Związki ołowiu w damskich torebkach
Jak się okazuje afery z zabawkami dla dzieci i artykułami gospodarstwa domowego, w których znajdowano ołów nie były ostatnimi. Teraz ten szkodliwy związek znaleziono także w... damskich torebkach. Oczywiście problemu nie stanowią te wykonane ze skóry czy naturalnych materiałów, ale te z PCV, bowiem jak się okazuje, polichlorek winylu może zawierać ołów, który syntetycznym materiałom dodaje giętkość i poprawia kolor barwników.
Na zlecenie Center for Environmental Health badania przeprowadziło niezależne laboratorium na torbach pochodzących od 100 topowych sprzedawców detalicznych (m.in. Target, Macy's, Kohl’s i WalMart). Przeprowadzono dwa testy, jeden badał ogólną zawartość ołowiu. Okazało się, że w niektórych egzemplarzach stężenie ołowiu było aż 30 do 100 razy wyższe niż dopuszczalna norma dla produktów dla dzieci. W przypadku dorosłych osób limit nie został wyznaczony, jednak nie oznacza to, że związek nie jest szkodliwy – wręcz przeciwnie, stanowi on zagrożenie zwłaszcza dla kobiet planujących ciążę, będących w ciąży lub mających już dzieci (torebka mamy również może posłużyć jako zabawka i trafić do ust dziecka).
Obecnie Center for Environmental Health w Kalifornii wymaga ostrzegawczych etykiet, mówiących o tym, że dotykanie produktu może wywołać raka i choroby wrodzone, jeżeli zawarte w nim stężenie ołowiu przekracza dopuszczalną normę. H&M, New York & Company i dwóch dostawców zgodziło się na usunięcie ze sprzedaży niebezpiecznych toreb a także na wpłatę po 37 tys. dolarów na poczet edukowania konsumentów o toksycznych zagrożeniach dla zdrowia. CEH chce współpracować w taki sposób z ponad 60 detalistami i dostawcami. Szersze porozumienie z gigantami handlu poskutkować może wprowadzeniem bardziej rygorystycznych norm w tej kwestii w skali globalnej.
Problem nie został jednak do końca rozwiązany, gdyż nie ujawniono, jakie torby zawierały wysokie stężenia ołowiu, wiele z nich wciąż może pozostawać w użytku. Przypadek ten pokazuje natomiast, jak istotna jest świadomość tego, że przedmioty codziennego użytku mają wpływ na stan naszego zdrowia i zdrowia osób wokół nas.
Źródło: ABC World News
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Jakie fajne czachorki :)
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
świetnie by sie ta torebka nadawała do eleganckiej sukienki, szkoda ze na wczorajsze telekamery Glinka nie "ubrała" jej do swojej sukienki. Ta srebrna by jej pasowała aczkolwiek chyba za mała ta czaszka!
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
I co teraz powiecie ekolodzy od siedmiu boleści?
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
W takiej tandetnej torebce jak ta srebrna, na pewno jest z pół kilo ołowiu.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
jak związki ołowi z torebki mogą wywoływać raka? Przepraszam bardzo czy torebki się je? To tak samo jak z azbestem, najgroźniejszy jest podczas obróbki bo pyli i dostaje się do płuc, i to jest główne zagrożenie. A jeśli chodzi o torebki z związkami ołowiu to w jaki sposób mogą negatywnie wpływać na organizm, nich mnie ktoś oświeci.
takietam | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
- wdychanie pyły ze ścierającej się farby
- przez kontakt z żywnością (np. jabłko, które było w torebce)
Ołów trzeba eliminować bezwarunkowo, bo JEST ZŁY. Tak! Po prostu zły! Jeżeli da się coś zrobić bez ołowiu, to się powinno to zrobić bez ołowiu.
Tak jest np. ze sprzętem elektronicznym, który w całej unii nie może zawierać ołowiu w punktach lutowniczych (mimo, że technologia bezołowiowa jest droższa i bardziej zawodna).
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
A w stanach ile ołowiu w tych torebkach jest, tyle ze tam uzytkownicy sami go wkladaja do srodka ;]
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
nie kupujcie tych torebek - szkodzą zdrowiu!
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
toś mnie rozbawiła, po pierwsze przed jedzeniem myje się ręce, poza tym jeśli przy każdym dotknięciu zjadasz kawałek ołowiu to jak dotniesz torebkę 1000 razy to zniknie bo ją całą zjadłaś? Ołów jest w postaci stałej, czyli związanej z materiałem więc się od niego nie oddziela.
Fakt powinno się wycofywać produkty zawierające ołów, ale nie wpadajmy w paranoję że dostaniesz raka od torebki. Sprzedawcy je będą wycofywać bo skoro zaczyna się panika to tylko by stracili gdyby je zostawili u siebie w sklepie
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
[/tresc][/komentarz] No wybacz "znawco", ale jak dotkniesz ręką torebki z ołowiem a potem np zjesz coś palcami czy dotkniesz ust to zjadasz ołów. Nie mówiąc już o tym, że przez skórę chemiczne środki też się dostają.
[/tresc][/komentarz] Znawczyni kochana, jestem chemikiem z wykształcenia i pracuję w laboratorium. I mam do czynienia z prawdziwym ołowiem i metalami ciężkimi. Przy zachowaniu elementarnych zasad ostrożności nikt od tego nie choruje ani nie umiera. Wiem, że ekoparanoja jest modna, papier i internet wszystko zniosą, ale czasem już nie mogę patrzeć na to pranie mózgów. Nie zapomnij nie oddychać, w powietrzu jest promieniotwórczy radon.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Jestem dorosła akurat, cała reszta cytatu to zbędne gdybania. Ludzie są śmieszni, mają kilka tysięcy razy większą szansę wpaść pod samochód niż dostać raka od torebki. Pożyj trochę, zrób jakiś fakultet z nauk ścisłych, sama zrozumiesz. Teraz nie sądzę.
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
no tak mówi się że wiele kobiet jest w toksycznych związkach ale zeby z torebką???
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
gość | | Zgłoś | Odpowiedz
Ludzie ignorują powszechną chemię w jedzeniu, to co im tam torebka, a potem wielkie zdziwienie jak usłyszą diagnozę i z wielkimi oczami pytają, skąd to się bierze?
Wolę nie mieć fakultetów i być tępa jak but, za to zdrowa, bez raka.