23 Komentarze +1 Zdjęcie

Tagi budżet ślubny ślubne wydatki ślubne tradycje ślub kto za co płaci wesele kto za co płaci

Pan płaci, pani płaci, wszyscy płacą. Kto i za jaką część budżetu ślubnego odpowiada?

Przygotowywanie budżetu ślubnego to krótka droga do nieporozumień finansowych. Przekonał się o tym chyba każdy, kto na bok odstawił ślubne tradycje, a czasem i ci, którzy postanowili tradycji dochować.

Tradycja nakazuje, by koszty ślubu i wesela ponosili rodzice młodej pary. I tak po stronie rodziców panny młodej znalazły się wydatki związane z zakupem sukni ślubnej i dodatków do niej, wynajmem sali weselnej, opłaceniem jedzenia i napojów, dekoracją sali oraz zaproszeniami na ślub. Na rodzinę pana młodego zwykło się nakładać obowiązek kupna obrączek, garnituru, alkoholu na wesele, orkiestry, bukietu dla panny młodej, a także opłacenia fotografa i/lub kamerzysty oraz transportu na ślub i wesele.

Takie rozwiązanie może odpowiadać tradycjonalistom, ale dziś budzi wiele wątpliwości. Rodzice jednej ze stron mogą być chociażby mniej majętni od drugich i chcieć ograniczyć koszty wesela do minimum. Nie da się ukryć, że sztywne trzymanie się zasad prowadzi niekiedy do absurdów. Mowa tu jednak nie tylko o zaciąganiu kredytów na wesele, ale i sytuacjach, w których wydaje się wszystkie pieniądze ze spadku po babci lub – znamy taki przypadek – gdzie w wyniku nieporozumień finansowych rodzice pana młodego organizują konkurencyjne wesele.

Dziś coraz więcej par wychodzi z założenia, że przedślubne i ślubne zwyczaje to zbiór archaizmów. Przejawem takiego podejścia jest nie tylko zatrudnianie konsultanta ślubnego, ale i samodzielne opłacanie swojego ślubu. Pary wszelkie koszty starają się podzielić między siebie, nie korzystając przy tym z pomocy rodziców. Niekiedy rozkładają je proporcjonalnie do liczby gości, innym razem równo, czyli po połowie.

Od lat nie zmieniło się właściwie tylko jedno – goście nadal płacą wyłącznie za własny strój, dojazd na ślub oraz prezenty dla młodej pary. Ci, którzy ponoszą koszty organizacji ceremonii, muszą natomiast nieźle się nagimnastykować. A jak to jest lub było u was – koszty rozkładacie/rozkładaliście po połowie czy jesteście/byłyście wierne tradycjom?

Zobacz też: Przedślubne rytuały urodowe, których nie wolno zostawiać na ostatnią chwilę
Zobacz też: Blessus Brides, druga kolekcja ślubna polskiej marki

Autor: Margaret
gość

gość | | Zgłoś

My sami zbieramy i odkładamy, nie chcemy obciazac rodzicow. Tradycji trzymac sie nie bedziemy ;) i prawdopodobnie skorzystamy z uslug agencji slubnej.

gość

gość | | Zgłoś

Ja z narzeczonym w ogóle odchodzimy od tradycji. Z racji, iż obydwoje nie lubimy wesel to w swoim przypadku nie zorganizujemy wesela tylko obiad dla najbliższej rodziny w eleganckiej restauracji (rodzice, rodzeństwo, dziadkowie), bo nie chcemy zapraszać ludzi, z którymi i tak nie utrzymuje się kontaktu. Z kolei dla znajomych zrobimy drugą imprezę - wynajmiemy jakiś większy dom nad jeziorem i tam pojedziemy razem z przyjaciółmi już po naszym ślubie żeby razem z nimi się pobawić. Poza tym podliczyliśmy, że w przypadku gdybyśmy robili normalne wesele, to musielibyśmy mieć na start ok. 35 tysięcy - taką kwotę wolelibyśmy przeznaczyć na wkład własny na mieszkanie lub dom. Będzie bardzo skromnie - wiem, że teraz mnóstwo osób się na mnie rzuci mówiąc że jestem głupia że nie chcę wesela, że będziemy żałować, że tradycja nakazuje wesele, że coś tam jeszcze. Ale uszanujcie naszą decyzję.

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
Ja z narzeczonym w ogóle odchodzimy od tradycji. Z racji, iż obydwoje nie lubimy wesel to w swoim przypadku nie zorganizujemy wesela tylko obiad dla najbliższej rodziny w eleganckiej restauracji (rodzice, rodzeństwo, dziadkowie), bo nie chcemy zapraszać ludzi, z którymi i tak nie utrzymuje się kontaktu. Z kolei dla znajomych zrobimy drugą imprezę - wynajmiemy jakiś większy dom nad jeziorem i tam pojedziemy razem z przyjaciółmi już po naszym ślubie żeby razem z nimi się pobawić. Poza tym podliczyliśmy, że w przypadku gdybyśmy robili normalne wesele, to musielibyśmy mieć na start ok. 35 tysięcy - taką kwotę wolelibyśmy przeznaczyć na wkład własny na mieszkanie lub dom. Będzie bardzo skromnie - wiem, że teraz mnóstwo osób się na mnie rzuci mówiąc że jestem głupia że nie chcę wesela, że będziemy żałować, że tradycja nakazuje wesele, że coś tam jeszcze. Ale uszanujcie naszą decyzję.
No i bardzo dobrze,macie racje.Ja i maz rowniez stwierdzilismy po jakims czasie od wesela,ze bez sensu to bylo zupelnie.Nameczyc sie,siedziec do rana,wszystko wczesniej zalatwic i sfinansowac(bo placilismy za to sami),a ostatecznie nawet sie nie wrocily koszty tej imprezy po zsumowaniu "kopert" i fantow.To taka chyba imprezka typu "zastaw sie a postaw sie". Wiec jak rodzinka chce to niech sobie organizuje i placi ,coby sie przed rodzina pokazac...

.matyl

.matyl | | Zgłoś

Agencja zedrze z was kupe pieniędzy lepiej samemu zorganizować i mieć kase w kieszeni

gość

gość | | Zgłoś

wg mnie impreza weselna to przeciez dotyczy tylko mlodych + rodzice a po grzyba mi sciagac kolegow z pracy etc ... lepiej $ na cos innego przeznaczyc a nie ze wesele na armie ludzi z ktorymi trzymamy jakies tam kontakty jak na FB czytajac na Rosyjski rok ....

Mirecki

Mirecki | | Zgłoś

My także odchodzimy od tradycji i chcemy urządzić małe przyjęcie tylko dla najbliższej rodziny. Podejście wystaw się a postaw się jest jak dla nas bez sensu, te pieniądze wolimy przeznaczyć na urządzenie domu i na wycieczkę gdzieś daleko.

Konsultantka

Konsultantka | | Zgłoś

autor: .matyl
Agencja zedrze z was kupe pieniędzy lepiej samemu zorganizować i mieć kase w kieszeni
Jak mamy zaufanego konsultanta, warto go zatrudnic. Dzieki temu masz na pewno dobre ceny uslug, swieze kwiaty ( czasami te slubne bukiety i dodatki są zdechle, bo nie ma czasu pogonic kwiaciarki i ona za grubą kasę uzywa starych kwiatow), dopilnowane wesele - czasowo cieple przekąski, starsze osoby dopieszczone a mlodzi zamiast pilnowac 200 osob beda mogli sie bawic bez obaw.

gość

gość | | Zgłoś

Ja wychodząc za mąż 31 lat temu - całe wesele , ślub, sala itd. było opłacone ze wspólnych pieniędzy moich i przyszłego męża po połowie. Dzisiaj wydając córkę za mąż płacimy jako prezent rodzice każdej ze stron, każdy płaci za ilość gości ze swojej rodziny, po połowie za wspólnych przyjaciół młodych i po połowie sala, zdjęcia. Myślę ze tak jest sprawiedliwie dla każdej ze stron. Jak jedna ma 80 gości a druga 40 to tak trzeba płacić :-)

gość

gość | | Zgłoś

My slub na wyjezdzie, a papiery pojdziemy podpsiac po powrocie z najblizsza rodzina i przyjaciolmi, czyli kilkanascie osob i dla nich obiad

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
Ja z narzeczonym w ogóle odchodzimy od tradycji. Z racji, iż obydwoje nie lubimy wesel to w swoim przypadku nie zorganizujemy wesela tylko obiad dla najbliższej rodziny w eleganckiej restauracji (rodzice, rodzeństwo, dziadkowie), bo nie chcemy zapraszać ludzi, z którymi i tak nie utrzymuje się kontaktu. Z kolei dla znajomych zrobimy drugą imprezę - wynajmiemy jakiś większy dom nad jeziorem i tam pojedziemy razem z przyjaciółmi już po naszym ślubie żeby razem z nimi się pobawić. Poza tym podliczyliśmy, że w przypadku gdybyśmy robili normalne wesele, to musielibyśmy mieć na start ok. 35 tysięcy - taką kwotę wolelibyśmy przeznaczyć na wkład własny na mieszkanie lub dom. Będzie bardzo skromnie - wiem, że teraz mnóstwo osób się na mnie rzuci mówiąc że jestem głupia że nie chcę wesela, że będziemy żałować, że tradycja nakazuje wesele, że coś tam jeszcze. Ale uszanujcie naszą decyzję.
Wyjęłaś mi to z ust. Zdrowe podejście do tematu. My też tak robimy w tym roku. POWODZENIA:)

gość

gość | | Zgłoś

Dla mnie takie tradycje są chore, owszem jeśli kogoś nie stać (a upiera się na to by XX tysięcy wydać na jeden dzień, zamiast przeznaczyć to na mieszkanie, podróż poślubną itp) a rodziców tak to dlaczego mieliby nie dołożyć. Natomiast znam przypadek koleżanki, której mąż prowadzi bardzo dochodową rodzinną firmę, do tego zasiada w zarządzie miejskiej spółki (za co inkasuje ponad 10 tys zł) jej rodzice natomiast nie są jakimiś majętnymi ludźmi. Ale tradycja to tradycja- rodzice płacą więc musieli wziąć kredyt na 40 tysięcy złotych i bodajże przez 10 lat zamiast na starość gdzieś pojechać, coś zwiedzić, zrobić remont, poużywać będą musieli spłacać min dwie jednorazowe sukienki ślubne córeczki. "Bo taka tradycja".

Ereda

Ereda | | Zgłoś

My organizowaliśmy male wesele, tylko rodzina z która utrzymujemy kontakt i najbliżsi znajomi (wyszło niecałe 100 osób). Koszty samego wesela pokryli rodzice, koszty sukienki, garnituru, obrączek, opłat itp pokryliśmy my. Nam nie zależało na wystawnym weselu, tylko na tym żeby wszyscy dobrze się bawili, więc nie naciągaliśmy budżetu. Wesele wyszło kameralne, miłe i każdy się bardzo dobrze bawił. Ja jestem zadowolona.
Niby mówi się że wesele jest raz w życiu i nie powinno się na nie żałować, ale z drugiej strony nikt i tak nie zwraca uwagi na typ kwiatów jest na stole albo jakim samochodem pojechało się do ślubu, więc poco wydawać krocie na take rzeczy? Nie dajmy się zwariować.

Semifreddo

Semifreddo | | Zgłoś

3 lata temu planowałam swoje wesele na 90 osób, mieliśmy już podpisywać umowę z restauracją kiedy okazało się, że tata Pana Młodego dowiedział się, że ma raka. On chciał ślubu a ja nie, bo nie chciałam, żeby doszło do sytuacji, że być może jego tata będzie zbyt chory żeby przyjść. Nikt nie chce brać ślubu bez swojego taty. Po roku okazało się, że teść jest zdrowy ( i jest do dzisiaj)a mi przeszła cała ochota na te kwiaty, zaproszenia itd. Wzięliśmy szybki ślub w urzędzie a za pieniądze od rodziców pojechaliśmy na 3 tygodnie na Bali. Nie żałuję, bo w tym dniu liczył się tylko moment ślubu a nie jak bawią się goście, czy tort dojedzie itd.

gość

gość | | Zgłoś

autor: .matyl
Agencja zedrze z was kupe pieniędzy lepiej samemu zorganizować i mieć kase w kieszeni
agencja weźmie pieniądze za zorganizowane wesela itp a nie zedrze kasę ... ;/ jeśli ktoś ceni sobie taki komfort i doświadczenie innych to za to płaci.. co za polskie podejście... w dalszym ciągu mamy specjalistów od wszystkiego. racja, ślub to nie operacja na sercu, można go zorganizować samodzielnie ale są też inne opcje.

gość

gość | | Zgłoś

A my jesteśmy za weselem i zabawą, sami będziemy sponsorować. Cieszymy się, że można spotkać się z całą rodziną, przyjaciółmi.
Piękne pierwsze zdjęcie.

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
autor: .matyl
Agencja zedrze z was kupe pieniędzy lepiej samemu zorganizować i mieć kase w kieszeni
agencja weźmie pieniądze za zorganizowane wesela itp a nie zedrze kasę ... ;/ jeśli ktoś ceni sobie taki komfort i doświadczenie innych to za to płaci.. co za polskie podejście... w dalszym ciągu mamy specjalistów od wszystkiego. racja, ślub to nie operacja na sercu, można go zorganizować samodzielnie ale są też inne opcje.

też tak sądzę ;) a to świetne rozwiązanie dla par, które nie mogą być na miejscu gdy chodzi o przygotowania

gość

gość | | Zgłoś

Również planujemy ślub, ale we 2 ewentualnie my+nasz ryn i rodzice za granicą. Skromna uroczystość, elegancki obiad tyle mi wystarczy. Mieszkamy na wsi i tutaj każdy robi wesele typowo na pokaz. Stwierdzilismy, że nie będziemy sobie odmawiać wszystkiego z 2 lata, żeby rodzina i znajomi przejedli i przepili nasze pieniądze w jedną noc. Mój ojciec zapowiedział,że może nam dołożyć 10tys., ale uważam, ze nie bedzie to sprawiedliwe.Wolimy ślub i podróż poślubną - 2w1.

gość

gość | | Zgłoś

Ja tylko przyjecie dla najblizszych a pozniej wielki grill dla przyjaciół i koniec z szaleństwami. To uzbieramy w kopertach bedzie na egzotyczna podroz. Moj ukochany swojego ojca chrzestengo widzial 10 lat temu, wiec go nie zapraszamy skoro nie ma z nim kontaktu.

gość

gość | | Zgłoś

Ja tylko przyjecie dla najblizszych a pozniej wielki grill dla przyjaciół i koniec z szaleństwami. To uzbieramy w kopertach bedzie na egzotyczna podroz. Moj ukochany swojego ojca chrzestengo widzial 10 lat temu, wiec go nie zapraszamy skoro nie ma z nim kontaktu.

saxxx

saxxx | | Zgłoś

autor: gość
Ja z narzeczonym w ogóle odchodzimy od tradycji. Z racji, iż obydwoje nie lubimy wesel to w swoim przypadku nie zorganizujemy wesela tylko obiad dla najbliższej rodziny w eleganckiej restauracji (rodzice, rodzeństwo, dziadkowie), bo nie chcemy zapraszać ludzi, z którymi i tak nie utrzymuje się kontaktu. Z kolei dla znajomych zrobimy drugą imprezę - wynajmiemy jakiś większy dom nad jeziorem i tam pojedziemy razem z przyjaciółmi już po naszym ślubie żeby razem z nimi się pobawić. Poza tym podliczyliśmy, że w przypadku gdybyśmy robili normalne wesele, to musielibyśmy mieć na start ok. 35 tysięcy - taką kwotę wolelibyśmy przeznaczyć na wkład własny na mieszkanie lub dom. Będzie bardzo skromnie - wiem, że teraz mnóstwo osób się na mnie rzuci mówiąc że jestem głupia że nie chcę wesela, że będziemy żałować, że tradycja nakazuje wesele, że coś tam jeszcze. Ale uszanujcie naszą decyzję.

Nie jesteś głupia, mam takie samo zdanie jak Ty :) nie wiem po co zapraszać osoby, które się najedzą, napiją a później więcej ich nie zobaczysz. Za pieniądze przeznaczone na wesele lepiej pojechać na mega podróż poślubną i dołożyć do domu, mieszkania tak jak napisałaś :)


X
Drodzy Czytelnicy,
Połączyliśmy nasze siły z serwisem WP Kobieta
i od dziś nasze treści będziecie mogli przeczytać na tym właśnie serwisie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!
Redakcja