50 Komentarzy

Tagi ratowniczka snobki napiwki czy dawać napiwki kiedy dawać napiwki napiwek dla fryzjera savoir-vivre

Ratowniczka Snobki: szkółka dawania napiwków

Napiwki kojarzą się przede wszystkim restauracjami i wszelkiego rodzaju jadłodajniami, tymczasem temat dotyczy całego sektora usług, więc idąc do fryzjera, kosmetyczki czy masażysty, ewentualny napiwek również należałoby wkalkulować w swój budżet.

No dobrze. Ale powiecie, że usługi są po pierwsze i tak drogie, a po drugie – wszelkie koszty, łącznie z napiwkami zwykle są wliczone w ostateczną cenę. I potwierdzają to usługodawcy – nikt nie powinien czuć się zobowiązany do zostawiania napiwków, ale z drugiej strony napiwek to pewien rodzaj nagrody za miłą obsługę, czy wzorowo wykonaną usługę, okazanie wdzięczności, czy wreszcie swojego rodzaju „inwestycja” na przyszłość – klient zostawiający napiwki zawsze będzie traktowany trochę przychylniej niż pozostali.

Komu dawać napiwki? Przede wszystkim osobom, które mają bezpośredni kontakt z klientem. Jeżeli jesteś u fryzjera i zajmuje się Tobą główny stylista, który ma jednego lub kilku pomocników, teoretycznie napiwek powinien dostać każdy z nich. Docenić warto również wszystkie osoby, które w ramach swojej pracy wykazują szczególne zainteresowanie nasza osobą, mogą to być taksówkarze, kurierzy, boye hotelowi, czy barmani. Osoby mające stałego fryzjera, kosmetyczkę, czy masażystę mogą docenić swoich ulubieńców również drobnym upominkiem raz na jakiś czas – to również jest mile widziane.

Jeżeli już zdecydujecie się zostawić napiwek, jaka kwota powinna być? O ile za granicą wysokość napiwków oscyluje wokół 20% ogólnej ceny usługi, to w Polsce przyjęło się, że powinno być to około 10%. Za niegrzeczne może być uznane zostawianie kilku groszy, stosu „miedziaków”, czy skrupulatne odliczanie kwoty. Poza tym niezostawianie napiwków coraz częściej odbierane jest jako nieznajomość zasad savoir-vivre’u niż jako wyrażenie niezadowolenia z usługi.

A co Wy sądzicie o zostawianiu napiwków?

Masz nietypowy problem lub pytania? Chcesz się czegoś dowiedzieć? Pisz na adres:
info@snobka.pl

Autor: Uriko
gość

gość | | Zgłoś

ja pracuje w kasynie (1400zł brutto).Gdyby nie napiwki to nie mialabym szans przezyc w Warszawie, ale goscie i tak nie zostawiaja- ani nam-krupierom, ani kelnerkom. Dramat- zrozumie tylko ktos kto robi w usługach z mozliwoscia napiwków. Polacy sa nie przygotowani do dawania czegos za nic. Moze kiedys sie zmieni.

gość

gość | | Zgłoś

hej w jakim kasynie pracujesz, bo chyba z tego samego jestesmy:)

gość

gość | | Zgłoś

wspolczuje,buraki zaluja kasy dla dziewczyn,na ktora sie gapia cala noc.kelnerki takim powinny pluc do kieliszkow jesli nie ma kamer :)))

autor: gość
ja pracuje w kasynie (1400zł brutto).Gdyby nie napiwki to nie mialabym szans przezyc w Warszawie, ale goscie i tak nie zostawiaja- ani nam-krupierom, ani kelnerkom. Dramat- zrozumie tylko ktos kto robi w usługach z mozliwoscia napiwków. Polacy sa nie przygotowani do dawania czegos za nic. Moze kiedys sie zmieni.

gość

gość | | Zgłoś

ja zawsze daję napiwki w restauracjach oraz dostawcom pizzy i innego jedzenia. taksówkarzom już raczej nie- zwłaszcza jak korporacja strasznie zdziera.
u fryzjera mam problem, bo fryzjerzy w Polsce raczej nie są przyzwyczajeni do ich otrzymywania- np czy dać dziewczynie myjącej włosy? jak taki manewr w ogóle przeprowadzić skoro dziewczyna chyba nigdy nie otrzymała za to kasy i nie wiedziałaby co tam jej wciskam, poza tym konieczność udania sie do mycia z jakimś 5 zł w garści. z kolei właścicielka salonu zawsze wydaje mi co do grosza, nawet jak powiem "dziękuję" i usiłuję się oddalić zanim wyda mi resztę..

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
ja pracuje w kasynie (1400zł brutto).Gdyby nie napiwki to nie mialabym szans przezyc w Warszawie, ale goscie i tak nie zostawiaja- ani nam-krupierom, ani kelnerkom. Dramat- zrozumie tylko ktos kto robi w usługach z mozliwoscia napiwków. Polacy sa nie przygotowani do dawania czegos za nic. Moze kiedys sie zmieni.

Polacy zostawiaja napiwki ,ale pamietaj ze napiwek to nie obowiazek klienta . Napiwek dostaja ci ktorzy potrafia dostarczyc mily ,przyjemny serwis z usmiechem na twarzy .
Ja nie daje napiwkow nadetym panienka ktorym sie wydaje ze sie im nalezy

kiko

kiko | | Zgłoś

W sumie to z jakiej racji dawać napiwki,czy paniom które pracują w sklepach też dawać napiwki bo zarabiają grosze ,każdemu w polsce należały by się napiwki bo zarobki nie są duże.

gość

gość | | Zgłoś

ja pracuję jako kosmetyczka w salonie osiedlowym i napiwki to rzadkość, słyszałam, że ponoć w SPA jest lepiej bo przychodzi bardziej luksusowy klient, no ale nie narzekam, jeśli uzbiera się z całego miesiąca 150 zł to jest super! Wysokość napiwku jest bardzo różna, od 5 zł za zabieg wart 200 i 10 zł za hennę brwi więc raczej Polacy nie zwracają uwagi na 10% heh

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
ja pracuje w kasynie (1400zł brutto).Gdyby nie napiwki to nie mialabym szans przezyc w Warszawie, ale goscie i tak nie zostawiaja- ani nam-krupierom, ani kelnerkom. Dramat- zrozumie tylko ktos kto robi w usługach z mozliwoscia napiwków. Polacy sa nie przygotowani do dawania czegos za nic. Moze kiedys sie zmieni.
Jak zaczniemy normalnie zarabiać...

gość

gość | | Zgłoś

Za miłą obsługę w restauracji/barze zawsze staram się zostawić choć parę groszy chyba, że mam za mało pieniędzy i nie zawsze mogę sobie na to pozwolić.

TSD

TSD | | Zgłoś

Z napiwkami u mnie rożnie bywa, jak pizza jest przed czasem to dostawca zwykle dostaje parę zł. Raz bratowa się zdziwiła, że w knajpie nie dałam napiwku ale jak mam dać napiwek dziewczynie za barem, ja zamawiam drinka o nazwie "Szarlotka" i muszę jej tłumaczyć, że to drink a ona w karcie szuka z czego on jest :/ Jeśli obsługa mnie zadowala to, to nagradzam, w innym wypadku nie ma mowy nawet o 1 zł zostawionym.

gość

gość | | Zgłoś

Tekst o tym, że ktoś ma zamiar pluć do drinków gdy nie daje się napiwków to kawał dnia. I tak za tego drinka płacę 80% więcej niż jest wart, a pani kelnerka ma swoją pensje także, ani mi się śni dawanie napiwków z marszu bo tak trzeba.
Daję wtedy, gdy usługa jest miła, nienatarczywa, uśmiechnięta, gdy dostaje jedzenie szybko i jest ono ok.

Naburmuszonym paniom, które minutę po wejściu do restauracji 3 razy zdążą zapytać co podać, a talerzami z jedzeniem rzucają na stół, mówię nie.

gość

gość | | Zgłoś

Może napluj sobie do wody albo do czego tam chcesz. Po studiach pracowałam w laboratorium za 1500 zł i nikt napiwku nie da:). To są realia większości ludzi w naszym kraju. Zostawiam napiwek w knajpie (bywam niestety sporadycznie ze względu na finanse:() ale nie zostawiam tam gdzie doliczają do rachunku serwis. Nasłuchałam się od koleżanki pracującej w knajpie w Londynie jakie przekręty menagerowie robia z napiwkami... Idąc dalej tropem napiwków to zastanawiam się czy któraś z tych kelnerek czy panienek z kasyna zostawia napiwek kolezankom pracujacym w McDonalds czy gdy kupuje szybką kanapkę w innym fast foodzie? Przecież tam też jakaś biedna matka dzieciom ja obsługuje i uśmiecha się do niej i jeszcze smacznego powie!

autor: gość
Gdybym wiedziała gdzie jesz dziś kolacje, sama bym ci napluła do wody, co to za tekst żeby szukały pracy jak ja mają, a ze PL oferuje co oferuje w kwestii zarobkowej to co na to poradzisz, pewnie twój maż chodzi do takiego kasyna popatrzeć na fajne babeczki bo ile można siedzieć w domu z taką marudą
autor: gość
Chyba was porąbało. Właściciel płaci wam grosze, więc to klient ma wyrównywać różnicę między waszymi pensjami a normalnością? W knajpach i tak jest wystarczająco drogo, żeby mało kogo było stać na regularne chodzenie do nich. Poszukajcie lepszej pracy (i płacy), zamiast pluć do drinków i uważać niedających napiwków za buraków. Same wystawiacie sobie świadectwo.

gość

gość | | Zgłoś

DOKŁADNIE TAK!

autor: gość
Może napluj sobie do wody albo do czego tam chcesz. Po studiach pracowałam w laboratorium za 1500 zł i nikt napiwku nie da:). To są realia większości ludzi w naszym kraju. Zostawiam napiwek w knajpie (bywam niestety sporadycznie ze względu na finanse:() ale nie zostawiam tam gdzie doliczają do rachunku serwis. Nasłuchałam się od koleżanki pracującej w knajpie w Londynie jakie przekręty menagerowie robia z napiwkami... Idąc dalej tropem napiwków to zastanawiam się czy któraś z tych kelnerek czy panienek z kasyna zostawia napiwek kolezankom pracujacym w McDonalds czy gdy kupuje szybką kanapkę w innym fast foodzie? Przecież tam też jakaś biedna matka dzieciom ja obsługuje i uśmiecha się do niej i jeszcze smacznego powie!
autor: gość
Gdybym wiedziała gdzie jesz dziś kolacje, sama bym ci napluła do wody, co to za tekst żeby szukały pracy jak ja mają, a ze PL oferuje co oferuje w kwestii zarobkowej to co na to poradzisz, pewnie twój maż chodzi do takiego kasyna popatrzeć na fajne babeczki bo ile można siedzieć w domu z taką marudą
autor: gość
Chyba was porąbało. Właściciel płaci wam grosze, więc to klient ma wyrównywać różnicę między waszymi pensjami a normalnością? W knajpach i tak jest wystarczająco drogo, żeby mało kogo było stać na regularne chodzenie do nich. Poszukajcie lepszej pracy (i płacy), zamiast pluć do drinków i uważać niedających napiwków za buraków. Same wystawiacie sobie świadectwo.

gość

gość | | Zgłoś

Pracowałam jako kelnerka w wielu miejscach. Polacy to skąpcy, nie żałują 30 zł na zupę ale już na napiwek dla kelnerki nie stać. Przy czym ilość buraków zmniejsza się wraz ze wzrostem środków finansowych- w droższych restauracjach spotykałam się nawet z 50 zł napiwku. W takich sytuacjach, wraz z biedną stawką godzinową wyciągałam ponad 300 zł na weekend.

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
a ty dajesz napiwki za standardową obsługę pani w banku, w sklepie odzieżowym, nauczycielce swoich dzieci? nie? ty złotówo!
autor: gość
Pracowałam jako kelnerka w wielu miejscach. Polacy to skąpcy, nie żałują 30 zł na zupę ale już na napiwek dla kelnerki nie stać. Przy czym ilość buraków zmniejsza się wraz ze wzrostem środków finansowych- w droższych restauracjach spotykałam się nawet z 50 zł napiwku. W takich sytuacjach, wraz z biedną stawką godzinową wyciągałam ponad 300 zł na weekend.
Tylko problem w tym, że napiwki w restauracjach wynikają z kultury, są pewnym schematem który funkcjonuje na całym świecie, nie słyszałam natomiast o napiwkach dla pani z banku.

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
autor: gość
a ty dajesz napiwki za standardową obsługę pani w banku, w sklepie odzieżowym, nauczycielce swoich dzieci? nie? ty złotówo!
autor: gość
Pracowałam jako kelnerka w wielu miejscach. Polacy to skąpcy, nie żałują 30 zł na zupę ale już na napiwek dla kelnerki nie stać. Przy czym ilość buraków zmniejsza się wraz ze wzrostem środków finansowych- w droższych restauracjach spotykałam się nawet z 50 zł napiwku. W takich sytuacjach, wraz z biedną stawką godzinową wyciągałam ponad 300 zł na weekend.
Tylko problem w tym, że napiwki w restauracjach wynikają z kultury, są pewnym schematem który funkcjonuje na całym świecie, nie słyszałam natomiast o napiwkach dla pani z banku.
Ja sama nie opływam w bogactwa ale zawsze gdy obsługa jest miła i pomocna staram się nagrodzić ją za wykonaną pracę. Można się oburzać i twierdzić "a co mnie to obchodzi, przecież kelner ma pensję" ale jak dla mnie napiwek jest pewnym wyznacznikiem poziomu kultury jaki reprezentuje klient. Po prostu, tak się przyjęło. Miałam też okazję pracować za granicą i tam ludzie naprawdę mają większą świadomość, przede wszystkim też rzadko przytrafiają się niemiłe sytuacje z chamskim i roszczeniowym klientem, tutaj jakoś tych podstawowych zasad dobrego wychowania brak.

gość

gość | | Zgłoś

[cytat]
Tylko problem w tym, że napiwki w restauracjach wynikają z kultury, są pewnym schematem który funkcjonuje na całym świecie, nie słyszałam natomiast o napiwkach dla pani z banku.[/tresc][/komentarz] Ja sama nie opływam w bogactwa ale zawsze gdy obsługa jest miła i pomocna staram się nagrodzić ją za wykonaną pracę. Można się oburzać i twierdzić "a co mnie to obchodzi, przecież kelner ma pensję" ale jak dla mnie napiwek jest pewnym wyznacznikiem poziomu kultury jaki reprezentuje klient. Po prostu, tak się przyjęło. Miałam też okazję pracować za granicą i tam ludzie naprawdę mają większą świadomość, przede wszystkim też rzadko przytrafiają się niemiłe sytuacje z chamskim i roszczeniowym klientem, tutaj jakoś tych podstawowych zasad dobrego wychowania brak.[/tresc][/komentarz]
na razie najbardziej roszczeniowe to są obecne tutaj kelnerki i krupierki

gość

gość | | Zgłoś

Drogie Pani, propozycja: niech każdy daje tyle ile uważa bądź nie daje w ogóle, nie wiem po co te kłótnie. A niektórym kelnerkom- zwłaszcza tym które najgłośniej krzyczą o napiwki- po prostu się one nie należą z uwagi na niski standard oferowanej przez nie obsługi. Plucie do jedzenia jest poniżej normy. I tak każdy kto pracował w restauracji i zna to wszystko od kuchni ma świadomość że nie działa ona zgodnie z wszelkimi normami chociażby sanepidu. Lepiej już nie pluć tym klientom, nawet do dania za 5o zł bo kucharz brudną ścierką i tak zrobił swoje ;0

gość

gość | | Zgłoś

święta racja, wreszcie głos rozsądku :)

autor: gość
Drogie Pani, propozycja: niech każdy daje tyle ile uważa bądź nie daje w ogóle, nie wiem po co te kłótnie. A niektórym kelnerkom- zwłaszcza tym które najgłośniej krzyczą o napiwki- po prostu się one nie należą z uwagi na niski standard oferowanej przez nie obsługi. Plucie do jedzenia jest poniżej normy. I tak każdy kto pracował w restauracji i zna to wszystko od kuchni ma świadomość że nie działa ona zgodnie z wszelkimi normami chociażby sanepidu. Lepiej już nie pluć tym klientom, nawet do dania za 5o zł bo kucharz brudną ścierką i tak zrobił swoje ;0

gość

gość | | Zgłoś

Pracowalam jako kelnerka podczas studiow w warszawie. W prestizowym miejscu. Zarabialam 6zl za godz pracy. Wiadomo, ze nie pracowalo sie 12 godz dziennie. Praktycznie nie mozliwe bylo utrzymac sie z tej pensji... mimo to nigdy krzywo nie patrzylam na klientow, ktorzy nie dawali napiwków. juz nie wspone o mszczeniu sie za to! szok! na napiwek trzeba zasłuzyc! a nawet jesli sie staralam i nie dostalam napiwk to i tak mnie to nie bolało! to byla moja praca. A klient nie musi dac napiwku, musi zaplacic rachunek i to wszytko.

Za brak kultury uwazalam za to dawanie ( i to z dumą!) 0,50gr itp ....szok. Czesto odmawialam takich napiwków.

Albo dajesz -albo nie. po co ta blazanada?

Oczywiscie niesamowicie sie cieszylam dostajac wyskoie napiwki , to byla satysfakcja. Docenienie. I przedewszytkim sposob na przezycie z nedznej pensji....

Mimo, ze skonczylam technikum hotelarskie - i bylam swietnie przygotowana do pracy w zawodzie kelnera to ciesze sie ze poszlam inna drogą.


X
Drodzy Czytelnicy,
Połączyliśmy nasze siły z serwisem WP Kobieta
i od dziś nasze treści będziecie mogli przeczytać na tym właśnie serwisie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!
Redakcja