2 Komentarze

Tagi selfie operacje plastyczne selfies wszawica Edward Farrior Marcy McQuillan

Od selfies do gabinetów medycyny estetycznej

Z pozoru wydają się całkiem niewinne. Ot, zwyczajne zdjęcia, które wrzuca się do jednego z serwisów społecznościowych, w oczekiwaniu na falę „lajków” i komentarzy. Popularnym ostatnio „selfies” towarzyszą jednak najrozmaitsze trendy: bedstagram, ciążowe selfie, selfeye, a nawet moda na pogrzebowe selfies. Okazuje się, że tzw. „sweet focie” mogą okazać się przyczyną kilku problemów.

Jak to bywa z uzależnieniem od mediów społecznościowych, powodować może ono pogorszenie relacji międzyludzkich w świecie realnym. Zdjęciom typu „selfies” zarzucono także, że przyczyniają się one do coraz powszechniejszej wśród nastolatków wszawicy. Zależność między modą na selfies a tą wstydliwą chorobą zauważyła Marcy McQuillan z Kalifornii. Pozując do autoportretu z przyjaciółmi zwykle styka się z ich głowami, co sprzyja rozprzestrzenianiu się gnid.

Do jeszcze bardziej zaskakujących wniosków doszła organizacja American Academy of Facial Plastic and Reconstructive Surgery. Zrzeszeni w niej chirurdzy plastyczni uznali, że popularność selfies powoduje większe zainteresowanie operacjami plastycznymi wśród kobiet poniżej 30. roku życia. Pacjentki, tłumacząc swoje decyzje, nie kryją się z tym, że duże znaczenie ma dla nich to, jak wyglądają na portalach społecznościowych.

Aż 13 proc. wśród biorących udział w ankiecie członków organizacji zauważyło, że przybywa pacjentek niezadowolonych z własnego wizerunku na portalach społecznościowych. Jednocześnie odnotowali oni 10-procentowy wzrost zabiegów z zakresu plastyki nosa, z 2012 na 2013 roku o 7 proc. wzrosła też liczba przeprowadzanych u pacjentów przeszczepów włosów. Więcej, konkretnie o 6 proc., wykonano także operacji plastycznych powiek.

Jak tłumaczy tę zależność Edward Farrior, prezes organizacji? Wydaje się to banalnie proste. Platformy opierające się wyłącznie na fotografiach internautów sprawiają, że analizują oni swój wizerunek niemal jak pod mikroskopem. Z tego powodu patrzą na siebie dużo bardziej krytycznym okiem, niż kiedykolwiek wcześniej. Dlaczego internauci chcą pokazać się z jak najlepszej strony? Ich zdjęcia oglądają potencjalni przyjaciele, przyszli partnerzy i pracodawcy.

To może wyjaśniać, z jakiego powodu chirurdzy odnotowali, iż w ubiegłym roku pod nóż poszły przede wszystkim kobiety poniżej 30. roku życia. Czyżby filtry udostępnione przez aplikację Instagram nie zdawały egzaminu

Czytaj też: Makabryczna odsłona sieciowego trendu. Pogrzebowe selfies

Autor: Margaret
pozdrawiam

pozdrawiam | | Zgłoś

No i jaki jest w tym problem? Dobrze że ludzie starają sie wyglądać coraz lepiej , poprawianie urody nie powinno być stale krytykowane !

gość

gość | | Zgłoś

autor: pozdrawiam
No i jaki jest w tym problem? Dobrze że ludzie starają sie wyglądać coraz lepiej , poprawianie urody nie powinno być stale krytykowane !
Problem staje się wtedy gdy dbałość o wygląd zewnętrzny zmienia się w obsesję, główną wartością w życiu. Człowiek wtedy poświęca cały swój czas na próby poprawiania swojej urody, porzucając inne zajęcia, pasje. W dziedzinie urody staje się ekspertem, po za tym jest pusty jak muszelka. I takich ludzi przybywa w zastraszającym tempie. Są piękni ale nudni.


X
Drodzy Czytelnicy,
Połączyliśmy nasze siły z serwisem WP Kobieta
i od dziś nasze treści będziecie mogli przeczytać na tym właśnie serwisie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!
Redakcja