Kosz rowerowy
Najpopularniejsze kosze rowerowe są metalowe, ale tym, które lubią gadżety w stylu retro, z pewnością spodoba się tradycyjna wersja wiklinowa.
Wygląda bardzo stylowo, jest łatwy w montażu i demontażu, dla wygody ma dodatkową, składaną rączkę. Można w nim przewozić wszystkie niezbędne przedmioty: zapasowy sweter, torebkę a nawet drobne zakupy. W razie potrzeby w sklepach sportowych można dokupić wodoodporne, zamykane wkłady.
Cena: 28 złotych, do kupienia w sklepie Wiklina.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
MAM TAKI SAM WIKLINOWY KOSZYK I PRZYZNAJE JEST WSPANIAŁY!
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Problem w tym, że na wiosnę ceny rowerów wahają się od 1200,- w górę ;-)
Maruszka | | Zgłoś | Odpowiedz
kupilam taki w zeszlym roku i okazal sie fatalny w praktyce - same te metalowe haki absolutnie nie trzymaja kosza stabilnie, kosz obnizal sie i obijal o przednie kolo, gdy byl zaladowany.
kosz rowerowy musi byc podtrzymywany pretami od spodu. mozna to zrobic z wiklinowym koszem,ale latwiej kupic metalowy kosz, gdzie takie prety sa juz w zestawie.
Maruszka | | Zgłoś | Odpowiedz
kupilam taki w zeszlym roku i okazal sie fatalny w praktyce - same te metalowe haki absolutnie nie trzymaja kosza stabilnie, kosz obnizal sie i obijal o przednie kolo, gdy byl zaladowany.
kosz rowerowy musi byc podtrzymywany pretami od spodu. mozna to zrobic z wiklinowym koszem,ale latwiej kupic metalowy kosz, gdzie takie prety sa juz w zestawie.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Wieśniacki
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
albo kupujesz używany i szukasz dobrego mechanika, który zrobi Ci porządny przegląd. wtedy za używany płacisz tyle, ile wytargujesz, a za mechanika w zależności od jakości roweru. ach, snobki, snobki, zawsze wszystko nowe, nic nigdy same nie zrobią...
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
a ja swojego holendra kupiłam za 100 zł, sama pomalowałam, odnowiłam. Teraz wygląda genialnie i świetnie się sprawuje. Kosz też dostałam w zestawie.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Co za pustak! Chodzi o holendra czyli rower miejski a nie o sportowy gorski czy inny wyczynowy...
Do sklepu i dookola bloku mozna jeździć nawet na składaku ręcznie robionym i Ciebie nie powinno to boleć.
A kreatywność jest tylko plusem...
Tunya | | Zgłoś | Odpowiedz
Co więcej, gdybym kiedykolwiek wracała do Polski na stałe, to zabrałabym rower ze sobą, bo tak się przyzwyczaiłam do jeżdżenia na nim, że życia sobie bez nie wyobrażam ;)
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
tak romantycznie mi sie kojarzy:)
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Maruszka | | Zgłoś | Odpowiedz
poza tym ja rowerem poruszam sie jak zwyklym srodkiem komunikacji, jak dla Holendrow. jezdze nim do pracy, na randki (nie tylko na sportowe wycieczki). i czesto jestem wtedy ubrana np. w szpilki, sukienke, do tego torebka. i co, mam do tego zestawu sobie dobrac plecak i torebke wlozyc do niego? a potem plecak do torebki, gdy rower zostawiam?....
Maruszka | | Zgłoś | Odpowiedz
*jak Holendrzy
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Tunya | | Zgłoś | Odpowiedz
Też używam roweru jak zwykłego środka lokomocji, przez Cambridge niejednokrotnie łatwiej przedrzeć się rowerem niż autobusem czy samochodem :) I do pracy, i wieczorem na drinka ze znajomymi, i do kina, wszędzie mogę się dostać rowerem i tak jak Maruszka nieraz mam ubrane szpilki i spódnicę.
No i mam kosz na tyle duży, że potrafię spore zakupy z supermarketu do niego zmieścić, nie wybrażam sobie, żebym podobną ilość mogła na plecach w plecaku przewieźć. A jak jadę rowerem na piknik, to jedzenie tam wrzucę i mały kocyk :)
A rower typu miejskiego, nie jakiś terenowy z amortyzatorami i innymi bajerami wcale źle nie wygląda do sukienki. Już pomijając fakt, że jest środkiem transportu, a nie dodatkiem :]
Tak że warto w kosz zainwestować :)
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
eeeee tam... kupiłam rok temu damke peugeot za 180 :) polecam w sieci szukać :)