7 Komentarzy

Tagi Snobka w mieście restauracje Pay-What-You-Want Pay-What-You-Want restauracje

Snobka w mieście: restauracje Pay-What-You-Want

Czy możliwość zapłaty wybranej przez klienta kwoty za picie i jedzenie może okazać się przepisem na sukces restauracji? Scenariusze są różne, ale system Pay-What-You-Want zapewnia co najmniej jedno: zainteresowanie mediów i konsumentów.

System Pay-What-You-Want przyjął się m.in. w instytucjach kulturalnych oraz wśród sprzedawców muzyki czy oprogramowania. Wypróbowano go jednak także na innym gruncie. Zainteresowali się nim również restauratorzy, mający na uwadze możliwości studentów czy turystów, których budżet bywa mocno okrojony. Gości do odwiedzin zachęcają faktem, że w chwili otrzymania ostatecznego rachunku nie przeżyją szoku

Idea zakłada, że to klienci decydują, ile płacą za to, co zjedli i wypili. Restauratorzy zmuszeni są więc wierzyć w ludzką uczciwość. Choć nie brakuje klientów, którym zarzucić można skąpstwo, restauracje zarabiają na tych gościach, którzy w lokalu zostawiają więcej pieniędzy niż by od nich tego wymagano, gdyby cennik w ogóle istniał. Bywa jednak, że podaje się im cenę minimalną lub sugerowaną.

Restauracje, które wprowadziły system Pay-What-You-Want, działają w kilku europejskich miastach. Pay As You Please w irlandzkim mieście Killarney oferuje pizzę, sałatki i zupy, a goście mogą przynieść własny alkohol. Der Wiener Deewan w Wiedniu zaprasza z kolei na dania pakistańskie. System Pay-What-You-Want wprowadziła także restauracja De Culinaire Werkplaats w Amsterdamie.

W Tanner & Co w Londynie system działał przez tydzień. Właściciele knajpy potraktowali go jako krótkotrwałą promocję, mającą przynieść lokalowi rozgłos. Pomysł przypadł do gustu również właścicielom knajpy Strefa Centralna w Katowicach, w której napoje wprawdzie zostały wycenione, ale za śniadanie czy lunch płaci się tyle, na ile samemu je się wyceni.

Lokale działające na zasadzie „klient płaci tyle, ile jego zdaniem warte jest zamówione danie” przyjmują się często w uboższych dzielnicach. Choć błędem byłoby spodziewać się po nich luksusów i kuchni na miarę gwiazdki Michelin, oczekiwać można, że pracownicy restauracji zrobią co w ich mocy.

W restauracjach Pay-What-You-Want załodze zależy na tym, by to, co podano gościom, zaspokoiło ich wymagania i apetyt. W końcu im bardziej coś smakuje, tym większe szanse na lepszą ocenę... i wycenę.

Autor: Margaret
gość

gość | | Zgłoś

bardzo dobry pomysł- opłacalny jeśli przynajmniej za napoje płaci się normalną cenę. jeśli jedzenie byłoby dobre, to nie widzę powodu, dla którego miałabym zaplacić za nie za mało. oczywiście wiadomo-polskie realia....

SHOE_GAL

SHOE_GAL | | Zgłoś

polacy beda wrzucać po 10 groszy haha

ArkanaM

ArkanaM | | Zgłoś

W Polsce by to nie przeszło. Nie wierzę w uczciwość polaków...

gość

gość | | Zgłoś

autor: ArkanaM
W Polsce by to nie przeszło. Nie wierzę w uczciwość polaków...
Ja nie wierzę w średnią krajową ;)

gość

gość | | Zgłoś

W Gdyni była taka knajpka przy Skwerze Kościuszki. Za napoje płaciło się normalnie, natomiast jedzenie się samemu wyceniało..Po grubo ponad roku niestety zamknęli lokal.

888

888 | | Zgłoś

autor: gość
W Gdyni była taka knajpka przy Skwerze Kościuszki. Za napoje płaciło się normalnie, natomiast jedzenie się samemu wyceniało..Po grubo ponad roku niestety zamknęli lokal.
Niestety w PL takie cos nie ma szans a szkoda...

xxXQuickscoperXxx

xxXQuickscoperXxx | | Zgłoś

Okazuje się, że w PL jednak da się działać w takim systemie. Najlepszy dowód to agencja interaktywna 8k z Torunia - na ich blogu można poczytać co nieco o tym systemie i nawet ściągnąć za free raport.


X
Drodzy Czytelnicy,
Połączyliśmy nasze siły z serwisem WP Kobieta
i od dziś nasze treści będziecie mogli przeczytać na tym właśnie serwisie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!
Redakcja