1 Komentarz

Tagi Bohoboco Kamil Owczarek Michał Gilbert Lach pokaz jesień-zima 2013/2014

Pokaz jesienno-zimowej kolekcji Bohoboco

Oscar de la Renta stwierdził ostatnio, że pokazy mody idą w niezrozumiałą dla niego stronę. Tysiące gości, gwiazdy w pierwszych rzędach, imponująca scenografia i ciekawa choreografia. Poprzeczka podnoszona jest z sezonu na sezon. Efekt jest taki, że coraz więcej relacji sprowadza się do listy obecności znanych gości, a w pamięć zapada to, co miało być jedynie tłem dla kolekcji, ale skalą i oryginalnością nierzadko tę kolekcję przysłoniło i zdominowało. Przyczyny takiego stanu rzeczy są zasadniczo dwie. Ilość kolekcji, projektantów i domów mody wymusza wybiegowe „innowacje”. Każdy chce się wyróżnić, zostać zapamiętanym i trafić na łamy poczytnych tytułów. Ale bodźcem może być także sama kolekcja, a raczej jej braki. Kreacyjne niedobory projektantów można wszak nadrobić efektowną scenografią i jeśli się trochę postarać (patrz: przypadek Roberta Kupisza), można być niemal pewnym entuzjastycznej reakcji i gromkich oklasków.

Nie twierdzę, że tak było w przypadku najnowszej, jesienno-zimowej kolekcji Bohoboco, ale coś w tym jest. Gdyby nie kinowa sceneria i choreograficzne zagrywki Kasi Sokołowskiej, byłby to pokaz dość nudny. Kolekcja bowiem nie zdołała utrzymać zainteresowania.

W poniedziałkowy wieczór Kamil Owczarek i Michał Gilbert Lach zaprosili do kina zlokalizowanego w warszawskiej hali Soho. Był popcorn, stare, drewniane fotele kinowe i wielki ekran. Były też tłumy gwiazd, które zaciekle walczyły o swoje miejsca w pierwszych rzędach (zdarzyła się nawet gwiazda, która z walki i pokazu zrezygnowała, skarżąc się na fatalną organizację i poziom kolegów i koleżanek z show biznesu). Początek był zajmujący. Czerwona kurtyna odsłoniła ekran, przed którym na fotelach zasiadły modelki. Zaczął się film. Do tego przemyślana muzyka wsparta efektowną projekcją i machina ruszyła.

Duet Bohoboco zaproponował kino poprawne, szalenie komercyjne i niewymagające. Po świetnym odcinku na sezon wiosna-lato, produkcja na jesień-zimę rozczarowuje. I nie chodzi o to, że kolekcja była zła, bo nie była. Była ładna, funkcjonalna i wróżę jej sukces sprzedażowy. Zakładam optymistycznie, że to nie koniec kreatywnych pomysłów panów Owczarka i Lacha, a ich biznesowe posunięcie. Wszak po to duet otwierał salon w jednej z najpopularniejszych galerii handlowych w stolicy, by w tym butiku sprzedawać. I to jest oferta do sprzedaży.

Zaczęło się od beży, szarości, pudrowych różów, by przejść do granatów i głębokiego kobaltu. Bohoboco proponuje stylową dzienną garderobę i coś na większe wyjścia. Projektanci pozostają wierni prostym, wyraźnie zaznaczonym liniom ubrania, oferują solidną dawkę krawiectwa. Wszystko przemyślane, zaplanowane i spójne. Eleganckie, ale i z dyskretną domieszką sportowego luzu i wygody. Wszystko, co sprawdzi się w garderobie statystycznej Polki: sukienki o mniej lub bardziej dopasowanych krojach, spodnie, kurtki, linia klasycznych płaszczy. Niby widać odwołania do przeszłości, ale Bohoboco nie lubi łatwego sentymentalizmu i znajomość historii mody jedynie sugeruje, by wykorzystać ją świadomie i na własny użytek. Pokaz jesienno-zimowej kolekcji duet zamknął trzema sukniami ślubnymi. Klasyczna linia obejmowała dopasowaną, koronkową kreację, suknię z warstwami delikatnego tiulu i model gorset plus rozkloszowany dół.

Poprzednią kolekcją Bohoboco potwierdziło, że można tworzyć handlowe kolekcje nastawione na szerokie grono odbiorców, które są jednocześnie oryginalne. W przypadku najnowszej propozycji tej oryginalności zabrakło. No, ale była efektowna oprawa, slalom między kinowymi fotelami, doskonały finał i lawina oklasków. Równowaga została więc zachowana. Choć trochę żal Bohoboco, które z taką energią wkroczyło, mocno ożywiając rynek polskiej mody. 

Autor: Wei
friend

friend | | Zgłoś

Bez rewelacji, wszystko juz bylo!

gość

gość | | Zgłoś

Nic nowego


X
Drodzy Czytelnicy,
Połączyliśmy nasze siły z serwisem WP Kobieta
i od dziś nasze treści będziecie mogli przeczytać na tym właśnie serwisie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!
Redakcja