19 Komentarzy

Tagi dieta zdrowie odzywianie tłuszcz tłuszcze

Tłuste jedzenie nie powoduje tycia

Tłuste jedzenie nie powoduje tycia

Odsetek kalorii pochodzących z tłuszczu nie wpływa na przybieranie na wadze, dowodzą naukowcy.

Pracująca w Instytucie Nauki o Metabolizmie dr Nita Forouhi w trakcie badań naukowych przejrzała dane prawie 90 000 kobiet i mężczyzn z sześciu krajów. Dane dotyczyły nawet dziesięciu lat z ich życia. Jak się okazało, tłuszcz stanowił około 31.5 do 36.5 procenta przyjmowanych przez nich pokarmów, a badani zyskiwali na wadze około 1/4 funta (około 125 g) rocznie. Jednak badania nie wykazały zależności między ilością przyjmowanych tłuszczów a wzrostem wagi. Nie znaleziono też zależności między tyciem a proporcją przyjmowanych tłuszczów nasyconych do wielonienasyconych.

Dr Forouhi stwierdza, że bardziej istotne jest utrzymywanie zdrowego stylu życia, czyli także zbilansowanej diety połączonej z regularnymi ćwiczeniami niż koncentrowanie się na ilości przyjmowanego tłuszczu jako czynniku decydującym o wadze.

Oczywiście, nie oznacza to, że można całkowicie przestać przejmować się ilością spożywanych tłuszczów – nie w świetle badań wykazujących szkodliwość tłuszczów nasyconych czy tłuszczów trans dla serca. Należy raczej wybierać zdrowe tłuszcze, czyli te pochodzące z ryb czy orzechów oraz łączenie ich z innymi zdrowymi składnikami. Należy za to unikać niepotrzebnie dodawanych do wysokoprzetworzonych produktów cukrów, tłuszczów oraz alkoholu, które są źródłem kalorii, ale nie mają wartościowych składników odżywczych. Warto też pilnować, żeby rozmiar posiłków się nie powiększał.

Źródło: American Journal of Clinical Nutrition, grudzień 2009

fot. RGBstock / lusi

Autor: Bree

Dodaj zdjęcia do komentarza (maksymalnie 5 zdjęć).

Dozwolone formaty plików to: jpg, png, gif do 20MB.

Wybierz zdjęcia
gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

No, nareszcie. Mit teorii lipidowej został obalony już dawno. Tłuszcze są niezbędne w gospodarce organizmu - mózg to praktycznie sam cholesterol!

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

To w takim razie co powoduje, że "fast foody" są tak ciężkostrawne i bardzo się po nich tyje? Dla przykładu: niektórzy Amerykanie tak jedzą i są otyli, mają problemy ze zdrowiem.

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

otyłe osoby, które znam jedzą niestety bardzo tłusto

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

Zależy jeszcze jakie tłuszcze - nie ma porównania między tłustym fast foodem a oliwą z oliwek!

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

autor: gość
To w takim razie co powoduje, że "fast foody" są tak ciężkostrawne i bardzo się po nich tyje? Dla przykładu: niektórzy Amerykanie tak jedzą i są otyli, mają problemy ze zdrowiem.
Tu nie chodzi tylko o zawartość tłuszczu w takich daniach, ale przede wszystkim o fakt, że są one wyjątkowo wysokokaloryczne i zawierają wysokoprzetworzone składniki, liczne polepszacze, sztuczne barwniki i aromaty. Przeciętny człowiek powinien zjadać średnio ok. 2000kcal dziennie, a niektóre kanapki w McDonald's to ok. 500 kcal (niekiedy więcej). Do tego dostaje się dodatkowo frytki (smażone długo w głębokim tłuszczu), coca-colę (bynajmniej nie tę "light"), czasem też majonezowy sosik. Porcje są mikroskopijne i w zasadzie człowiek "najada" się głównie bąbelkami z coli, więc krótko po wizycie w barze zaczyna znów odczuwać głód. Ilość kalorii przyswajaną jednorazowo w McDonald's można spokojnie rozłożyć na dwa zdrowsze posiłki, po których dłużej będzie się sytym. Niestety wiele osób wpada w pułapkę McDonalda ponieważ nie mają świadomości, że mimo niezaspokojenia głodu wykorzystali już prawie 1/3 swojego dziennego zapotrzebowania!

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

zabójcze jest połączenie cukrów z tłuszczami...

Lady Monet

Lady Monet | | Zgłoś | Odpowiedz

autor: gość
To w takim razie co powoduje, że "fast foody" są tak ciężkostrawne i bardzo się po nich tyje? Dla przykładu: niektórzy Amerykanie tak jedzą i są otyli, mają problemy ze zdrowiem.


Nie chodzi o fastfoody. Ja mieszkałam rok w USA, jadłam i hamburgery, i pizzę (takie lunche podają w szkołach), i mimo to schudłam 10 kilo. Za to codziennie uprawiałam sport i dużo chodziłam, bo nie miałam prawa używac mojego prawa jazdy będąc na wymianie studenckiej.

Problemem nie sa fastfoody, tylko styl życia, fakt, że ludzie się nie ruszają, i nie jedzą nic poza nimi. Ew. zamieniają czasem Big Maca na chińszczyznę na wynos czy meksykańskie jedzenie. Transport publiczny albo nie istnieje albo jest bardzo zły (mówię nie tylko o prowincji, ale i o wiekszych aglomeracjach), ludzie wszędzie je do jeżdżą samochodami od najmlodszych lat, i nie są przyzwyczajeni do ruchu. Widziałam nawet przypadki, kiedy chłopak podjeżżał samochodem do znajomego mieszkającego po drugiej stronie ulicy, co zajmowało mu więcej czasu niż samo podejście. Sam tłuszcz nie zabija, jeśli przy okazji uprawia się sport i je coś poza nim:)

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

autor: gość
autor: gość
To w takim razie co powoduje, że "fast foody" są tak ciężkostrawne i bardzo się po nich tyje? Dla przykładu: niektórzy Amerykanie tak jedzą i są otyli, mają problemy ze zdrowiem.
Tu nie chodzi tylko o zawartość tłuszczu w takich daniach, ale przede wszystkim o fakt, że są one wyjątkowo wysokokaloryczne i zawierają wysokoprzetworzone składniki, liczne polepszacze, sztuczne barwniki i aromaty. Przeciętny człowiek powinien zjadać średnio ok. 2000kcal dziennie, a niektóre kanapki w McDonald's to ok. 500 kcal (niekiedy więcej). Do tego dostaje się dodatkowo frytki (smażone długo w głębokim tłuszczu), coca-colę (bynajmniej nie tę "light"), czasem też majonezowy sosik. Porcje są mikroskopijne i w zasadzie człowiek "najada" się głównie bąbelkami z coli, więc krótko po wizycie w barze zaczyna znów odczuwać głód. Ilość kalorii przyswajaną jednorazowo w McDonald's można spokojnie rozłożyć na dwa zdrowsze posiłki, po których dłużej będzie się sytym. Niestety wiele osób wpada w pułapkę McDonalda ponieważ nie mają świadomości, że mimo niezaspokojenia głodu wykorzystali już prawie 1/3 swojego dziennego zapotrzebowania!

autor: Lady Monet
autor: gość
To w takim razie co powoduje, że "fast foody" są tak ciężkostrawne i bardzo się po nich tyje? Dla przykładu: niektórzy Amerykanie tak jedzą i są otyli, mają problemy ze zdrowiem.
Nie chodzi o fastfoody. Ja mieszkałam rok w USA, jadłam i hamburgery, i pizzę (takie lunche podają w szkołach), i mimo to schudłam 10 kilo. Za to codziennie uprawiałam sport i dużo chodziłam, bo nie miałam prawa używac mojego prawa jazdy będąc na wymianie studenckiej.Problemem nie sa fastfoody, tylko styl życia, fakt, że ludzie się nie ruszają, i nie jedzą nic poza nimi. Ew. zamieniają czasem Big Maca na chińszczyznę na wynos czy meksykańskie jedzenie. Transport publiczny albo nie istnieje albo jest bardzo zły (mówię nie tylko o prowincji, ale i o wiekszych aglomeracjach), ludzie wszędzie je do jeżdżą samochodami od najmlodszych lat, i nie są przyzwyczajeni do ruchu. Widziałam nawet przypadki, kiedy chłopak podjeżżał samochodem do znajomego mieszkającego po drugiej stronie ulicy, co zajmowało mu więcej czasu niż samo podejście. Sam tłuszcz nie zabija, jeśli przy okazji uprawia się sport i je coś poza nim:)


Dzięki za takie obszerne wytłumaczenia, Dziewczyny. Tak szczerze, to mało o tych rzeczach wiedziałam, teraz jestem bogatsza o nową wiedzę ;p Dzięki i pozdrawiam.

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

autor: Lady Monet
autor: gość
To w takim razie co powoduje, że "fast foody" są tak ciężkostrawne i bardzo się po nich tyje? Dla przykładu: niektórzy Amerykanie tak jedzą i są otyli, mają problemy ze zdrowiem.
Nie chodzi o fastfoody. Ja mieszkałam rok w USA, jadłam i hamburgery, i pizzę (takie lunche podają w szkołach), i mimo to schudłam 10 kilo. Za to codziennie uprawiałam sport i dużo chodziłam, bo nie miałam prawa używac mojego prawa jazdy będąc na wymianie studenckiej.Problemem nie sa fastfoody, tylko styl życia, fakt, że ludzie się nie ruszają, i nie jedzą nic poza nimi. Ew. zamieniają czasem Big Maca na chińszczyznę na wynos czy meksykańskie jedzenie. Transport publiczny albo nie istnieje albo jest bardzo zły (mówię nie tylko o prowincji, ale i o wiekszych aglomeracjach), ludzie wszędzie je do jeżdżą samochodami od najmlodszych lat, i nie są przyzwyczajeni do ruchu. Widziałam nawet przypadki, kiedy chłopak podjeżżał samochodem do znajomego mieszkającego po drugiej stronie ulicy, co zajmowało mu więcej czasu niż samo podejście. Sam tłuszcz nie zabija, jeśli przy okazji uprawia się sport i je coś poza nim:)

dokładnie. ja z kolei jestem teraz we Włoszech i tu na co dzień widzę chude jak szczapy dziewczyny zajadające się całą pizzą, polewające sałatki dużą ilością oliwy z oliwek czy jedząca szynkę w widocznym tłuszczem. ale one się ruszają, piją dużo wody i jedzą małe posiłki a często (no, może po za tą pizzą;p)

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

WĘGLOWODANY, któych aż nadto znajdziemy w słodkich napojach, ponadto w produktach zbożowych. W fast-foodach znajdziemy tłuszcze trans (przyczyniają się do powstawania nowotworów)

autor: gość
To w takim razie co powoduje, że "fast foody" są tak ciężkostrawne i bardzo się po nich tyje? Dla przykładu: niektórzy Amerykanie tak jedzą i są otyli, mają problemy ze zdrowiem.

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

autor: gość
To w takim razie co powoduje, że "fast foody" są tak ciężkostrawne i bardzo się po nich tyje? Dla przykładu: niektórzy Amerykanie tak jedzą i są otyli, mają problemy ze zdrowiem.
To nie wiesz? Przede wszystkim sól, która zatrzymuje wodę w organizmie oraz chemia.

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

dość częstym błędem jest całkowite unikanie tłuszczu kiedy jest się na diecie- niestety wiele osób sądzi, że tłuszcz zamienia się od razu w komórki tłuszczowe. tymczasem brak tłuszczu może bardzo utrudnić odchudzanie i sprawić, że metabolizm zwolni. nie mówiąc o tym, że niektóre witaminy rozpuszczają się wyłącznie w tłuszczach.

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

autor: gość
więc co powoduje?
A czytać umiesz?

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

autor: gość
To w takim razie co powoduje, że "fast foody" są tak ciężkostrawne i bardzo się po nich tyje? Dla przykładu: niektórzy Amerykanie tak jedzą i są otyli, mają problemy ze zdrowiem.
węglowodany.

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

autor: gość
No, nareszcie. Mit teorii lipidowej został obalony już dawno. Tłuszcze są niezbędne w gospodarce organizmu - mózg to praktycznie sam cholesterol!
mózg to praktycznie sama woda, nieuku

gość

gość | | Zgłoś | Odpowiedz

racja trzeba uwazać. na przystankuzdrowia.pl jest wyjasnione na czym to polega konkretnie. polecam