9 Komentarzy

Tagi pastiszowe przeróbki pastisz moda podróbki

Hit czy kit: pastiszowa zabawa podróbkami

Noszenie podróbek to obciach. Mimo to na salonach brylują w nich (lub z nimi, bo do najczęściej podrabianych należą torebki) gwiazdy ekranu i estrady. Są jednak na rynku takie ubrania i akcesoria, które za podróbki nie uchodzą, choć inspiracja projektami wiodących marek jest w ich przypadku oczywista.

W sieci od dłuższego czasu trwa pastiszowa zabawa podróbkami. Po portalach aukcyjnych i sklepach internetowych krążą oferty sprzedaży koszulek i bluz stylizowanych na odzież luksusowych marek. W przeciwieństwie do pospolitych podróbek nie są promowane jako propozycje konkretnych projektantów, ale jeśli tylko ktoś szuka bluzki z logo Chanel czy koszulki z orłem Roberta Kupisza, wystarczy mu kilka minut na jej odnalezienie.

Granica między pastiszem a plagiatem jest bardzo cienka. Bluzka ze słynnym orłem Kupisza nie jest sprzedawana jako element kolekcji projektanta, mimo to wiadomo, co stanowiło dla niej wzór. Podobnie jest choćby z hasłem „Stressed, depressed, but well dressed” projektu Lany Nguyen. Choć na Allegro pełno jest kopii koszulek z hasłem pomysłu młodej projektantki pochodzącej z Wietnamu, są one rodzajem naśladownictwa, a nie fałszerstwa.

Handel podróbkami takich domów mody, jak Louis Vuitton, Chanel czy Burberry kwitnie od lat. Czymś nowym wydają się jednak pastiszowe przeróbki bluzek polskich projektantów. Już dawno temu odniósł się do nich Robert Kupisz, ciesząc się, że jest pierwszym polskim projektantem, którego się podrabia. Sprzedawcy nie próbują jednak „wciskać” owych „podróbek” jako koszulki wprost od Kupisza. Tak samo nie przekonują klientów, że T-shirt z napisem „Warszawska Lala” pochodzi od marki PLNY.

Kupowanie podróbek, w oczach ich amatorów, ma podnieść status. W końcu nieważne, czy torebka jest oryginalna czy też nie – istotne jest logo, które ma mówić: jestem bogaty, stać mnie na zakupy w butikach luksusowych projektantów. W przypadku pastiszowych przeróbek może chodzi o kpinę ze świata mody, dystans do trendów czy po prostu zabawę modą. Tylko ile osób zdaje sobie sprawę, że nie kupuje oryginału i czy takie pastiszowe przeróbki nie są równie obciachowe, co zwykłe podróbki?

Co myślicie o pastiszowej zabawie podróbkami? Kupujecie ubrania i torebki stylizowane na produkty znanych marek?

Autor: Margaret
gość

gość | | Zgłoś

Podróbka to dla mnie obciach. Czyli np. koszulka z orłem od kupisza albo "warszawska lala" to wiocha- są praktycznie identyczne jak te od projektantów więc pastiszu tu nie widzę a jawne zerżnięcie i próbę dorobienia się na czyimś pomyśle! Natomiast koszulki z nadrukami perfum od projektantów to już nie podróby- w oryginalnych kolekcjach nie ma nawet podobnych do nich modeli więc nie widzę tu oszustwa. Ot zainspirowanie się ale stworzenie czegoś własnego a nie prawie idealna kopia z tańszych materiałów.
sama podróbek nie kupuję. Oryginałów od wielkich projektantów też nie bo mnie zwyczajnie nie stać. Wolę coś bez logo lub z normalnego sklepu w dobrej jakości i cenie. Metki nie są dla mnie najwazniejsze- wyjatkiem są buty sportowe i perfumy bo tu jakość idzie w parze z ceną. w reszcie przypadku strasznie przepłaca się za markę, reklamę i całą otoczkę a ciuchy czy torebki są dobre (nie rewelacyjne jakby się oczekiwało po cenie)!

gość

gość | | Zgłoś

twoje pieniądze, wydawaj sobie jak chcesz. jakość ubrań sama ocenisz i przed następnym zakupem zastanowisz się czy nie kupić orginału. Znaki towarowe są pod ochronę, a więc podróbki powinny być konfiskowane przez policję, a sprzedawca pociągnięty do odpowiedzialności.

gość

gość | | Zgłoś

A ja zaczelam od kupowania oryginalow ktorych nie mozna bylo posadzic o bycie podrobka, a potem kupilam kilka dobrych podrobek... Nie do rozpoznania, poza tym najpierw trzeba by bylo pomyslec ze moglabym miec podrobki..

Hanji

Hanji | | Zgłoś

Czegoś nie rozumiem.... Kupisz ma wyłączność na polskie godło na bluzkach?

gość

gość | | Zgłoś

autor: Hanji
Czegoś nie rozumiem.... Kupisz ma wyłączność na polskie godło na bluzkach?
To samo pomyślałam... ;)

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
autor: gość
A ja zaczelam od kupowania oryginalow ktorych nie mozna bylo posadzic o bycie podrobka, a potem kupilam kilka dobrych podrobek... Nie do rozpoznania, poza tym najpierw trzeba by bylo pomyslec ze moglabym miec podrobki..
Bożed jaki pustostan... na pewno wszyscy cię podziwiają że masz oryginalne 5rzeczy i szpanujesz w gimnazjum vansami albo adidasem:/ jaka żenuła

Po twojej wypowiedzi wnioskuje, ze jestes albo w pierwszej klasie gimnazjum na tzw. "zadupiu" albo totalnie prosta kobieta.

misiek

misiek | | Zgłoś

Czym się różni t-shirt od chińczyków z bazaru od koszulki z np: mustanga? Ceną i jakością, Ten z chin starczy ci pomimo wyprania z 1000 razy na jakieś 3-4 lata i to za 10zł. Ten z mustanga za 100zł jak nie więcej z malutkim nadrukiem firmowym szlag strzeli najdalej za pół roku bądź zaraz po 1 praniu..

XS

XS | | Zgłoś

autor: gość
autor: Hanji
Czegoś nie rozumiem.... Kupisz ma wyłączność na polskie godło na bluzkach?
To samo pomyślałam... ;)
Ma wyłączność na pomysł. Szkoda, że często zapomina się o tym, że artysta, poza samym stworzeniem produktu jest autorem czegoś jeszcze - POMYSŁU.

A koszulki z orłami stylizowane na Kupisza to nie pastisz, tylko podróbka. Pastisz (świetna sprawa!) ma za zadanie wyśmiewać, a to jest ordynarna kradzież pomysłu.

gość

gość | | Zgłoś

Niczym się nie różnią oba produkowane w chinach i tyle samo warte tylko ludziom się ciemnotę wciska że ten z mustanga lepszy bo oryginalny

autor: misiek
Czym się różni t-shirt od chińczyków z bazaru od koszulki z np: mustanga? Ceną i jakością, Ten z chin starczy ci pomimo wyprania z 1000 razy na jakieś 3-4 lata i to za 10zł. Ten z mustanga za 100zł jak nie więcej z malutkim nadrukiem firmowym szlag strzeli najdalej za pół roku bądź zaraz po 1 praniu..


X
Drodzy Czytelnicy,
Połączyliśmy nasze siły z serwisem WP Kobieta
i od dziś nasze treści będziecie mogli przeczytać na tym właśnie serwisie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!
Redakcja