Polski eco brand: Piueco
Z czego może powstać torba? Polska marka Piueco udowadnia, że w tej kwestii jedynym ograniczeniem może być wyobraźnia. Założenie jest jedno. Pod nazwą Piueco ma kryć się rękodzieło artystyczne uprawiane z odpadów produkcyjnych. Unikatowe akcesoria, ze sprzedaży których ma być utrzymywany projekt sadzenia drzew oraz krzewiona idea minimalizowania ilości odpadów przeznaczonych do utylizacji. Jest więc torba na laptopa, spleciona z poskładanych etykiet z wody mineralnej. I torebka powstała z biuletynów. Wreszcie jest też etui na laptopa ze srebrnej folii (z niedoszłych etykietek od napojów energetyzujących). Podobają wam się pomysły polskich twórców?
Cena: od 79 zł. Kupisz w sklepie Piueco.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
spoko
jotka132 | | Zgłoś | Odpowiedz
kej | | Zgłoś | Odpowiedz
Taka jest prawda, że wszystkie firmy, które chcą zaistnieć niestety muszą mieć chwytliwe nazwy tak, by każdy je zapamiętał a wątpie, żeby jakiś niedouczony anglik, francuz, włoch czy kto ktokolwiek z zagranicy zapamiętał jakieś polskie słowo, którego nawet wymówic nie umie
foxy | | Zgłoś | Odpowiedz
przecież to nic nowego... Recycling handbag
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Po raz kolejny reklamujecie ten sam, zupełnie nie-polski pomysł, jako nowość polskich twórców, brawo! Przecież to było już kilka lat temu, nie jest istotne czy zmieniono kształt i papierki po batonikach na etykietki z napojów, tak czy inaczej to nic nowego, a polscy twórcy tylko udowadniają, ze sami niczego nie potrafią wymyślić...
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Polskich twórców?? Jak zwykle podpatrzone od bardziej pomysłowych sąsiadów! W Finlandii ten jakże 'polski' trend obowiązuje od ładnych paru lat...
ja | | Zgłoś | Odpowiedz
to jest przykre, podawać jako "nowość" i "polski trend" coś co jest na wyprzedaży w niejednym sklepie w Chicago... smutne :(
Piueco | | Zgłoś | Odpowiedz
Po pierwsze nazwa Piueco jest zaczerpnięta z włoskiego nie ynglisz, znaczy bardziej eco, więcej eco - przyjemnie brzmi i w pełni oddaje nasze idee, dlatego ją wybraliśmy, wcale nie ze względu na obcy pierwiastek. A poza tym żyjemy w czasach globalizacji i nikogo nie szokują już nazwy w obcych językach, tym bardziej, że pomysł na użycie tej techniki też jest zagraniczny - czego my akurat nie ukrywamy, przyjechał z nami z wakacji w Mexico, gdzie wiszą całe stragany splecione z pozostałości po amerykańskich turystach. Różnica polega na tym, że my pleciemy bzdury z naszych śmieci.
Jak komuś bardziej odpowiada torebka z Chicago czy Finlandii to my nie mamy nic przeciwko, ważne, że folia nie wyląduje na śmietniku.
Piueco
plipra | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
W Meksyku sprzedaja takie na ulicy i kosztuja w przeliczeniu ok. 10zl, wiec ta cena 79zl jest z sufitu.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz