Karnawał w makijażu
Okres od Sylwestra aż do rozpoczęcia Wielkiego Postu to czas zabawy, hucznych imprez i możliwości zaszalenia ze stylizacją. Skupiamy się na oryginalności sukienki, wymyślnej fryzurze i przyciągającym wzrok makijażu. Jak sobie poradzić przed lustrem z produktami, z którymi na co dzień nie mamy do czynienia?
Imprezy zazwyczaj są długie, trwają do białego rana, więc trzeba zawczasu zadbać o to, aby to, co stworzymy na twarzy, utrzymało się na niej w miarę możliwości jak najdłużej.
Produkt, który najczęściej wykorzystywany jest w makijażu karnawałowym to brokat. Aby pozostawał on całą noc na swoim miejscu, dobrze jest zaopatrzyć się w klej do rzęs lub jeszcze lepiej – klej charakteryzatorski. Brokat aplikujemy najlepiej na suchą powiekę, bez żadnego cienia. Takowy znacząco zmniejsza przyczepność. Należy odczekać około pół minuty, po czym przy pomocy płaskiego pędzelka lub klasycznej gąbki do cieni dociskać go do powieki. Sama aplikacja jest procesem brudnym, ponieważ brokat ze względu na swoją miałkość będzie się osypywał na policzki. Dobrze jest podłożyć pod oko zwykłą chusteczkę higieniczną, bo brokat ze skóry usuwa się niestety ciężko, chyba, że Waszą intencją jest to, aby policzki także mieniły się w świetle.
Panie o głęboko osadzonych oczach mogą zauważyć efekt odciskania się brokatu pod brwią. W takim przypadku należałoby po prostu zmniejszyć jego ilość, bądź ograniczyć się do brokatowej kreski nad linią rzęs.
Kreskę wykonujemy analogicznie. Cienkim pędzelkiem aplikujemy klej nad linią rzęs, po czym wycieramy go do sucha chusteczką i po krótkiej chwili dokładamy brokatu. Można się skusić na odrobinę grubszą kreskę na środku powieki, mieniący się brokat optycznie powiększy nam niewielkie rozmiary oka i “wypchnie” je z oczodołu. Osobiście nie polecam stosowania brokatu na całej powierzchni powieki paniom o dużych oczach. Robią się wtedy wyłupiaste. Myślę, że same doskonale wyczujecie moment, kiedy brokatu wystarczy, żeby makijaż nie stał się przerysowany.
Jeśli nie lubicie brokatu, bądź uważacie, że jest z nim za dużo zabawy, warto pokusić się o podbicie intensywności zwykłego (bądź brokatowego) cienia. Najprościej jest to zrobić przy użyciu bazy pod cienie w kremie, na którą nakładamy cień, bądź użyć dodatkowo specjalnej pazy w płynie, która współpracując z cieniami zarówno prasowanymi jak i sypkimi wydobywa z barwnika jego największą intensywność. Ja w swojej codziennej pracy najczęściej nakładam go na dłoń, moczę delikatnie pędzelek, po czym dopiero nabieram cień. Praca jest o tyle skomplikowana, że baza w płynie bardzo szybko wysycha, więc trzeba się spieszyć. Ale za to efekt jest spektakularny.
W makijażu karnawałowym dużo dobrego efektu dają także sztuczne rzęsy, choć w dobie oferowanych zabiegów przedłużania i zagęszczania rzęs naturalnych, stosuje się je już nieco rzadziej. Samodzielna aplikacja przysparza niestety trochę kłopotów, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedyncze kępki. Jeśli nie mamy pod ręką koleżanki, która mogłaby pomóc, warto zainwestować w rzęsy na pasku. Można je dowolnie docinać według własnego uznania, dopasowując je do kształtu oka i indywidualnych preferencji makijażowych. Obecnie, po dość długim czasie oczekiwania, na polski rynek dotarł czarny klej DUO, co odejmuje nam zmartwienie z białymi resztkami kleju, który wysechł. Obojętnie od rodzaju kleju, dobrze jest, żeby pasek nie rzucał się bardzo w oczy współuczestnikom zabawy. Zasada jest prosta. Zaczynamy od wyraźnej, choć cienkiej czarnej kreski na powiece. Aplikujemy klej do rzęs na pasek, skupiając się na krawędziach. Należy poczekać około pół minuty, aby klej lekko zgęstniał i wtedy dopiero dokleić do powieki. Inaczej pasek będzie się ślizgał po skórze i może się nie przykleić dokładnie w tym miejscu, o które nam chodziło. Jeśli po wyschnięciu kleju na powiece zostaną białe ślady, można je z powodzeniem przyprószyć czarnym cieniem do powiek.
Całość wykonanego makijażu można w prosty sposób utrwalić przy pomocy sprayów lub pudrów fixujących. Produkty te gwarantują utrzymanie się efektu całą noc i są szeroko stosowane przy makijażach okazjonalnych, takich jak ślubne czy właśnie karnawałowo – sylwestrowe.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Trochę to koszmarnie wygląda :/
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Rada bardzo fajna
muffini | | Zgłoś | Odpowiedz
Hej, ile kosztuje ten klej duo ?
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Joanna | | Zgłoś | Odpowiedz
Ja za ten klej zapłaciłam 13 zł, w drogerii. Dobry jest klej z Inglota. Minimalna ilość już "łapie", więc mimo niewielkiej gramatury wystarcza na długo.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
A ja w Inglocie kupowałam po 24zł. Klej bardzo dobry. Mocno się trzyma i nie trzeba robić żadnych poprawek w ciągu dnia/nocy.
amt | | Zgłoś | Odpowiedz
Fajnie,ale kto wybiera się na maskaradę?
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
te oczy sa kosmicznie zrobione a zwłaszcza 1 i te po kleju duo czyli 4 ;P
natalia_qqlska | | Zgłoś | Odpowiedz
balabym sie ruszyc w tany z takim stroikiem na oku... ale wyglada fajnie
snoobka | | Zgłoś | Odpowiedz
Super! Podoba mi się :)