8 Komentarzy

Tagi moda wegańska futro futra PETA Ralph Lauren

Futro w erze wegan. Kto daje dobry przykład?

Futro, niegdyś kojarzące się z babcinym płaszczem, było chyba najgorętszym trendem mijającego sezonu. Fashionistki zabijały się (na szczęście nie dosłownie!) o futrzane kurtki, kamizelki i dodatki. Te, które nie zdążyły zakupić sobie upragnionego płaszcza czy futerka w innej formie, zrobią to pewnie na początku kolejnej jesieni. Pozornie wydaje się to wytłumaczalne, można jednak odnieść wrażenie, że w ostatnim czasie zachodzi dziwna zależność. Im więcej w modzie wegan, tym więcej – na wybiegach i w sklepach – futra.

Czyżby moda na zdrowy styl życia kończyła się w momencie, kiedy mamy myśleć o kimś innym, niż o sobie? Najlepszym podsumowaniem rosnącej sprzedaży futer była wpadka Beyoncé, która na początku grudnia 2013 roku wybrała się na wegański lunch z Jay'em Z, mając na sobie etolę z lisa. To nie koniec paradoksów. Podobne podejście do kwestii etycznej mody mają w końcu projektanci. Podczas gdy kucharze eksperymentują z bezmięsną kuchnią, marki odzieżowe próbują nowych technik zdobienia futer. Nic więc dziwnego, że krucjata działaczy PETA trwa do dziś.

Jak przekonuje Ashley Byrne z organizacji PETA, by ubrać się na czasie wcale nie trzeba nosić naturalnych futer. Za przykład do naśladowania podaje wiosenną kolekcję marki Coach, w której znalazły się pastelowe płaszcze i kurtki ze sztucznego futra, a także etykę działań dwóch brytyjskich projektantek: Vivienne Westwood i Stelli McCartney. Wysoka dostępność naturalnych futer jest w końcu zasługą marek odzieżowych. Dlatego, co od dłuższego czasu podkreślają ekolodzy, czas najwyższy, by projektanci zaczęli zwracać uwagę na to, skąd pochodzą wykorzystywane przez nich materiały.

 

Do niedawna wielu powiedziałoby, że dla futra nie ma alternatywy. Jeśli nie wykorzystają naturalnego, muszą chociaż wyprodukować sztuczne. I wtedy nadszedł dzień pokazu Ralpha Laurena, który podczas Nowojorskiego Tygodnia Mody udowodnił, że jak się chce, to można. Projektant nieraz znajdował się na językach działaczy PETA, w pozytywnym sensie. Podczas pokazu kolekcji na jesień 2015 dał kolejny wyraz sprzeciwu wobec wykorzystywaniu naturalnych futer.

Były futrzane kurtki, kamizelki i etole. Prawdopodobnie wszyscy dali się nabrać. Wtem okazało się, że nie zostały one wyprodukowane z futra – ani sztucznego, ani prawdziwego. Modelki nie musiały przechadzać się na wybiegu z niesmakiem czy wyrzutami sumienia. Ralph Lauren sięgnął po owczą wełnę. Jak widać, można z niej wyczarować prawdziwe cuda.

Autor: Margaret
gość

gość | | Zgłoś

Nigdy w życiu nie kupię już sztucznego futra! Jedno mi wystarczy. Kosztowało kupę kasy, a po tygodniu noszenia sfilcowało się :/

gość

gość | | Zgłoś

No i takie "futro" z owczej wełny jest naprawdę ekologiczne. Ani żadne zwierzę futerkowe nie cierpi, ani nie rozkłada się to to tysiąc lat. Mały problem może pojawić się wtedy, gdy ktoś ma alergię na naturalną wełnę.

gość

gość | | Zgłoś

tak. a owce uwielbiają golenie do krwi

gość

gość | | Zgłoś

tak. a owce uwielbiają golenie do krwi

ja

ja | | Zgłoś

Z wełną w dzisiejszych czasach też wcale nie jest tak różowo. Jeśli ktoś ma w głowie obrazek hodowcy golącego ostrożnie owieczkę, która jest mu za to wdzięczna, to niestety jest bardzo, ale to bardzo naiwny.

Wikiiiiiiii

Wikiiiiiiii | | Zgłoś

autor: gość
Nigdy w życiu nie kupię już sztucznego futra! Jedno mi wystarczy. Kosztowało kupę kasy, a po tygodniu noszenia sfilcowało się :/
I Twoje futerko to 4tyś reklamówek. Ja mam futerko po mamie. Ma chyba z 15 lat i jest cudowne.

gość

gość | | Zgłoś

Dokładnie to nie wielka różnica, dla owcy takie golenie do nagiej skóry to bardzo duży stres i cierpienie, szczególnie że robi się to w bardzo brutalny sposób szybko i byle jak. Dodatkowo hoduje się te zwierzęta tylko po to by je wykorzystywać na wełnę właśnie na mleko oraz na mięso czyli i tak kończą w rzeźni.

friend

friend | | Zgłoś

Swietny pokaz !

stylistkaaa

stylistkaaa | | Zgłoś

to mało jest trendów? nigdy w życiu nie nosiłam futra, żadnego!


X
Drodzy Czytelnicy,
Połączyliśmy nasze siły z serwisem WP Kobieta
i od dziś nasze treści będziecie mogli przeczytać na tym właśnie serwisie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!
Redakcja