3 Komentarze

Tagi czerwony dywan aktorki kreacje z czerwonego dywanu styliści

Kreacje za ćwierć miliona dolarów. Celebrytki zbijają krocie na promowaniu sukienek

Przepych i blichtr, które są nieodłącznym elementem czerwonego dywanu, przytłoczyłyby niejedną kobietę. Czym jest jednak chwila poświęcenia, jeśli można zarobić na tym krocie? Pozujące na ściankach aktorki z imprez czerpią niemałe profity. Hollywoodzcy styliści zdradzili, ile gwiazdy zyskują na samym pojawieniu się w kreacji konkretnego projektanta.

Niedzielny panel, zorganizowany w ramach Vulture Festival, skupił najbardziej wpływowych stylistów zza oceanu. W dyskusji wzięli udział m.in. Jessica Paster, Erin Walsh, Brad Goreski i Brandon Maxwell. Najbardziej wylewna okazała się pierwsza z nich. Isabel Wilkinson z redakcji The Cut, która zapytała o długoterminową współpracę stylistów i gwiazd, doczekała się całkiem zaskakującej odpowiedzi.

Według obliczeń Jessiki Paster, która od około 10 lat odpowiada za stylizacje Emily Blunt, aktorki za założenie kreacji wybranej marki otrzymują od 100 do 250 tys. dolarów. Spore prowizje przypadają także stylistom. Największe domy mody płacą im od 30 do 50 tys. dolarów. Czerwony dywan i gale rozdania nagród są więc doskonałym źródłem dochodów.

Aktorki prezentujące kreacje najbardziej wpływowych projektantów, nawet jeśli nie biorą udziału w oficjalnej kampanii domu mody, działają jako ambasadorki. Umowy z twórcami mody są niepisane. Jak podkreśla Jessica Paster, gwiazdy mogą zrezygnować z kreacji nawet bezpośrednio przed galą. Równie dobrze mogą jednak zdecydować się na nią na ostatnią chwilę. Projektant, który jest w stanie zapłacić za to ćwierć miliona dolarów, oferuje wówczas pomoc całego zastępu krawców.

Czerwony dywan rządzi się własnymi prawami. Kwoty, jakimi obracają popularne marki oraz gwiazdy, są dla niektórych barierą nie do przejścia. Najwięcej tracą na tym młodzi projektanci, których nie stać ani na zapłatę dla aktorki, ani na niezbędne poprawki, dokonywane często na dobę przed imprezą.

Zobacz też: Buty na płaskiej podeszwie nie na czerwony dywan. Afera w Canne
Zobacz też: Wybieg kontra czerwony dywan

Autor: Wei
gość

gość | | Zgłoś

właśnie dlatego nie kupuje dvd i nie chodzę do kina... nie będę się przyczyniać to tych chorych wynagrodzeń

nb

nb | | Zgłoś

ja to mam dvd razem z kinem domowym,ktorego w żaden sposób nie umiem podlaczyc do telewizora,aby odbieralo,fachowcow nie wzywam,wiec tylko muzyki słucham na dvd,od kina domowego

gość

gość | | Zgłoś

w jaki sposób domy mody zarabiają, skoro jeszcze płacą gwiazdom za założenie kreacji, których i tak nie kupią później zwykli śmiertelnicy? :D


X
Drodzy Czytelnicy,
Połączyliśmy nasze siły z serwisem WP Kobieta
i od dziś nasze treści będziecie mogli przeczytać na tym właśnie serwisie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!
Redakcja