19 Komentarzy

Tagi kupujemy studniówka sukienki studniówkowe sukienka na studniówkę

Studniówka w starym stylu. Przegląd sukienek

Przed maturzystkami ostatni dzwonek na zakup studniówkowej sukienki. Bal, jako jedna z najważniejszych imprez w życiu, wymaga i odpowiedniej oprawy, i odpowiedniego przygotowania. Wysłużone sukienki idą wtedy w odstawkę, ich miejsce zajmują bowiem często pierwsze, poważniejsze kreacje.

W czym zatańczyć tradycyjnego poloneza? To zależy od klimatu samej studniówki. Na bal w szkolnych murach nada się sukienka skromna i dziewczęca, na studniówkę w sali balowej bardziej odpowiednia będzie sukienka maxi. Dłuższych poszukiwań wymarzonej kreacji wymaga z pewnością studniówka w starym stylu, na której mile widziane są suknie inspirowane latami 50. czy okresem nieco późniejszym.

Na studniówkę w starym stylu, oprócz sukni balowych, można wybrać się w sukience w stylu Audrey Hepburn, princesce z tkaniny żakardowej lub sukience gorsetowej. W obecnym sezonie można też pokusić się o wybór kreacji z tiulem, o rozkloszowanym kroju bądź obszytej wenecką koronką. Kolory niech lepiej pozostaną stonowane, a jeśli komuś w nich nie do twarzy – może pomyśleć o odcieniu rubinowej czerwieni lub pudrowym różu.

Zobacz też: Makijaż: brąz i złoto na studniówkę

Autor: Margaret
gość

gość | | Zgłoś

Takie artykuły powinno się raczej publikować w grudniu, a nie teraz gdy już raczej wszystkie dziewczyny mają sukienki. No oprócz tych czekających na ostatnią chwilę ;p Sama kupowałam sukienkę na początku grudnia i zanim to zrobiłam szukałam jakiś inspiracji ale żadnych nie było, a szkoda.

gość

gość | | Zgłoś

No tak mnie to napewno stać na sukienkę za 700 na studniówkę .Dzieki za taka inspiracje

gość

gość | | Zgłoś

Ja swoją sukienkę kupiłam za 70 zł bo tylko tyle zafundowała mi mama, o tych kiecach mogłabym pomarzyć. Dostałam też jakieś 10 na małą torebkę z lumpeksu i finito. Buty miałam z deichmanna, na szczęście skórzane, kupione dużo dużo wcześniej (nie, moja mama nie była biedna, zarabiała co najmniej 7 razy średnią krajową, po prostu szkoda jej było kasy na mój bal). I tak nawet tych 80 złotych to nie było warte, bo bal okazał się beznadziejny a cała impra jest przereklamowana.

gość

gość | | Zgłoś

Gdybym miała mieć studniówkę teraz kupiłabym jakąkolwiek elegancką pasującą sukienkę z H&M. Niewiele się różnią od tych droższych.

gość

gość | | Zgłoś

Na swoją studniówkę miałam małą czarną z sieciówki, torebkę pudełeczko, czarne klasyczne szpilki, całkowity koszt mieścił się w 250zł, biorąc pod uwagę skórzane buty (w których potem obleciałam maturę, uroczystości rodzinne i pierwsze egzaminy na studiach), to naprawdę malutko. Studniówka to przereklamowana impreza, dobrze bawią się tylko osoby, które mają fajną klasę - moja taka nie była, same dziewczynki z kijem w ...., a znajomi spoza klasy byli zmuszeni siedzieć na drugim końcu sali, do tego zarówno ja jak i większość koleżanek żałujemy teraz kasy wydanej na zaproszenie dla partnera (licealne miłości rzadko trwają długo) i chowamy głęboko zdjęcia i filmy, żeby nie musieć oglądać twarzy towarzysza imprezy, który okazał się niedojrzałym dupkiem... :P Tak więc gdybym miała drugi raz wybierać, nie poszłabym na studniówkę :)

aga

aga | | Zgłoś

ja tez bym nie poszla na studniowke drugi raz.jedzienie oblesne,muzyka do dupy,zabawa do dupy,nie warto wydac nawet na nia 100 zł

gość

gość | | Zgłoś

ja miałam za drogie buty (czerwone szpilki atłasowe... nigdy więcej nie ubrane!), sukienkę klasyczną, partnera sztywnego nudziarza, ale przynajmniej znajomi bardzo nadrobili atmosferę! :)

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
Ja swoją sukienkę kupiłam za 70 zł bo tylko tyle zafundowała mi mama, o tych kiecach mogłabym pomarzyć. Dostałam też jakieś 10 na małą torebkę z lumpeksu i finito. Buty miałam z deichmanna, na szczęście skórzane, kupione dużo dużo wcześniej (nie, moja mama nie była biedna, zarabiała co najmniej 7 razy średnią krajową, po prostu szkoda jej było kasy na mój bal). I tak nawet tych 80 złotych to nie było warte, bo bal okazał się beznadziejny a cała impra jest przereklamowana.
To współczuję Ci takiej mamy, która zarabiając kilkanaście tys zł daje 70 zł na sukienkę.

alikaa

alikaa | | Zgłoś

autor: gość
autor: gość
Ja swoją sukienkę kupiłam za 70 zł bo tylko tyle zafundowała mi mama, o tych kiecach mogłabym pomarzyć. Dostałam też jakieś 10 na małą torebkę z lumpeksu i finito. Buty miałam z deichmanna, na szczęście skórzane, kupione dużo dużo wcześniej (nie, moja mama nie była biedna, zarabiała co najmniej 7 razy średnią krajową, po prostu szkoda jej było kasy na mój bal). I tak nawet tych 80 złotych to nie było warte, bo bal okazał się beznadziejny a cała impra jest przereklamowana.
To współczuję Ci takiej mamy, która zarabiając kilkanaście tys zł daje 70 zł na sukienkę.

A co zarabiając kilkanaście tys. trzeba kupować mega drogi ciuchy?? Co za absurd. Też dobrze zarabiam i stać mnie na markowe ciuchy, a mimo to lubię się ubierać w lumpeksach, bo są tam lepsze rzeczy niż w sieciówkach - oczywiście nie wszystko się da kupić w lumpie, ale większość się da. I nie jestem skąpa po prostu tak lubię i nie muszę obnosić się z moimi zarobkami. dlatego twoje rozumowanie i twój komentarz mnie rozłożył na łopatki.

gość

gość | | Zgłoś

Do : Szyjemy Sukienki...lepiej przestańcie, to jakieś koszmarki

gość

gość | | Zgłoś

Sukienka Little Mistress- Mała Kochanka-w sam raz na studniówkę :) masakra :)

gość

gość | | Zgłoś

niektóre z tych sukienek z dziewczyn zrobią matrony a nie maturzystki ;-)

kane

kane | | Zgłoś

a może by tak zrobić przegląd wiedzy zamiast przeglądu sukienek bo coś cienko tą maturę widzę

gość

gość | | Zgłoś

autor: alikaa
autor: gość
autor: gość
Ja swoją sukienkę kupiłam za 70 zł bo tylko tyle zafundowała mi mama, o tych kiecach mogłabym pomarzyć. Dostałam też jakieś 10 na małą torebkę z lumpeksu i finito. Buty miałam z deichmanna, na szczęście skórzane, kupione dużo dużo wcześniej (nie, moja mama nie była biedna, zarabiała co najmniej 7 razy średnią krajową, po prostu szkoda jej było kasy na mój bal). I tak nawet tych 80 złotych to nie było warte, bo bal okazał się beznadziejny a cała impra jest przereklamowana.
To współczuję Ci takiej mamy, która zarabiając kilkanaście tys zł daje 70 zł na sukienkę.

A co zarabiając kilkanaście tys. trzeba kupować mega drogi ciuchy?? Co za absurd. Też dobrze zarabiam i stać mnie na markowe ciuchy, a mimo to lubię się ubierać w lumpeksach, bo są tam lepsze rzeczy niż w sieciówkach - oczywiście nie wszystko się da kupić w lumpie, ale większość się da. I nie jestem skąpa po prostu tak lubię i nie muszę obnosić się z moimi zarobkami. dlatego twoje rozumowanie i twój komentarz mnie rozłożył na łopatki.
Nie, nie trzeba. Ale to jest wyjągkowy dzień dla nastolatki, a nie wierze, że za marne 70zł można się dobrze ubrać.

gość

gość | | Zgłoś

14,16,28,29 sa ok. Reszta to pomylka. Maturzystki to mlode dziewczyny a nie stare baby wybierajace sie na stype.

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
Na swoją studniówkę miałam małą czarną z sieciówki, torebkę pudełeczko, czarne klasyczne szpilki, całkowity koszt mieścił się w 250zł, biorąc pod uwagę skórzane buty (w których potem obleciałam maturę, uroczystości rodzinne i pierwsze egzaminy na studiach), to naprawdę malutko. Studniówka to przereklamowana impreza, dobrze bawią się tylko osoby, które mają fajną klasę - moja taka nie była, same dziewczynki z kijem w ...., a znajomi spoza klasy byli zmuszeni siedzieć na drugim końcu sali, do tego zarówno ja jak i większość koleżanek żałujemy teraz kasy wydanej na zaproszenie dla partnera (licealne miłości rzadko trwają długo) i chowamy głęboko zdjęcia i filmy, żeby nie musieć oglądać twarzy towarzysza imprezy, który okazał się niedojrzałym dupkiem... :P Tak więc gdybym miała drugi raz wybierać, nie poszłabym na studniówkę :)
wspolczuje. ja swoja studniowke wspominam bardzo dobrze. miałam fajna kieckę, super towarzystwo a z partnerem ze studniowki jestem po dziś dzień i lada chwila urodzi sie nasze dziecko:) nie ma co generalizowac. jedni maja fajnie inni do du.... zgadzam sie tylko z tym ze studniowka jest przereklamowana i za droga- czesto gesto slyszy sie o tym ze to bal za grube tysiace a przeciez nie o to w tym chodzi. studniowki sa swietne i kazdy powinien na swoja pojsc ale wszystko w granicach rozsadku

gość

gość | | Zgłoś

Na studiniowce nie bylam. Za to odbilam sobie na balu na koniec studiow ostatnio. I z tego co obserwuje (bo przekroj kreacji podobny) nalepiej prezntowaly sie dziewczyny w malych czarnych, ewentualnie dlugich, ale tez skromnych sukienkach. Czern jest zawsze w modzie, pasuje do kazdej okolocznosci i nie przycmiewa osoby ktora ja nosi.

gość

gość | | Zgłoś

Zgadzam sie, że studniówki są przereklamowane. Moja szkoła w tym roku liczyła sobie ponad 500 zł za parę... Niektóre dziewczyny wydawały na same sukienki 8 stów... Nie poszłam, bo szkoda mi było pieniędzy, a też towarzystwo było średnie... bałam się, że będę żałować, ale jak tylko zobaczyłam zdjęcia z tej imprezy, ogarnęła mnie ulga, że nie dałam się namówić na taką stratę pieniędzy za pare godzin "zabawy". A pieniążki odłożę na wakacje ;)

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
Ja swoją sukienkę kupiłam za 70 zł bo tylko tyle zafundowała mi mama, o tych kiecach mogłabym pomarzyć. Dostałam też jakieś 10 na małą torebkę z lumpeksu i finito. Buty miałam z deichmanna, na szczęście skórzane, kupione dużo dużo wcześniej (nie, moja mama nie była biedna, zarabiała co najmniej 7 razy średnią krajową, po prostu szkoda jej było kasy na mój bal). I tak nawet tych 80 złotych to nie było warte, bo bal okazał się beznadziejny a cała impra jest przereklamowana.

Musisz mieć wyjątkowo smutne życie, skoro wylewasz tutaj takie żale, zamiast się cieszyć z rzeczy małych. Twój odbiór balu był wyłącznie taki, jaki sama sobie stworzyłaś. Z opisu widać, że poszłaś z przekonaniem, że ta impreza nie może się udać, bo sukienka za tania i torebka ze szmateksu, do tego rodzicielka-sknera. Rozwiąż może swój problem z mamą, bo wyraźnie widać, że coś jest na rzeczy. Szkoda życia na bycie ciągle skwaszoną malkontentką.

Ala

Ala | | Zgłoś

Ja na moją studniówkę 7 lat temu mialam długą sukienkę w kolorze butelkowej zieleni, szytą przez babcię- krawcową, więc nie było mowy o tym, żeby ktoraś miała podobną :) Ale to był jeszcze czas, kiedy większość maturzystek miała długie suknie. Wybrałam długą, bo po kontuzji kolana musiałam być w płaskich butach i chciałam to ukryć ;) Jak patrzę na zdjęcia z tegorocznych studniówek to i dziewczyny wyglądają na starsze niż 18 lat, i kiecki przeróżne, choć mało którą bym założyła te 7 lat temu...

Aha, moja sukienka też kosztowała 70 zł (2m materiału), i torebkę piękną znalazłam w lumpeksie, a buty były z CCC ;)


X
Drodzy Czytelnicy,
Połączyliśmy nasze siły z serwisem WP Kobieta
i od dziś nasze treści będziecie mogli przeczytać na tym właśnie serwisie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!
Redakcja