59 Komentarzy

Tagi zmiana nazwiska po ślubie nazwisko męża nazwisko panieńskie nazwisko dwuczłonowe

Snobka bierze ślub: zmiania nazwiska bezsensowna czy logiczna?

Przygotowania do ślubu, miesiąc miodowy, a później gonitwa po urzędach. Ślub wymaga nie tylko urządzenia wspólnego gniazdka, ale i uporządkowania spraw formalnych. Nie zawsze są one tak bardzo skomplikowane. W przypadku kobiet upraszcza je nieco pozostanie przy swoim panieńskim nazwisku. Choć decyduje się na to coraz więcej mężatek, aż co drugi Amerykanin uważa, że żona powinna przyjąć nazwisko męża. Czy myśli słusznie? A może wręcz archaicznie?

Kobiety przyjmujące nazwisko męża tłumaczą, że brzmi ono lepiej lub służy to budowaniu rodziny. Często podnoszona jest też kwestia wygody. Nazwisko inne niż męża utrudnia np. funkcjonowanie w szpitalu, gdy trzeba dowiedzieć się czegoś na temat jego stanu zdrowia. Jednak na każdy argument żony przyjmującej nazwisko męża można odpowiedzieć kontrargumentem. Wbrew pozorom, dyskusje nie mają tu zabarwienia feministycznego, a są przejawem zdroworozsądkowego podejścia.

Co w tej dyskusji podpowiada logika? Nazwisko panieńskie to nie tylko puste słowo, ale także tożsamość. Jego zachowanie to odebranie mężczyźnie władzy nad kobietą, a zachowanie – podkreśla niezależność i indywidualność.

Zmiana nazwiska pokazuje rolę, jaką w małżeństwie pełnią mężczyźni, a jaką podporządkowujące im się kobiety. Tradycja jest w końcu pozostałością po czasach, w których mężatki nie mogły zawierać umów ani nie miały prawa do posiadania własności.

Zmiana nazwiska wiąże się nie tylko z uciążliwym wyrabianiem nowych dokumentów, ale także z zawodowymi konsekwencjami. Mówiąc wprost – w dobie internetu, w którym tworzy się własne wizytówki, wydaje się ona bezsensowna.

Całe dotychczasowe doświadczenie idzie w niepamięć. Co więcej, pojawiają się też problemy z odnalezieniem takiej mężatki przez dawnego znajomego lub współpracownika, co może skutkować utratą zawodowych propozycji.

Nazwisko panieńskie, męża czy dwuczłonowe – jakie przyjęłybyście po ślubie, gdybyście teraz stały przed takim wyborem? A co zrobiliby panowie, gdyby zaproponowano im dodanie do swojego nazwiska żony? I czym właściwie jest zmiana nazwiska w przypadku pań – podporządkowaniem się mężczyźnie?

Autor: Margaret
gagajaga

gagajaga | | Zgłoś

Ja zostałam przy swoim nazwisku, z przyzwyczajenia, krótkie, trzyliterowe, niestety niepoparte wybitną karierą naukową. Męża niby ładniejsze, z wielkopańskim -ski na końcu, ale wolałam swoje. Więcej, mamy z mężem inne miejsca zameldowania a nawet gamoń zgubił obrączkę w podróży poślubnej, więc nie mamy jak bez przygotowania udowodnić małżeństwa :) Przez rok nie było żadnych problemów, choć w razie czego noszę w torebce ksero odpisu aktu ślubu. Teraz czekamy na małego dziedzica z nazwiskiem tatusia, wiec się okaże, czy coś się skomplikuje. W razie czego sprawdzałam, koszt zmiany nazwiska to coś koło 30 zł + dokumenty(które i tak musiałabym wymieniać zmieniając nazwisko wcześniej), więc zawsze można się zrehabilitować :) Mąż początkowo trochę kręcił nosem ale miałam ułatwione zadanie, bo mąż jego siostry przejął jej nazwisko, więc mój i tak miał lepiej. Znajomi ani rodzina jakoś szczególnie tego nie komentują, nawet nie wszyscy wiedza.

Vespera

Vespera | | Zgłoś

Ja dopiero zaczynam planować ślub, ale wiem już, że przyjmę nazwisko narzeczonego. Powód? Jest krótsze i brzmi lepiej, pasuje też do niego więcej imion, więc będzie mniejszy problem z nazwaniem ewentualnych potomków. Gdyby moje nazwisko bardziej mi się podobało, to zostałabym przy nim. Dwuczłonowe mi się nie podobają.
Ale najważniejsze jest, żeby kazdy podjął swoją przemyślaną decyzję na temat nazwiska.

gość

gość | | Zgłoś

autor: theta
autor: gość
A u mnie to mąż przyjął moje nazwisko. Nienawidzę stereotypów i gadania w stylu "bo taka jest tradycja". Pupa nie tradycja. Nie po to się edukowałam, zdobywałam awanse w pracy, żeby sobie ot tak zmienić nazwisko. Poza tym mąż pochodzi z patologicznej rodziny do której nie mam szacunku i że niby w imię tradycji miałabym nosić ich nazwisko? Tfu. Moi rodzice są kochani, całe życie byli przy mnie i mnie wspierali więc mam zamiar nosić ich nazwisko do końca życia. Dziękuje.

Jak oczekiwać szacunku dla męża, jeśli nie ma się go dla osób, które dały mu życie i wychowały na takiego człowieka, jakiego się pokochało? Rodzice mojego męża również nie byli ideałami, ale noszę JEGO nazwisko i nie wyobrażam sobie, że miałabym postąpić inaczej.
A co do pań, którym nie podoba się nazwisko męża, to moim zdaniem albo bierzesz całość (czytaj faceta ze wszystkimi przyległościami, w tym nazwiskiem), albo nic, jeśli nazwisko ma stanowić dla kogoś problem.
Droga Pani!
Nazwisko to żadna "przyległość" i nie muszę go przyjmować jeśli mi się nie podoba. Nie stanowi nierozerwalnej części z "facetem". To samo można powiedzieć w drugą stronę- albo "facet bierze cię ze wszystkim, w tym razem z twoim nazwiskiem na zawsze albo nic, jeśli nazwisko ma stanowić dla kogoś problem".

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
autor: Lu
A teraz troszeczke logiki dla tych wszystkich niezależnych Pań. Gdyby każdy przyjmował dwuczłonowe nazwisko to ilo członowe nazwisko miałyby wasze wnuki?????

Ja mam dwuczłonowe nazwisko, a moje dziecko ma nazwisko po ojcu. I nie widzę tu żadnego problemu. Poza tym w krajach latynoskich ludzie mają po kilka nazwisk i imion i jakoś żują.
Tylko dłużej ....żują...eee...przedstawiają sie...;)

gość

gość | | Zgłoś

przyjęłam nazwisko męża. oba nazwiska były długie, takie z "wielkopańskim -ska i -ski" więc dwuczłonowe nie wchodziło w grę :)

abcwszystkowie

abcwszystkowie | | Zgłoś

Ja mam dwuczlonowe. Nie zmienilabym decyzji. A zmiana nazwiska nie gwarantuje bycia poddana męża, nie generalizujmy. Niesamowite bzdury ktoś tu nawypisywal. Mój teść strasznie się obruszyl, że nie przejme ich nazwiska, ale co mnie jego zdanie obchodzi. Jeść mi nie daje i nie zapewnia dachu nad głową, wiec nie musze się liczyć z jego zdaniem, zwłaszcza w takiej kwestii.

Hdhdgdg

Hdhdgdg | | Zgłoś

autor: Lu
A teraz troszeczke logiki dla tych wszystkich niezależnych Pań. Gdyby każdy przyjmował dwuczłonowe nazwisko to ilo członowe nazwisko miałyby wasze wnuki?????
Dwuczlonowe losiu... Kodeks rodzinny jasno to okresla.
Ja mam glupi dylemat. Jesli przyjme nazwisko narzeczonego, to bede sie nazywac identycznie jak jego bratowa. Nie przeszkadzaloby mi to gdyby nie to, ze nie cierpie tej dziewczyny. Dwuczlonowe z kolei brzmi nie najlepiej. Do slubu jeszcze troche czasu, wiec na pewno sie na cos zdecyduje.

gość

gość | | Zgłoś

a mój mąż przyjął moje nazwisko, bo jego było brzydkie i sam całe życie się go wstydził

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
Nigdy bym nie przyjęła jeśli nazwisko byłoby brzydki np. Fiutak czy Kiełbasa.
Są lepsze, np.Pezda, Kutas, Kotys, Kłak, Świst, Gwizd, Moszna, Krok, Smak, Smyk, Żydek, Niemiec, Słowak, Włoch, Czech i wiele innych. Wyobraź sobie że z tymi nazwiskami żyje b.dużo ludzi i nie razi to innych.
Po prostu nazwisko jest inaczej odbierane niż otoczenie flora czy fauna.
Krzak to krzak ale nazwisko Krzak to pani Krzak lub Krzakowa córka Krzakówna albo pan Krzak.
Przyznasz ze to wszystko brzmi inaczej.

ralistak

ralistak | | Zgłoś

autor: gość123456
Ja przyjęłam nazwisko męża i bardzo się cieszę. Znajome które tego nie zrobiły non stop muszą się tłumaczyć w urzędach czy służbie zdrowia z tego że mają męża i noszą inne nazwisko ( nie mówiąc o tym że wszystko weryfikowane jest 2 razy). Poza tym mąż na pomysł o pozostawieniu mojego nazwiska troszeczkę poczuł się urażony :) Dwuczłonowe odpadło (może w przypadku gdyby nazwisko męża było brzydkie - wtedy albo to albo w ogóle bez zmiany)

A dlaczego to mąż nie mógł przyjąć twojego nazwiska , mielibyście wówczas też przecież jedno i nie musiałabyś się tłumaczyć. A fakt ,że mąż na pozostawienie swojego nazwiska poczuł się urażony dobitnie świadczy o jego miłości i szacunku do przyszłej żony / tzn . o braku tego /
niewątpliwie zaś o własnej małości a o miłości wielkiej to owszem ale do własnego tyłka.
Jakież te kobiety są głupie , skoro facet jest dla nich Bogiem!

alfred

alfred | | Zgłoś

autor: gość
A u mnie to mąż przyjął moje nazwisko. Nienawidzę stereotypów i gadania w stylu "bo taka jest tradycja". Pupa nie tradycja. Nie po to się edukowałam, zdobywałam awanse w pracy, żeby sobie ot tak zmienić nazwisko. Poza tym mąż pochodzi z patologicznej rodziny do której nie mam szacunku i że niby w imię tradycji miałabym nosić ich nazwisko? Tfu. Moi rodzice są kochani, całe życie byli przy mnie i mnie wspierali więc mam zamiar nosić ich nazwisko do końca życia. Dziękuje.
ale od rodziców uzależniona. a nie lepiej wymyślić swoje własne jak jest problem z wyborem

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
Ja przyjelam nazwisko meza. Dzis zrobilabym to samo.
Nie wszyscy maja rodzicow, z ktorych moga byc dumni. Zmiana nazwiska to w takiej sytuacji nowy start.
Tfu!!! Mąż z patologicznej rodziny?! Gardzisz nimi , to i nim również! Powinien w dupę Cię kopnąć!!!

pseudonimniemój

pseudonimniemój | | Zgłoś

Wzięłam dwuczłonowe. Zbyt wiele lat przeżyłam z moim nazwiskiem, zbyt wiele prywatnie i służbowo zna mnie pod panieńskim (które dodatkowo jest dość rzadkie) no i za bardzo je lubię, żeby od tak się go pozbyć. Ale mąż konserwatywny... Dodatkowo przyszłe potomstwo = dużo tłumaczenia, czemu mama ma inne nazwisko. A tak wszyscy zadowoleni:)

gość

gość | | Zgłoś

autor: theta
autor: gość
A u mnie to mąż przyjął moje nazwisko. Nienawidzę stereotypów i gadania w stylu "bo taka jest tradycja". Pupa nie tradycja. Nie po to się edukowałam, zdobywałam awanse w pracy, żeby sobie ot tak zmienić nazwisko. Poza tym mąż pochodzi z patologicznej rodziny do której nie mam szacunku i że niby w imię tradycji miałabym nosić ich nazwisko? Tfu. Moi rodzice są kochani, całe życie byli przy mnie i mnie wspierali więc mam zamiar nosić ich nazwisko do końca życia. Dziękuje.

Jak oczekiwać szacunku dla męża, jeśli nie ma się go dla osób, które dały mu życie i wychowały na takiego człowieka, jakiego się pokochało? Rodzice mojego męża również nie byli ideałami, ale noszę JEGO nazwisko i nie wyobrażam sobie, że miałabym postąpić inaczej.
A co do pań, którym nie podoba się nazwisko męża, to moim zdaniem albo bierzesz całość (czytaj faceta ze wszystkimi przyległościami, w tym nazwiskiem), albo nic, jeśli nazwisko ma stanowić dla kogoś problem.
Zrozum, ze nie kazdy jest dumny ze swojej rodziny. Nie kazdy rodzic kocha swoje dziecko. Nie kazdy jest dobrym, madrym rodzicem. Czesto dzieci nie chca miec nic wspolnego ze swoimi rodzicami, bo rodzice sa toksycznymi ludzmi. Rozumiesz juz? I to nie jest kwestia braku szacunku, ale wlasnie to szacunek. Nie dawac sie ponizac innym.

gość

gość | | Zgłoś

Zdecydowałam się na dwuczłonowe nazwisko, chociaż razem z długim imieniem brzmi trochę wielkopańsko, ale nie żałuję, lubię swoje nazwisko rodowe i uważam je za część swojej tożsamości. Synek otrzymał nazwisko męża. Póki co nie mieliśmy żadnych problemów w urzędach. Każda para powinna indywidualnie znaleźć najlepsze dla siebie rozwiązanie i nie ma co się kłócić, że któreś jest najlepsze.

Olkiszon

Olkiszon | | Zgłoś

Bzdury, totalne bzdury Snobko :) od 1,5 roku jestem mężatką i nigdy nie zastanawiałam się nad nazwiskiem. Naturalne dla mnie było to, że przyjmę nazwisko męża i dzieci również będą nosiły jego nazwisko. Nie uważam, że jest to podporządkowanie się mężczyźnie bo to akurat zależy od osobowości kobiety. Być niezależną wcale nie znaczy, że trzeba zostać przy swoim nazwisku panieńskim. Nie miało dla mnie znaczenia też to jakimi ludźmi są moi teściowie, czy moi rodzice. Poprostu przyjęcie nazwiska męża po ślubie zawsze było dla mnie czymś naturalnym. Nie chcę obrażać nikogo, może jestem staroświecka, ale dla mnie śmieszne jest zostawanie przy panieńskim nazwisku lub łączenie nazwisk.

gość

gość | | Zgłoś

autor: Olkiszon
Bzdury, totalne bzdury Snobko :) od 1,5 roku jestem mężatką i nigdy nie zastanawiałam się nad nazwiskiem. Naturalne dla mnie było to, że przyjmę nazwisko męża i dzieci również będą nosiły jego nazwisko. Nie uważam, że jest to podporządkowanie się mężczyźnie bo to akurat zależy od osobowości kobiety. Być niezależną wcale nie znaczy, że trzeba zostać przy swoim nazwisku panieńskim. Nie miało dla mnie znaczenia też to jakimi ludźmi są moi teściowie, czy moi rodzice. Poprostu przyjęcie nazwiska męża po ślubie zawsze było dla mnie czymś naturalnym. Nie chcę obrażać nikogo, może jestem staroświecka, ale dla mnie śmieszne jest zostawanie przy panieńskim nazwisku lub łączenie nazwisk.
Dla mnie śmieszne jest zmienianie nazwiska. Nie widzę w tym sensu. Dwuczłonowego też bym nie nosiła, chyba, że zdecydowalibyśmy się na to oboje.

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
autor: gość
Ja przyjelam nazwisko meza. Dzis zrobilabym to samo.
Nie wszyscy maja rodzicow, z ktorych moga byc dumni. Zmiana nazwiska to w takiej sytuacji nowy start.
Tfu!!! Mąż z patologicznej rodziny?! Gardzisz nimi , to i nim również! Powinien w dupę Cię kopnąć!!!

nie znasz historii - nie oceniaj. Sam się lepiej człowieku w dupę kopnij, albo głowę - może zacznie pracować w końcu?

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
autor: gość
a w mojej rodzinie najbliższej każdy ma inne nazwisko, i wiecie co? i jakoś każdy jest zadowolony, nie ma żądnych problemów w szpitalach, czy gdziekolwiek, jak to ktoś sugerował wcześniej :) bez obaw
Roznie bywa. Moja mama od 25 lat w konkubinacie zyje i nikt nigdy sie rez nie czepial (lekarze, listonosze itp.) Ale znam historie kobiety, ktora miala problem na lotnisku, bo jej mala corka miala inne nazwisko niz ona. Ktos sie zainteresowal dlaczego jakas baba leci gdzies z nieswoim dzieckiem.

ja całe życie miałam inaczej na nazwisko niz moja mama, nikt na lotnisku się nie czepiał, widocznie to sporadyczne historie, poza tym dziecko może podróżować też nie tylko pod opieką rodzica, ale i opiekuna prawnego, a takich informacji w dowodzie nie znajdziesz. nie ma się czego obawiać, wszystko się da wyjaśnić szybko.

Agnieszkaaaa

Agnieszkaaaa | | Zgłoś

Ja przyjełam nazwisko męża bo nie wyobrażam sobie zeby moje dzieci miały inne nazwisko niż ja a dwuczłonowe nie wchodziło w gre bo mam długie imię długie nazwisko panieńskie a nazwisko męża też jest za długie :)


X
Drodzy Czytelnicy,
Połączyliśmy nasze siły z serwisem WP Kobieta
i od dziś nasze treści będziecie mogli przeczytać na tym właśnie serwisie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!
Redakcja