Tajemnice kosmetyków: perfumy aldehydowe
Dla wielu kobiet perfumy aldehydowe to (ukochane lub znienawidzone) Chanel No. 5.
Jak głosi jedna z legend, ten skomponowany prawie 90 lat temu zapach powstał na skutek „przedawkowania” aldehydów w recepturze, dając pierwszy raz w historii miksturę tak intensywną i tak gładką. Jednak aldehydy występują w wielu kompozycjach, także takich, które absolutnie nie przypominają słynnej „piątki”.
Czym właściwie są aldehydy? Są to komponenty chemiczne, produkty utleniania alkoholi, nadające zapachowi charakterystyczne, ostre wykończenie. Można je pozyskiwać z naturalnych olejków (neroli, różanego), jednak te stosowane w przemyśle perfumeryjnym są najczęściej pochodzenia syntetycznego. W zasadzie nie wprowadzają nic nowego do świata zapachów, ale pozwalają wiernie naśladować i utrwalać te spotykane w przyrodzie, nadają im intensywność i wpływają na sposób rozwoju całej kompozycji na skórze.
Aldehydy pochodzenia naturalnego pojawiają się w perfumach najwyższej jakości, osiągających proporcjonalnie wysokie ceny. Co ciekawe, związki te swoją obecność w przemyśle kosmetycznym celebrują dużo dłużej niż jako składnik perfum.
Najpopularniejsze aldehydy aromatyczne:
- C8 - słodki miąższ pomarańczy,
- C9 - cytryna,
- C10 - gorzka skórka pomarańczy,
- C11 - kolendra,
- C12 - bez z fiołkiem,
- C13 - rozgrzany wosk z nutą grejpfruta.
To one właśnie tworzą aldehydową, nieco „mydlaną” bazę Chanel No. 5. Natomiast wyraziste trio: pomarańcza, kolendra, fiołek stało się obowiązkową pozycją i wyznacznikiem dla wszystkich późniejszych aldehydowych kompozycji. Aldehydy świetnie wiążą wszystkie składniki perfum, pozwalają uzyskać jednolity bukiet, dlatego tak często pojawiają się w ich składach. Jednak ich obecność, zwłaszcza w zapachach szyprowych, stwarza pewne problemy z klasyfikacją takiej kompozycji.
Oto kilka popularnych, typowo aldehydowych kompozycji:
No. 5, Chanel
Sicily, Dolce & Gabbana
Arpege, Lanvin
Le Parfum, Sonia Rykiel
Farouche, Nina Ricci
Maitresse, Agent Provocateur
White Linen i Pure White Linen, Estée Lauder
First, Van Cleef & Arpels
Rive Gauche, Yves Saint Laurent
Climat, Lancome
Le Dix, Balenciaga
Opowiedzcie nam o swoich ulubionych zapachach aldehydowych. W razie pytań piszcie na adres: tajemnice_kosmetykow@snobka.pl
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
tylko ciekawe kogo stać na takie cuda. Nie znam osoby która takich drogich perfum używa. pewnie jakieś bogate aktorki, modelki itp. Ładne mają flakoniki ale nam musi wystarczyć taki zapach za 10-20 zł. W avonie można też kupić fantastyczne zapachy niestety też raczej drogo (miałam kiedyś Little Black Dress - cudne ale tez niezbyt tanie :/)
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Chanel No.5 pomimo całej ich sławy nie toleruje w żadnym wypadku. probowałam się przekonać wiele razy ale nie i już...
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
no bez przesady... drogie? kto teraz używa perfum za 10-20 zł? to chyba jakieś żarty... sama mam Chanel No.5 i nie uważam, żeby to były perfumy z bardzo wysokiej półki...
nie należą do najtańszych, fakt, ale nie przesadzajmy...
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
A swoją droga jak kupi się dobrą wodę perfumowaną (nie toaletową) to wystarczy ona na dłuuuugo więc nawet jeśli kosztuje sporo to i tak się opłaca
gość ale NIEDZIELNY | | Zgłoś | Odpowiedz
gorzka | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Bzdura, wystarczy zajść np do Douglasa, ile osób kupuje perfumy za 200-500zł i wśród nich jeszcze nigdy nie widziałam żadnej aktorki. Płacisz nie tylko za zapach zwykle znacznie przewyższający tanie wody toaletowe, ale też za jakość. Przykładowo taki Baruno Banani za 30 ml wody toaletowej płaciłam ok 90 zł - zapach utrzymuje się zaskakująco krótko i by pachnieć muszę używać jej kilka razy w ciągu dnia, zaś np Dior Miss Cherie w cenie 250zł za 30ml wody perfumowanej używam raz dziennie i pachnę do wieczora. Także jak już wspomniałam płacimy za zapach i trwałość.
bella23 | | Zgłoś | Odpowiedz
olciaaaa | | Zgłoś | Odpowiedz
nie lubie takich zapachow. a perfumy, ktore zawsze kupuje, nie sa latwe do znalezienia na sklepowcyh polkach, wiec ratuja mnie internetowe perfumerie, w ktorych jest tez troche taniej niz w sklepie.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
nie lubię żadnych z wymienionych perfum, a raczej mydeł :]
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
wolę wyjechać na łykend na wycieczkę albo na kilka dni niż kupować zapaszki za 500 zł :D
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Niestety - nie jestem w stanie strzymać czegokolwiek aldehydowego, bo mnie zbiera na mdłości. Po wielekroć robiłam podejście do zapachów Amouage, niestety niemal wszystkie po chwili na skórze zaczynają wiać jakimś straszliwym aldehydem.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Chanel No.5 jest moze dobry dla starszych kobiet, ale nie dla mlodych. Ja nie chcialabym go nawet za darmo. Za to uwielbiam CHanel Coco M.- jest cudowny. W USA na szczescie kazda przecietna osobe stac na takie perfumy i nikt by sie tu nie chwalil np. ze nosi na sobie perfum z Chanel, Gucci itd. W Polsce jest inaczej,bo ludzi nie stac na takie perfumy, ktore sa uwazane za dosyc drogie.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
gośćx | | Zgłoś | Odpowiedz
niezła prowokacja z tym komentarzem na pierwszej stronie, naprawdę mamy uwierzyć że ktoś używa "prefum" za 10zł i uważa że na nic lepszego nikogo nie stać? albo że te świństwa avonu (sam alkohol i czuć je może z pół godziny po aplikacji - w dodatku wszystkie pachną podobnie) są 'drogie ale dobre'? przecież przyzwoitą wodę perfumowaną można kupić już za jakieś 100zł - niewiele więcej niż parę flakonów tych kolorowych gówienek z katalogów których nawet nie można przetestować przed użyciem.
P.S.
BŁAGAM - nie kaleczcie języka polskiego i darujcie sobie słowa w stylu "zapaszek" - zdrobnienie nadaje pejoratywnego charakteru temu słowu, staje się synonimem SMRODU, SWĄDU.
a perfumy występują w liczbie mnogiej tak jak spodnie i nożyczki - NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK TEN PERFUM, TA PERFUMA.
używamy TYCH perfum które mają zapach.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Kiedy mialam nascie lat i ograniczony budzet, tez bylam przekonana, ze perfumy znanych i luksusowych marek kupuje tylko waska elita spoleczna. Jakos nie przyszlo mi do glowy, ze skoro jest tyle perfumerii i we wszystkich polki az sie uginaja od flakonow, do tego co roku pojawiaja sie nowosci, to najwyrazniej biznes musi sie krecic. ;-)
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Chanelka 5. jest dla mnie tragicznym zapachem :) w ogóle nie czuję tej "magii"
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Chanel no.5 to były moje pierwsze markowe perfumy i miałam wtedy 14lat - moja mama nie była w stanie ich używać więc je sobie zabrałam; potem dostałam drugą butelkę w prezencie od kumpla. dlatego nie mówcie że te perfumy są tylko dla starych bab bo się komuś może przykro zrobić. jak byście się czuły gdyby ktoś wam powiedział że pachniecie jak staruchy? co prawda nie używam tych perfum już od 5-6lat ale i tak wkurzają mnie ludzie którzy nie umieją uszanować gustu drugiej osoby. ja np nie lubię wszystkich mydlanych i ogórkowych zapachów i co z tego? czy mam krytykować co drugą pannicę którą spotkam że pachnie jakby zamiast perfum smarowała szyję ogórem?
gorzka | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz