Ratowniczka Snobki: jak zrobić samoopalacz
Problem wydać się może dziwny i wiele z Was zapewne uzna, że łatwiej pójść do sklepu i kupić gotowy samoopalacz, ale istnieje mnóstwo osób, które chciałyby wyczarować na swojej skórze zdrową opaleniznę, lecz alergie na kosmetyczna chemię nie pozwalają im na to. Znajdą się tez osoby, które zapragną wypróbować podane przepisy z czystej ciekawości. Jeżeli znacie inne – koniecznie opowiedzcie o nich!
Pierwszy sposób to przepis na krem koloryzujący:
Potrzebny będzie dowolny, ulubiony kosmetyk, który wystąpi w roli bazy – może to być lotion, balsam, masło do ciała lub krem do twarzy. Drugi składnik to pigment – w tej roli może wystąpić kakao lub puder brązujący. Połysk i dodatkowe atrakcje zapewni odrobina pigmentu do makijażu lub sypki, błyszczący cień w odcieniu złota lub brązu. Wystarczy wymieszać składniki (ich proporcje można dobierać dowolnie, w zależności od tego, jaką „moc” ma mieć bronzer) i gotowe.
Płyn tonujący na bazie herbaty:
Jego głównym składnikiem jest ekstrakt z herbaty. W niewielkiej ilości wody wystarczy zagotować 4 torebki lub 4 łyżeczki mocnej, czarnej herbaty. Taką miksturę, po wystudzeniu należy nanieść, najlepiej za pomocą miękkiej gąbki na skórę.
Trwała opalenizna z orzechami włoskimi:
Przepis najtrudniejszy, ale najbardziej skuteczny. Samoopalający „atrament” można uzyskać z zielonych łupin orzechów włoskich. Działanie brązujące ma świeży sok (można zetrzeć na tarce zieloną skórkę i wycisnąć sok przez bawełnianą szmatkę) i w takiej postaci nanieść na skórę lub przez ok. 8 godzin obgotować całe orzechy, następnie odsączyć wywar i dodać łyżkę octu.
Masz nietypowy problem lub pytania? Chcesz się czegoś dowiedzieć? Pisz na adres: info@snobka.pl
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
nie, dzięki.
madziambol | | Zgłoś | Odpowiedz
Pozdrawiam ;)
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
pozdrawiam :)
t
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
ameene | | Zgłoś | Odpowiedz
sposób cudowny stosuję go od lat i wierzcie mi wszyscy pytają czy wróciłam z Egiptu
gosc1234567888 | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Ja stosowałam macerat z marchwii. Dodawałam go do kremu. Miałam wtedy taką leciutką opaleniznę i to mi wystarczało. Nigdy żadnej mocnej