42 Komentarze

Tagi fat tax odzież plus size plus size

Fat tax na odzież plus size. Słuszny czy nie?

Były już próby wprowadzania podatku na niezdrowe produkty żywnościowe oraz bilety lotnicze. Gdy wieść o tzw. fat tax dotarła do ogółu, dominowali ci, którzy pomysł oklaskiwali. Fat tax jednak nie zawsze musi być regulowane prawem. Doskonale zdają sobie z tego sprawę sprzedawcy odzieży w większych rozmiarach.

Istnienie nieformalnego podatku na odzież plus size jest kwestią sporną. Wyższe ceny ubrań tłumaczy się zwykle wykorzystaniem większej ilości materiału. Jak twierdzi Tony Posnanski z The Anti-Jared, który przyjrzał się problemowi, nie jest to żaden argument. By to udowodnić, zrobił dochodzenie w sklepie sieci Target. Na nieszczęście dla panów noszących odzież plus size okazało się, że większe ubrania są droższe. I nie chodzi tu wcale o różne, osobne kolekcje.

Jak twierdzi Tony Posnanski, w dziale męskim koszulka z dekoltem w serek w rozmiarach S-XL kosztowała 6,99 dolarów, z kolei w rozmiarze XXL – 8,99 dolarów. Pomyślał więc, że sklep pobiera dodatkowe opłaty za wykorzystanie większej ilości materiału. Być może i trafiłby do niego taki argument, gdyby nie fakt, że różnica między wielkością koszulek S i XL była wielka, z kolei koszulka XXL była nieznacznie większa od XL.

Nie da się ukryć, że gdyby cena zależała wyłącznie od wielkości odzieży, ubrania w rozmiarze Medium byłyby droższe od tych w rozmiarze Small. Tak się jednak nie dzieje. Doskonałym dowodem na istnienie tzw. fat tax na odzież plus size jest również sklep internetowy Cellbes. Pierwszy z brzegu przykład: bluzka damska z jerseyu w rozmiarach 34/36, 38/40 i 42/44 kosztuje 65 zł, rozmiar 46/48 wyceniono na 99 zł, z kolei największy – 58/60 – na 119 zł.

Szczupłe osoby mogą wymienić garderobę za stosunkowo niewielkie pieniądze. Sprzedawcy odzieży plus size, zdając sobie sprawę z braków na rynku, większe ubrania sprzedają automatycznie znacznie drożej. Nawet w sieciówkach dostępnych w Polsce podobne bluzki, w zależności od rozmiaru, różnią się ceną. To, czy osoby noszące ubrania plus size mają prawo czuć się piętnowane, pozostawiamy waszej ocenie.

Autor: Margaret
gość

gość | | Zgłoś

To nic nie da, grube osoby i tak mają już ograniczony wybór ubrań. Będą chodzić nago w ramach protestu i cieszyć wasze oczy swoimi faldkami, tego chcecie doornie?
Moim zdaniem powinni nalozyc bardzo duży podatek na szkodliwe i tuczace jedzenie. Chipsy za 30 zł, cola za 20 i w 'restauracjach' typu McDonald większe podatki. Bo póki co teraz nie stać nas na najzdrowsze żarcie. Awokado, ciemne pieczywo, świeże warzywa, owoce, ryby, nie wspominając o jakichś nasionach shia za 40zł.

gość

gość | | Zgłoś

Każdego stać na zdrowsze jedzenie - warzywa są akurat stosunkowo tanie. To właśnie śmieciowe jedzenie jest drogie: chipsy, batoniki itp, maja niezłą cenę w przeliczeniu za kilogram. A te różne owoce goi, acai i inne "nasiona" kosztujące kupę kasy to zwykła ściema, aby doić naiwnych.

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
To nic nie da, grube osoby i tak mają już ograniczony wybór ubrań. Będą chodzić nago w ramach protestu i cieszyć wasze oczy swoimi faldkami, tego chcecie doornie?
Moim zdaniem powinni nalozyc bardzo duży podatek na szkodliwe i tuczace jedzenie. Chipsy za 30 zł, cola za 20 i w 'restauracjach' typu McDonald większe podatki. Bo póki co teraz nie stać nas na najzdrowsze żarcie. Awokado, ciemne pieczywo, świeże warzywa, owoce, ryby, nie wspominając o jakichś nasionach shia za 40zł.

Ejże, a ja uwielbiam chipsy, które zjadam w miesiącu kilogramami (bo spokojnie ze 15 paczek po 150 g zjadam) i jestem cieniutka jak wiórek. Nie zabieraj mi takiej przyjemności.

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
autor: gość
To nic nie da, grube osoby i tak mają już ograniczony wybór ubrań. Będą chodzić nago w ramach protestu i cieszyć wasze oczy swoimi faldkami, tego chcecie doornie?
Moim zdaniem powinni nalozyc bardzo duży podatek na szkodliwe i tuczace jedzenie. Chipsy za 30 zł, cola za 20 i w 'restauracjach' typu McDonald większe podatki. Bo póki co teraz nie stać nas na najzdrowsze żarcie. Awokado, ciemne pieczywo, świeże warzywa, owoce, ryby, nie wspominając o jakichś nasionach shia za 40zł.

Ejże, a ja uwielbiam chipsy, które zjadam w miesiącu kilogramami (bo spokojnie ze 15 paczek po 150 g zjadam) i jestem cieniutka jak wiórek. Nie zabieraj mi takiej przyjemności.

*z zamiast ze.

gość

gość | | Zgłoś

Moje ubrania zdecydowanie powinny kosztowac mniej bo na moj rozmiar zuzywa sie o polowe mniej (co najmniej) materialu niz na taki L czy XL. Ale to nie ma znaczenia w nasej rzeczywistosci gospodarczej bo ciuchy i tak sprzedaje sie w cenach kilkanascie razy wyzszych niz koszt produkcji wiec koszt zuzytego materialu jest marginalny.

gość

gość | | Zgłoś

to już dawno istnieje- w bon prix i innych wysyłkowych katalogach większe rozmiary tego samego modelu są drozsze

gość

gość | | Zgłoś

Oczywiscie jest to dyskryminacja. A z drugiej strony być puszystym nie jest zdrowe i mozna spróbować zmienić sposób odżywiania sie, nie jest to wcale takie trudne. Wystarczy odstawic chipsy slodycze wędliny i gotowe potrawy kupione w supermarkecie ktore maja mnostwo konserwantow itp, starac sie gotować samemu, jesc jak najwiecej warzyw ,pelnoziarniste pieczywo, makaron i ryż, owoce, no i ryby przynajmniej raz w tygodniu. Nie ulegac czesto pokusom w stylu mcdonalds itp... Troche ruchu, przynajmniej 30min dziennie. Parę miesiecy i pozytywna zmiana jest, bez głodowania

basik90

basik90 | | Zgłoś

Błagam, ciuchy w większości sieciówek to zwykłe szmaty, warte co najwyżej połowę ceny a Wy twierdzicie, ze dla osób otyłych powinny być jeszcze droższe? Po za tym, nie opowiadajcie bzdur, że każdego stać na zdrowe jedzenie, są ludzie, których nie stać na chleb i porządny obiad a Wy piszecie takie bzdury. Oczywiście, ze warzywa i owoce nie są wcale drogie, tylko czy Waszym zdaniem chociaż połowa z tych kupionych w sklepach jest tak zdrowych i naturalnych?

icoztego

icoztego | | Zgłoś

tak,pietnujmy wszystkich..za chudych,za grubych,za brzydkich..juz nie wiedza na czym kase maja zarabiac to zaraz oddychanie tez opodatkuja :/

emi&tom

emi&tom | | Zgłoś

Zgadzam się, państwu nic do tego co je społeczeństwo, co pali społeczeństwo i jak traktuje własne zdrowie dajmy selekcji naturalnej robić swoje.

autor: gość
autor: gość
Moim zdaniem powinni nalozyc bardzo duży podatek na szkodliwe i tuczace jedzenie. Chipsy za 30 zł, cola za 20 i w 'restauracjach' typu McDonald większe podatki. Bo póki co teraz nie stać nas na najzdrowsze żarcie. Awokado, ciemne pieczywo, świeże warzywa, owoce, ryby, nie wspominając o jakichś nasionach shia za 40zł.
Nie wiem skąd się biorą takie idiotki, którym marzy się socjalizm i traktowanie dorosłych ludzi przez państwo jak ubezwłasnowolnione dzieci i decydowanie za nich nawet co mają jeść..
Normalnie jak owca na pastwisku..

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
To nic nie da, grube osoby i tak mają już ograniczony wybór ubrań. Będą chodzić nago w ramach protestu i cieszyć wasze oczy swoimi faldkami, tego chcecie doornie?
Moim zdaniem powinni nałożyc bardzo duży podatek na szkodliwe i tuczące jedzenie. Chipsy za 30 zł, cola za 20 i w 'restauracjach' typu McDonald większe podatki. Bo póki co teraz nie stać nas na najzdrowsze żarcie. Awokado, ciemne pieczywo, świeże warzywa, owoce, ryby, nie wspominając o jakichś nasionach shia za 40zł.
Nie jem czipsów, nie piję coli, zużywam 1,5 kg cukru w ciągu roku i nie objadam się słodyczami. Nie mogę jeść stale ciemnego pieczywa (dieta), choć je uwielbiam. Przez cały rok jem mnóstwo niskokalorycznych, świeżych warzyw i owoców, sporo chodzę, choć jestem osobą niepełnosprawną w stopniu umiarkowanym m.in. ze względu na narząd ruchu. Moje kłopoty z tuszą zaczęły się po 50-tce i nasilają w miarę postępu choroby i w okresach przyjmowania niektórych leków. Wcześniej problemy z nadwagą nie były moim udziałem. Nie należy więc generalizować i wszystkiego standardowo przypisywać obżarstwu. Jestem zdecydowanie za wprowadzeniem wysokich podatków na koncerny produkujące niezdrową żywność i obciążanie ich przynajmniej częściowo kosztami leczenia otyłości i cukrzycy.

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
Biednych ludzi stać tylko na tanie żarcie , a tanie żarcie z supermarketów to sama chemia ,GMO i bóg wie co jeszcze .
To biedni są otyli (patrz USA) , więc mają jeszcze dostać po du..e.

GMO jest nie dopuszczane do sprzedaży w sklepach... Co Wy macie z tym GMO ? Poczytajcie dokładnie, a nie piszecie bzdury. W krajach europejskich jest niedopuszczone i zabronione.

Carmen111

Carmen111 | | Zgłoś

autor: gość
Biednych ludzi stać tylko na tanie żarcie , a tanie żarcie z supermarketów to sama chemia ,GMO i bóg wie co jeszcze .
To biedni są otyli (patrz USA) , więc mają jeszcze dostać po du..e.
Dokładnie! O to w tym wszystkim chodzi!

gość

gość | | Zgłoś

To niech schudną - nie jest to takie trudne! Mam cukrzycę i niedoczynność tarczycy i przez 7 mies udało mi się schudnąć 15 kg! teraz mam rozmiar 40, a nie 46/48!

gość

gość | | Zgłoś

no cóż- mniej żryc- i cieszyć się niższymi cenami:P

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
autor: gość
autor: gość
Moim zdaniem powinni nalozyc bardzo duży podatek na szkodliwe i tuczace jedzenie. Chipsy za 30 zł, cola za 20 i w 'restauracjach' typu McDonald większe podatki. Bo póki co teraz nie stać nas na najzdrowsze żarcie. Awokado, ciemne pieczywo, świeże warzywa, owoce, ryby, nie wspominając o jakichś nasionach shia za 40zł.
Nie wiem skąd się biorą takie idiotki, którym marzy się socjalizm i traktowanie dorosłych ludzi przez państwo jak ubezwłasnowolnione dzieci i decydowanie za nich nawet co mają jeść..
Normalnie jak owca na pastwisku..
Grzeczniej, prostaczko.
Kazdy sądzi wg siebie.

gość

gość | | Zgłoś

autor: basik90
Błagam, ciuchy w większości sieciówek to zwykłe szmaty, warte co najwyżej połowę ceny a Wy twierdzicie, ze dla osób otyłych powinny być jeszcze droższe? Po za tym, nie opowiadajcie bzdur, że każdego stać na zdrowe jedzenie, są ludzie, których nie stać na chleb i porządny obiad a Wy piszecie takie bzdury. Oczywiście, ze warzywa i owoce nie są wcale drogie, tylko czy Waszym zdaniem chociaż połowa z tych kupionych w sklepach jest tak zdrowych i naturalnych?
No ale jak kogoś nie stać na chleb i obiad to jak może być gruby? Brak logiki w twojej wypowiedzi.
Jak ktoś jest gruby to znaczy, że je beznadziejne żarcie (czipsy, gotowe dania do mikrowali, mc donald etc) a to wychodzi o wiele DROŻEJ niż zrobienie zupy z warzyw, jakiegoś drobiu na drugie danie z kaszą i surówką.
A jak kogoś na to nie stać to nie ma możliwości bycia grubym bo nie tyje się jedząc powietrze.
Wiec jak kogoś stać na bycie grubym to i stać na płacenie więcej za ubrania.

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
autor: gość
To nic nie da, grube osoby i tak mają już ograniczony wybór ubrań. Będą chodzić nago w ramach protestu i cieszyć wasze oczy swoimi faldkami, tego chcecie doornie?
Moim zdaniem powinni nałożyc bardzo duży podatek na szkodliwe i tuczące jedzenie. Chipsy za 30 zł, cola za 20 i w 'restauracjach' typu McDonald większe podatki. Bo póki co teraz nie stać nas na najzdrowsze żarcie. Awokado, ciemne pieczywo, świeże warzywa, owoce, ryby, nie wspominając o jakichś nasionach shia za 40zł.
Nie jem czipsów, nie piję coli, zużywam 1,5 kg cukru w ciągu roku i nie objadam się słodyczami. Nie mogę jeść stale ciemnego pieczywa (dieta), choć je uwielbiam. Przez cały rok jem mnóstwo niskokalorycznych, świeżych warzyw i owoców, sporo chodzę, choć jestem osobą niepełnosprawną w stopniu umiarkowanym m.in. ze względu na narząd ruchu. Moje kłopoty z tuszą zaczęły się po 50-tce i nasilają w miarę postępu choroby i w okresach przyjmowania niektórych leków. Wcześniej problemy z nadwagą nie były moim udziałem. Nie należy więc generalizować i wszystkiego standardowo przypisywać obżarstwu. Jestem zdecydowanie za wprowadzeniem wysokich podatków na koncerny produkujące niezdrową żywność i obciążanie ich przynajmniej częściowo kosztami leczenia otyłości i cukrzycy.
Hola hola a dlaczego producent ma placić za to, ze ktoś kupuje (Z WŁASNEJ WOLI) jego niezdrowe produkty? Dorosły człowiek wie co jest niezdrowe a co nie więc zna konsekwencje śmieciowego żarcia więc jak je kupuje to na własne ryzyko.
Poza tym pani będąc po 50tce ma pełne "prawo" do utycia. Metabolizm i gospodarka hormonalna się zmienia więc często nie da się tego uniknąć (co najwyżej zmienić natężenie). Ale pomijając nikły procent osób z nadwagą w wieku 20-40 to w większości grubasy z wyboru. Zajadają sie kfc a potem lament do swiata, że oni są grubi.

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
autor: gość
autor: gość
To nic nie da, grube osoby i tak mają już ograniczony wybór ubrań. Będą chodzić nago w ramach protestu i cieszyć wasze oczy swoimi faldkami, tego chcecie doornie?
Moim zdaniem powinni nałożyc bardzo duży podatek na szkodliwe i tuczące jedzenie. Chipsy za 30 zł, cola za 20 i w 'restauracjach' typu McDonald większe podatki. Bo póki co teraz nie stać nas na najzdrowsze żarcie. Awokado, ciemne pieczywo, świeże warzywa, owoce, ryby, nie wspominając o jakichś nasionach shia za 40zł.
Nie jem czipsów, nie piję coli, zużywam 1,5 kg cukru w ciągu roku i nie objadam się słodyczami. Nie mogę jeść stale ciemnego pieczywa (dieta), choć je uwielbiam. Przez cały rok jem mnóstwo niskokalorycznych, świeżych warzyw i owoców, sporo chodzę, choć jestem osobą niepełnosprawną w stopniu umiarkowanym m.in. ze względu na narząd ruchu. Moje kłopoty z tuszą zaczęły się po 50-tce i nasilają w miarę postępu choroby i w okresach przyjmowania niektórych leków. Wcześniej problemy z nadwagą nie były moim udziałem. Nie należy więc generalizować i wszystkiego standardowo przypisywać obżarstwu. Jestem zdecydowanie za wprowadzeniem wysokich podatków na koncerny produkujące niezdrową żywność i obciążanie ich przynajmniej częściowo kosztami leczenia otyłości i cukrzycy.
Hola hola a dlaczego producent ma placić za to, ze ktoś kupuje (Z WŁASNEJ WOLI) jego niezdrowe produkty? Dorosły człowiek wie co jest niezdrowe a co nie więc zna konsekwencje śmieciowego żarcia więc jak je kupuje to na własne ryzyko.
Poza tym pani będąc po 50tce ma pełne "prawo" do utycia. Metabolizm i gospodarka hormonalna się zmienia więc często nie da się tego uniknąć (co najwyżej zmienić natężenie). Ale pomijając nikły procent osób z nadwagą w wieku 20-40 to w większości grubasy z wyboru. Zajadają sie kfc a potem lament do swiata, że oni są grubi.
nadwagą z powodu choroby*

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
Biednych ludzi stać tylko na tanie żarcie , a tanie żarcie z supermarketów to sama chemia ,GMO i bóg wie co jeszcze .
To biedni są otyli (patrz USA) , więc mają jeszcze dostać po du..e.
nie zwalajmy wszystkiego na GMO i "chemię". ostatnio oglądałam na BBC programy o grubasach i w każdym odcinku był przypadek ekstremalnie otyłej osoby z USA i ci ludzie zwyczajnie pakują w siebie ekstremalne ilości żarcia i tyle. do tego w większości wyróżniają się raczej niską inteligencją i po prostu nudzą się jak mopsy, bo nie mają nic do roboty, żadnych aspiracji i pomysłu co robić z życiem poza żarciem i ewentualnie patrzeniem w ekran


X
Drodzy Czytelnicy,
Połączyliśmy nasze siły z serwisem WP Kobieta
i od dziś nasze treści będziecie mogli przeczytać na tym właśnie serwisie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!
Redakcja