5 Komentarzy

Tagi Snobka bierze ślub ślubne inspiracje ślub wesele ślub-zasadzka wesele-niespodzianka ambush wedding

Snobka bierze ślub: wesele-niespodzianka

Dla jednych jest niespodzianką, dla innych zasadzką. Ambush wedding, czyli ślub-zasadzka, ogłoszony został jednym ze ślubnych trendów 2014 roku. Choć w konserwatywnych środowiskach nie ma on czego szukać, z pewnością znajdzie wielu zwolenników wśród spontanicznych nowożeńców.

Celebryci, decydując się na sekretny ślub, starają się uniknąć paparazzich. Z nieco innych powodów organizuje się wesela-niespodzianki. To jeden ze sposobów uniknięcia stresu związanego z organizacją wielkiej uroczystości. Niekiedy jest ono również postawieniem pod ścianą jednego z małżonków. Tak stało się w przypadku Julie Fisher i Freddiego Shermana.

Na pomysł zorganizowania im ślubu-zasadzki wpadła Maureen, matka Julie. Wraz z mężem postanowili przygotować im kolację zaręczynową. Zaprosili około 120 osób, w tym matkę  Freddiego, która w niespodziankę wtajemniczona została jako jedna z niewielu osób. W pewnym momencie Mickey, mąż Maureen, korzystając z mikrofonu wezwał Freddiego i zapoznał ze sobą dwie rodziny. W tym samym czasie Julie zakradła się do domu i założyła suknię ślubną.

Uroczystość w domu rodziców panny młodej okazała się więc ślubem. Podobne śluby-zasadzki miały już miejsce w Vermont, w apartamencie na Manhattanie oraz podczas pikniku w okolicach Charles Deering Estate w Miami. W każdym wypadku uroczystość okazywała się świetną zabawą, będącą zaskoczeniem niemal dla wszystkich zebranych.

Jeśli nie jesteście przekonani do takiej formy ślubu, zapoznajcie się z jej zaletami. Nieco spontaniczności w życiu nie zaszkodzi, a może się okazać, że takie wesele bliscy i przyjaciele będą wspominać do końca życia.

Skrócony harmonogram przygotowań

Organizacja tradycyjnego wesela wymaga kontaktu z licznymi dostawcami i koordynatorami. Rezygnacja z niego, a tym samym odpuszczenie sobie wielu aspektów typowych dla normalnej uroczystości, pozwala skrócić czas przygotowań i skupić się na tym, co najważniejsze: wyborze czasu, miejsca i stroju.

Lista gości bez stresu

Organizatorowi odpada również rozsyłanie eleganckich zaproszeń i czekanie na potwierdzenie udziału. W przypadku takiej uroczystości wystarczy z kontaktować się z jak największą liczbą przyjaciół i członków rodziny i podać im datę oraz miejsce zbliżającego się spotkania. Nie muszą oni wiedzieć, że przyjeżdżają na ślub – ważne, by po prostu pojawili się na miejscu.

Rezygnacja z mniej lubianych tradycji weselnych

Jako że ślub będący zasadzką sam w sobie nie jest czymś tradycyjnym, pozwala na wybór tych tradycji, które przypadają nam do gustu. Organizator ma spore pole manewru, wliczając w to menu, którego nie muszą tworzyć dania obiadowe. Przyjęcie weselne może przypominać zwykłą imprezę ze szwedzkim stołem.

Zaskoczenie i zabawa w jednym
Nieodłącznym elementem każdej niespodzianki jest mniejszy lub większy szok. Biorąc pod uwagę to, że ślub ma być niezapomnianym przeżyciem, „weselna zasadzka” jest raczej pozytywnym zaskoczeniem, które dotyka nie tylko przyszłych małżonków, ale i gości weselnych. Taka uroczystość jest najprostszym sposobem na uczynienie jej niezapomnianą dla wszystkich.

Autor: Margaret

Dodaj zdjęcia do komentarza (maksymalnie 5 zdjęć).

Dozwolone formaty plików to: jpg, png, gif do 20MB.

Wybierz zdjęcia
bk

bk | | Zgłoś | Odpowiedz

jakoś to do mnie nie przemawia....

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

Bzdura. Każdy, kto organizuje wesele może to zrobić po swojemu. Jeśli nie lubi tradycyjnych zabaw i obrzędów, to ich po prostu nie ma i tyle. Wybór menu też zależy od fantazji i zasobności portfela.
Z drugiej strony wydaje mi się, że to nie w porządku wobec gości, którzy pewnie woleliby się przygotować na ślub. W końcu to ważna uroczystość, wiele osób źle by się czuło w nieodpowiednim ubraniu czy bez jakiegoś upominku. Nie mówiąc o tym, że takie "niezobowiązujące" zaproszenie może skończyć się tym, że wiele osób nie przyjdzie, bo np. ma inne plany czy obowiązki.

AlKaella

AlKaella | | Zgłoś | Odpowiedz

A jak to wygląda od strony prawnej? Zamiar zawarcia małżeństwa muszą osobiście zgłosić narzeczeni, przynajmniej w Polsce, nie wiem, jak w Ameryce. Poza tym ślub jak na razie może odbyć się tylko w USC albo w kościele, nie ma szans, żeby urządzić uroczystość w domu prywatnym. I co? Narzeczeni nie składają żadnych dokumentów, nie uzgadniają daty i nagle, bach! przychodzą w gości do rodziców i znienacka biorą ślub? Jakoś mi to nie wygląda.

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

Młodzi mają wszystko już zaplanowane i zatwierdzone. To nie jest tak, że z biegu biorą ślub. Tylko goście się dowiadują w ostatniej chwili. A jak jest fajny ksiądz to nie ma problemu, żeby ślub był np. na łonie natury, bo znam takie przypadki :)

autor: AlKaella
A jak to wygląda od strony prawnej? Zamiar zawarcia małżeństwa muszą osobiście zgłosić narzeczeni, przynajmniej w Polsce, nie wiem, jak w Ameryce. Poza tym ślub jak na razie może odbyć się tylko w USC albo w kościele, nie ma szans, żeby urządzić uroczystość w domu prywatnym. I co? Narzeczeni nie składają żadnych dokumentów, nie uzgadniają daty i nagle, bach! przychodzą w gości do rodziców i znienacka biorą ślub? Jakoś mi to nie wygląda.

iy

iy | | Zgłoś | Odpowiedz

kiedyś trzeba wziasc slub,ja już od dawna po slubie,


X
Drodzy Czytelnicy,
Połączyliśmy nasze siły z serwisem WP Kobieta
i od dziś nasze treści będziecie mogli przeczytać na tym właśnie serwisie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!
Redakcja