Moda naprawdę: Konstantyna
Pod adresem http://konstantyna.pinger.pl/ o modzie (i nie tylko) pisze 25-letnia studentka z Warszawy. Blog narodził się w Paryżu, w którym Konstantyna spędziła ostatni rok studiów i do którego planuje niebawem wrócić na dłużej. Chęć podzielenia się z innymi spojrzeniem na modę, wymiana poglądów i opinii zaowocowały regularnymi publikacjami.
Paryż jak na światową stolicę stylu przystało odegrał w tym pisaniu ważną rolę: „życie w Paryżu dużo mnie nauczyło, otworzyło oczy na wiele spraw, inaczej zaczęłam również pojmować modę. Przede wszystkim zyskałam odwagę w jej używaniu. Tam nikt mnie nie rozliczał z tego jak wyglądam, nikt nie patrzył jak na dziwoląga, nikt po prostu na to nie zwracał uwagi”.
Konstantyna odważnie łączy kolory, desenie i formy. Często oglądamy ją w kryjących, kolorowych rajstopach noszonych do odkrytych butów i uroczych sukienkach nierzadko kupowanych w działach dziecięcych. Dziewczęca słodkość zawsze jest jednak idealnie wyważona, naturalna i autentyczna. Kwintesencja kobiecości: sukienki, małe spódniczki, a do nich szpilki. No i detale, stale powtarzające się, ulubione motywy i tematy: kokardy, falbany, żaboty, kwiaty w każdej postaci i wersji.
„Nie potrafię nazwać swojego stylu, konkretnie go skategoryzować. Czasem lubię prostotę i klasykę, czasem coś zwariowanego i kolorowego. Wszystko zależy od okazji i nastroju. Nie jestem fashion victim, owszem inspiruję się nowinkami, ale adoptuję tylko te elementy, w których mi dobrze i które mnie się podobają. Strój musi być ciekawy, czymś się wyróżniać. Każda jego część powinna być dobrze przemyślana, wszystko ma współgrać, tworzyć całość. Czystość i schludność jest jego nieodłącznym elementem, musi też dobrze leżeć, podkreślać atuty sylwetki, nie jej wady. To niby banały, o których każda z nas wie, jednak nie zawsze teoria idzie w parze z praktyką”.
Pytana o inspiracje Konstantyna wymienia francuskie edycje magazynów mody Vogue, Elle, Biba, Marie France, Madame Figaro i Internet. Z polskich tytułów przegląda Hot, Avanti i InStyle. „Fascynuje mnie polot Louboutina, podoba mi się prostota Donny Karan, czerwone suknie Valentino, szalone pomysły Karla Lagerfelda oraz klasyka i bezpretensjonalność ze szczyptą pieprzu domu mody Chanel”. Jeśli miałaby wskazać ikonę mody, wymieniłaby perfekcyjną Audrey Hepburn, „podoba mi się również styl i uroda Marion Cotillard i Audrey Tautou. Miło się patrzy na Anetę Kręglicką, czasem na Joannę Horodyńską, ale ją chwilami zbyt ponosi fantazja”.
Ciekawa innych kultur miłośniczka podróży porównuje Polki do odważnych Francuzek i Włoszek: „Polki są schludnie, ładnie, ale skromnie ubrane, brakuje im odwagi i polotu, są powściągliwe w swoich modowych wyborach. Często jest tak, że wiernie kopiują wystawy sklepowe, boją się dodać czegoś od siebie. Tym sposobem ulice zalewają się manekinami z Zary, Mango czy H&M. Inne kombinują z odzieżą używaną. Ubranie się od stóp do głów w sieciowym sklepie za 1 500 zł, czy w second handach za 150 zł nie jest ani fajne, ani ciekawe. Podstawą jest łączenie, mieszanie, bawienie się modą. Brakuje mi też spontaniczności i naturalności Francuzek, które prawie w ogóle się nie malują”.
Garderoba blogerki w zasadniczej części pochodzi ze sklepów sieciowych, również z ich dziecięcych działów. Ulubione marki to NafNaf, Sisley, Benetton, Zara, Morgan, Mango, H&M, River Island oraz polski Reserved i House. Do tego dochodzą znaleziska z second handów oraz buty, głównie Aldo, Nine West. „Brakuje mi w Polsce San Mariny i Andre - francuskich marek obuwniczych. Jako miłośniczka butów najchętniej przygarnęłabym parę od Jimmy Choo, Manolo Blahnika, Zanottiego, Louboutina i Alexandra McQueena”.
Modowe marzenie?
Pracować dla francuskiego Vogue.
Modowe blogerki, które chcą zaprezentować sie na łamach Snobki proszone są o kontakt z redakcją: info@snobka.pl.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Bardzo ladnie sie ubierasz. I zgadzam sie z twoimi komentarzami.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
od kiedy to francuszki "prawie w ogóle się nie malują”??? mieszkam we francji od dluzszego czasu i zauwazylam cos zgola innego! jedno musze przyznac, nikt tu nie patrzy jak ktos inny jest ubrany-w zasadzie wiekszosc wyglada tak samo: niesmiertelne rurki/legginsy+baleriny+tunika, do tego (czesto tluste) wlosy spiete byle jak klamra, a oczy walniete na okolo czatna kredka i mocno wytuszowane-posklejane rzesy
...
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
fajnie sie ubierasz, wlasnie taki styl mi sie podoba :)
siwka | | Zgłoś | Odpowiedz
"strój musi też dobrze leżeć, podkreślać atuty sylwetki, nie jej wady. To niby banały, o których każda z nas wie, jednak nie zawsze teoria idzie w parze z praktyką"
zgadzam się, nie rozumiem tylko dlaczego mając niezbyt zgrabne nogi jeszcze bardziej to podkreślasz strojem zamiast to zatuszować. chyba, że dla ciebie jest to swoisty atut. sorry, ale moim skromnym zdaniem powinnaś odwrócić uwagę od nóg i skupić ją na czymś innym, a króciutkie spodenki i minispódniczki na pewno w tym nie pomagają.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Normalne nogi ma!! Daj na luz.
sohee | | Zgłoś | Odpowiedz
Nogi jak nogi, według mnie całkiem normalne. To, że nie są w obwodzie takie wąskie jak jej ramię jeszcze nic nie znaczy! :-/
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Ma normalne nogi i nie wiem dlaczego nie miałaby ich podkreślać strojem.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Nogi ma niestety krzywe, Wiem co piszę, bo sama posiadam identyczne :-((
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Moja ulubiona Fraise!
Jagiellonka | | Zgłoś | Odpowiedz
Co wy macie z tymi nogami? Śliczna, zgrabna, drobna dziewczyna z wyczuciem stylu, z normalnymi nogami.
Krzywe nogi to ma Kate Moss, a jakoś nie widuję komentarzy przy jej zdjęciach o tym, że powinna odwrócić uwagę od nóg.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Wlasnie wrocilam przed kompa,zeby to samo napisac.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Zajrzałam na bloga i pewnie nie raz jeszcze będę zaglądać :) Fajne ciuchy, choć widzę problem z ich łączeniem. Oczywiście nie zawsze, jest parę ciekawych zestawów, jednak czasami ubrania do siebie nie pasują i o wiele lepiej prezentowałyby się oddzielnie, ale mimo wszystko jest czym się inspirować. Polecam obejrzeć tego bloga, jest znacznie lepszy od tego prezentowanego tu jakiś czas temu :/
psychoqueen | | Zgłoś | Odpowiedz
nie najgorzej, ale jeżeli jeszcze raz zobaczę powykrzywianą dziewczynę to nie wiem co zrobię..kto wymyślił takie pozowanie do zdjęć? wygląda jak pokraka x/
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Fraise na blogu ma lepsze stylizacje niż niektore, któte tutaj zaprezentowano...
Lady Monet | | Zgłoś | Odpowiedz
Mieszkałam we Paryżu przez dwa świetne lata, ale podnosnie mody nie mam najlepszego zdania. Mało kto, nawet w Paryżu, ubiera sie u projektantów. Ludzie noszą się skromnie, nawet Ci zamożni. Mowa tu o białych Francuzach, bo wiadomo jest jeszcze część etniczna, wielu z tych ludzi chodzi ubranych w ciekawych strojach z regionów, z ktorych pochodzą. Ani jedni, ani drudzy nie śmigają w sukienkach od Chanel czy kreacjach Langerfelda.
Zgadzam się jednak co do makijażu, Francuzki albo prawie go nie używają, albo maluja się bardzo neutralnie.
Lady Monet | | Zgłoś | Odpowiedz
A w ogóle to czy naprawde nie ma u nas ciekawych blogów o modzie, wszystko takie pretensjonalne "W Polsce ludzie ubierają się nieciekawie, ale ja liznęłam trochę świata i inspiruje mnie francuski Vogue". No zestawy ładne, ale w sumie to nie powiem, żeby mnie cokolwiek tu zainspirowało, na mojej uczelni sporo dziewczyn się tak ubiera, a blogów o modzie nie zakłada... Zestawy z bloga są bardzo zachowawczo w gruncie rzeczy, a test do artuułu napisano, jakby było to jakieś wielkie odkrycie...
gość | | Zgłoś | Odpowiedz