Tajemnice kosmetyków: chińskie zioła
Choć nie wszystko, co chińskie kojarzy się dobrze, to w kwestiach medycyny i kosmetyki Chińczycy nie maja sobie równych. Właśnie z Dalekiego Wschodu pochodzi wiele ksiąg i monografii, opisujących receptury i zastosowania ziół, znane nawet w 100 roku p.n.e. Większość z nich naprawdę działa, a współcześni producenci kosmetyków coraz chętniej sięgają po rośliny znane i stosowane w Chinach od wieków. Oto najpopularniejsze w telegraficznym skrócie:
Aloes (Aloe vera)
- działa przeciwzapalnie, gojąco i kojąco, nawilżająco, sprawdza się w pielęgnacji cery dojrzałej.
Algi, glony, wodorosty
- namiętne stosowane w zabiegach i kosmetykach modelujących sylwetkę, pobudzają metabolizm i przyspieszają rozkład tłuszczów, ponadto nawilżają i chronią skórę przed wysuszeniem.
Herbata zielona
- działa bakteriobójczo i przeciwzapalnie, przyspiesza gojenie, łagodzi zmiany trądzikowe i reguluje pracę gruczołów łojowych, koi i wzmacnia naczynka, przyspiesza spalanie tłuszczu w komórkach i zapobiega starzeniu.
Lukrecja (Glycyrrhiza uralensis)
- pojawia się w preparatach działających przeciwzapalnie, przeciwalergicznie i bakteriostatycznie, pomaga likwidować zaczerwienienia i podrażnienia, problemy naczynkowe i łojotok, a także rozjaśnia cerę.
Miłorząb japoński (Ginkgo biloba)
- wyciągi alkoholowe z liści uelastyczniają naczynia włosowate, kremy z miłorzębem polecane są do cery naczynkowej.
Trukwa (Luffa cylindrica)
- dość popularne są gąbki i mydła peelingujące z luffą, ale sam owoc zawiera wiele cennych składników, które mogą być stosowane do leczenia chorób i nieprawidłowości skórnych, przeciwzapalnych, nawilżających i łagodzących.
Żeń-szeń (Panax ginseng)
- w kosmetyków do pielęgnacji skóry i włosów uznawany jest za środek opóźniający starzenie, działa przeciwzmarszczkowo i przeciwtrądzikowo, odżywia skórę i zapobiega jej pierzchnięciu, a także chroni przed promieniowaniem słonecznym, skutkami stresu, nikotyną i zanieczyszczeniami powietrza.
Masz pytania? Chcesz się czegoś dowiedzieć? Pisz na adres: tajemnice_kosmetykow@snobka.pl
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Ha, nie wiedziałam, że lufa to rodzaj "ogórka", myślałam, że to jakiś wodorost raczej
malachinka | | Zgłoś | Odpowiedz
Bardzo fajny artykuł. Co sądzicie o medycynie chińskiej? ktoś z was leczył się już u takiego lekarza? Jak z medycyną chińską w Warszawie?