzo bym chciala, ale funduszy jak na razie brak. kiedys na pewno skorzystam :)
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Nikt nie napisze, że powstają zwapnienia i wyczuwalne grudki, a te 25% tłuszczu to taka sama bzdura jak powolne wchłanianie się macrolane - można spokojnie liczyć na to, że śladu po powiększaniu nie będzie trzy razy szybciej niż podają.
Powiększanie lub zmniejszanie operacyjnie czegokolwiek jest drogie, skomplikowane, ryzykowne i nie wychodzi tak super jak reklamują strony klinik.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
co za bglupoty. jak czlowiek chudnie to z kazdej czesci ciala a nie z piersi i pupy a brzuch zostaje. Tlusty tylek nie wyglada fajnie. Tylek ma byc podniesiony i zaokraglony, na co pomagaja cwiczenia.