57 Komentarzy

Tagi porada porady biuro

Porada: stroje do biura dla młodej dziewczyny

W życiu każdej z nas przyjdzie czas na pierwszą poważną pracę. W pracy za biurkiem debiutuje właśnie nasza czytelniczka Marta. Napisała do nas list:

„Mam 25 lat i niedługo zaczynam pracę za biurkiem w urzędzie. Zaczynam kompletować odpowiednią garderobę, jednak mam w tej kwestii spore wątpliwości. Kompletnie nie mogę się przekonać do ubrań uchodzących za biurową klasykę – spódnic, sukienek za kolano, materiałowych spodni. Próżno też szukać inspiracji, podglądając Panie z którymi być może będę pracować. Od zawsze nosiłam krótkie spódnice do połowy uda i dżinsy. Chociaż noszę rozmiar 36, we wszystkich kompletach, które przymierzałam, wyglądałam jakoś pokracznie, grubo i staro. Bardzo proszę o poradę, jakie zestawy mogłabym ubierać do nowej pracy by czuć się i wyglądać dobrze i profesjonalnie”.

Praca w biurze wymaga poświęceń. Dotyczą one także sposobu ubierania się. Do tej pory Marta nosiła mini i dżinsy. Czas na zmianę przyzwyczajeń? Nie do końca. Bardzo krótkie spódniczki można zastąpić tunikami albo spódnicami dłuższymi jedynie o kilka centymetrów. Najważniejsze jest, by nogi były osłonięte. Nawet latem do biura nosi się rajstopy albo pończochy – mogą być cieliste i bardzo cienkie, ale sprawią, że stylizacja będzie wydawać się bardziej elegancka. Dżinsy w biurze sprawdzą się doskonale. Należy jednak unikać niedbałego fasonu boyfriends jeans i materiału z przetarciami. Pewniakiem są rurki z granatowego albo czarnego dżinsu i modne dzwony w jednolitym kolorze. Do takich spodni nosimy marynarki – nie muszą przypominać garsonek naszych cioć. Mogą być dłuższe, o fasonie oversize i w dowolnym kolorze. Jeśli całość stylizacji jest elegancka, marynarkę może zastąpić dobrze skrojona kurtka skórzana. Na pewno w biurze nie zawiedzie prosta sukienka. Nawet jeśli ma intensywny kolor, jej kobiecy fason pozwoli zachować dystyngowany wygląd. Superważny jest wybór dodatków. Jeśli wolimy zachować elementy casualowego stroju, akcesoria muszą być na najwyższym poziomie. Torby mogą przypominać aktówki, a buty powinny być na wysokim obcasie. Jeśli strój jest bardzo elegancki, dodatki mogą być takie, jakie lubimy – praktyczne, ale codzienne.

Autor: Stylistka Snobki

Dodaj zdjęcia do komentarza (maksymalnie 5 zdjęć).

Dozwolone formaty plików to: jpg, png, gif do 20MB.

Wybierz zdjęcia
Glitter

Glitter | | Zgłoś | Odpowiedz

Zdjecie Nr 1 - fatalnie, zupelnie nieodpowiednio do biura, chyba, ze do biura kolorowego magazynu dla kobiet.
Zdjecie Nr 2 jest JEDYNYM, ktore zawiera jako tako odpowiednie stroje, ale tez na granicy ryzyka, ze bierzesz prace w urzednie niezbyt powaznie. Niestety, urzednicy to osoby, ktore chca byc postrzegane powaznie, to i musza sie ubierac adekwatnie do zajmowanego stanowiska. Tym bardziej, ze jak sama Marta napisala - bedzie to praca za biurkiem (a nie np. w szatni urzedu).

dsvasfd

dsvasfd | | Zgłoś | Odpowiedz

żółta bluzka i długa czarna prześwitująca spódnica wprost idealna do pracy w urzędzie heheh

ginkad

ginkad | | Zgłoś | Odpowiedz

stylistka sie popisałą nie ma co

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

Haha biedna dziewczyna chciała porady to i ją dostała ;) stylizacje T R A G I C Z N E, w ogóle nie nadają się do urzędu! Dobra rada jedynie w artykule, że zawsze, nawet w upały trzeba nosić w urzędzie rajstopy i być generalnie odpowiednio zakrytym, spódnice ponad kolano też raczej nie wchodzą w grę (to zależy w sumie od szefa). Ja na Twoim miejscu poszukałabym sukienek, spódnic ołówkowych, które są kobiece ale już dłuższe, ciekawych koszul i krótkich żakietów, które można by założyć do np. rurek w jednolitym, ciemnym kolorze, np. czarnych, granatowych. Do tego buty na obcasach, jakieś dodatki i już, niestety urząd to nie miejsce na szaleństwa ;)

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

pracuję w urzędzie i gdybym założyła któryś z prezentowanych strojów to wyglądałoby to śmiesznie..

Aśa

Aśa | | Zgłoś | Odpowiedz

A może by tak rady dla starszych i nie za chudych biurw???

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

Tragiczne te stylizacje, czy pani stylistka była kiedyś w urzędzie? Urząd to nie miejsce na ubraniowe szaleństwa, w takich ciuchach jak tu zaprezentowane to ona może pójść na spotkanie z koleżankami z tejże pracy - ale po pracy.
Bo biura zakłada się klasykę i niech pani tego nie próbuje na siłę odczarowywać. W urzędzie nie królują kolory, lecz czernie, szarości i biele. Dżinsy - tylko granatowe i do eleganckich szpilek, koszulowych bluzek i marynarek, ewentualnie do tunik (do pracy nie nosimy tunik bez niczego na dole, to jest nieprofesjonalne i nieeleganckie). Sukienki i spódnice - jak najbardziej tak, ale z odpowiednio zestawioną bluzką i marynarką. Sama mam 26 lat i nie wyglądam ani nie czuję się staro w klasyce, pracuję w banku więc mamy sztywny i dość rygorystyczny dress code, ale gwarantuję, że młoda dziewczyna z pewnością znajdzie w sklepach coś dla siebie, w czym będzie dobrze się czuła. Tylko musi porzucić takie myślenie, że w urzędzie chce być jakąś modną gwiazdą, bo nie o to w takiej pracy chodzi.

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

tylko zestawy z 2 zdjęcia sie nadają , reszta jest poniżej krytyki. Sama pracuję w biurze, jednak nie mamy w zasadzie obsługi klientów z zewnątrz, więc można sie nie ubierać bardzo elegancko, ale i tak nikt nie przyszedłby w lateksowych legginsach, czy mini zakrytej firanką

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

A ja uważam, że stylizacje są bardzo dobre. Tym, którym się nie podoba są ograniczeni... Boją się koloru. Odwagi bźdźągwy;)

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

to nie kwestia koloru, tylko niektórych fasonów, nie wszystko się nadaje do biura, tak jak co innego sie wkłada do opery a co innego do pubu , czy na rozbieraną randkę. Mozna sie w obrebie kazdej z tych sytuacji ubrać ładnie , z pomysłem i stosownie do wieku, a wcale nie wulgarnie

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

a ograniczeniem jest niezrozumienie, że strój musi być stosowny do miejsca i sytuacji, na tym polega elegancja i klasa.

monagość

monagość | | Zgłoś | Odpowiedz

Różowa sukienka ze zdj. 1 - pomyłka. W jakim biurze nosi się taki kolor z jeszcze podobnym naszyjnikiem? Chyba w jakimś małym urzędzie gminy albo w redakcji kolorowego pisma. Spódnice ze zdjęć 4. i 5. - długa, niemal balowa, i kusa z falbaną w krzyczących kontrastach - katastrofa. Pomijam straszliwą pretensjonalność zestawu ze zdjęcia 4., naszyjnik jak na kolację do znajomych połączony ze stylem zakonno-teatralnym spódnicy. Na litość boską - jest tyle świetnych, normalnych ubrań, marynarek z bufkami, aksamitnych, dzianinowych, wcale nie oversize, spodni w sklepach - do wyboru do koloru. A i zestawy kostiumów wcale nie muszą postarzać, jeśli mają dobry krój, materiał i kolor. Jeśli to biuro inne niż wielka korporacja albo kancelaria prawnicza, gdzie wymagania są na tip-top i wówczas żadna stylizacja z powyższych nie jest wskazana, to wystarczy 5-6- marynarek, wełniana, aksamitna itd., kilka dobrej jakości, nie obcisłych sweterków, parę damskich bluzek, mogą być w stylu koszul męskich, w łagodnych kolorach i bez dużych dekoltów, proste, eleganckie spodnie, kilka ciekawych szali lub chustek (bez cekinów!) albo jakiś interesujący naszyjnik. I gotowe. Nie wiem skąd mania lansowania w polskich biurach - na podobnych portalach - ubiorów na granicy koktajlu albo wesela, błyszczących butów, gigantycznych obcasów, wściekłych kolorów. Buty mają mieć 4-6 cm. Pracuję za granicą w sferze budżetowej i w życiu nie widziałam podobnej pretensjonalnej stylizacji w działach biurowych.

Ala

Ala | | Zgłoś | Odpowiedz

Pracuję w kancelarii i mogłabym sobie wyobrazić jedynie zestaw 4 (z granatową bluzką) i ostatni- ale obydwa tylko wtedy, gdy nie mam spotkania z klientem! Urząd to nie zwykłe biuro. Nie chciałabym, żeby moje sprawy załatwiała dziewczyna w niebieskiej spódnicy i skórzanej kurtce, bo bałabym się, że coś zrobi nie tak. A już na pewno nie w spódnicy mini zakrytej prześwitującym materiałem! Bez problemu można znaleźć ładne ale eleganckie zestawy w Reserved, Camaieu i innych sieciówkach. Spódnice do kolan- ołówkowe i trapezowe, kilka koszul- biała, czarna, z krótkim rękawem, w delikatny wzorek, w paski; spodnie- czarne, szare, w kancik, cygaretki, ciemne jeansy; kilka różnych żakietów, buty na niewysokim obcasie i płaskie pantofle- i szafa skompletowana!

ankaanka

ankaanka | | Zgłoś | Odpowiedz

autor: gość
niesstety, decydując się na pracę w urzędzie, trzeba wyglądać jak typowa "biurwa" i już. Są sklepy , gdzie można dostać na prawde piękne, ładnie skrojone i eleganckie kostiumy (ja uwielbiam (Pretty One w Poznań Malta, choć ceny wysokie - ale cudownie profilowane wcięcia w talii mają, elegancko i sexy )

a i jeszcze na stronie extrapetite.com dość dziecinnie wyglądająca mała kobietka prezentuje eleganckie ale ładne i poważne zestawy (dla drobnych osób, ale i tak można skorzystać, bo zestawy do pracy akurat ma ładne)

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

ja nie pracowałam w urzędzie, ale w korporacji angielskiej i nawet tam nie przeszłyby niektóre stylizacje! A jeśli bierzemy pod uwagę urząd to jedynie biało-czarny zestaw ze zdjęcia nr 2 jest godny polecenia.

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

dobra jest tak przeźroczysta kiecka ze zdjęcia czwartego. już widzę minę innych pracowników, gdyby jakaś młoda świeżo zatrudniona dziewczyna wparowała do biura w czymś takim :D

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

Myślę, że pisząca po prostu nie trafiła na odpowiednie żakiety i spódnice. Mam 25 lat, wykładam jako doktorantka na uczelni, pracuje w urzędzie marszałkowskim i nie ma mowy o jakimkolwiek ubraniowym szaleństwie. ale jak kupuję ubrania to takie świetnie skrojone, z dobrych materiałów i idealnie dopasowane. Wiadomo, że takie ciuchy kosztują, żakiet nie jest za 100 zł jak w sieciówce, tylko 400-500, ale służy wiele lat i zawsze wygląda porządnie. Nie mam czterech pękatych szaf ubrań, ale za to jedną szaf w której są rzeczy z klasą i które zawsze mogę ładnie zestawiać. Polecam zatem Marcie sklep z garsonkami, ale dobrej jakości albo wyjście do jakiejś większej galerii i porządne poszperanie, a na pewno znajdzie coś stylowego.

**aka**

**aka** | | Zgłoś | Odpowiedz

Różowa sukienka, błyszczące leginsy, półprzezroczysta spódnica - absolutnie wykluczone. Obawiam się, że do pracy w urzędzie spódnice mini też nie przejdą - trudno i darmo, trzeba się przyzwyczaić do noszenia dłuższych. Jeśli chodzi o zestawy biurowe, polecam H&M - mają ładne spódnice ołówkowe i rozszerzane "w kolanko", do tego koszule wcięte w talii, przez co ładnie się układają na sylwetce, no i marynarki i blezerki. Sporo osób narzeka na słabą jakość ich ubrań, ale na biurowych klasykach jeszcze się nie zawiodłam.

Violcia@@@

Violcia@@@ | | Zgłoś | Odpowiedz

Każda firma rządzi się innymi zasadami. Ja pracowałam w firmie państwowej i jasno było powiedziane: Ciemniejsze stonowane kolory, spódnice za kolano, spodnie wyłącznie długie materiałowe(żadne jeansy nie wchodziły w grę), koszule długie, zapięte praktycznie pod szyję, buty nieodsłaniające palców i zawsze rajstopy. Niestety nawet w lecie nie można było pokazać ani ramion ani ubrać butów bez palców.Ale na wszystko jest sposób :0 Ja kochałam luźny styl i żywe wręcz piskliwe kolory.W biurze miałam zawsze wyższe pełne buty i jakąs marynarkę albo sweter.Z tego co pamiętam większośc osób tak robiła, bo chodz tu sobie spokojnie po polskich chodnikach w wysokich szpilkach. Nie ma co to sport prawie że ekstremalny. Niestety jak się zaczyna pracę w biurze trzeba z wielu rzeczy zrezygnować, ale w końcu po pracy tez jest życie i wtedy można zaszaleć. Uważam, że lepiej zastopować i dostosować sie do biurowej nudy, bo łatwo jest zostać negatywnie ocenionym za ubiór, a to dla żadnej kobiety nie jest ani przyjemność, ani tym bardziej dobrze nie rokuje na przyszłość.

Violcia@@@

Violcia@@@ | | Zgłoś | Odpowiedz

Poza tym ja bym nic nie kupowała w żadnych dużych ilościach, bo to wielki błąd. Sama jak zaczynałam pracę biurową nakupowałam pełni babcinych bluzek i swetrów, co w późniejszym czasie okazało sie w ogóle nie przydatne, bo trafiłam do fajnej sekcji, nie miałam praktycznie kontaktu z beneficjentami i miałam bardzo wyluzowaną kierowniczkę, a co za tym idzie mogłam pozwolic sobie na więcej, a kasa wydana na ciuchy okazała sie kasą wyrzuconą w błoto.