57 Komentarzy

Tagi salony manicure manicure Nowy Jork manicure

Wysoka cena za piękne paznokcie, czyli szara rzeczywistość nowojorskich manicurzystek

Do domu powracają po 10 albo i 12 godzinach pracy. Wychowanie dzieci powierzają opiekunkom, na które przeznaczają średnio połowę swojego wynagrodzenia. Te bardziej pechowe rodzą dzieci z wadami genetycznymi, albo i nie rodzą wcale, bo ciąża kończy się poronieniem. Tak właśnie wygląda szara rzeczywistość pracownic nowojorskich salonów manicure.

Reportaż opublikowany w poniedziałek przez „New York Times” nie pozostawia złudzeń. Wyzysk nie jest wcale domeną wschodnich fabryk odzieży, ponieważ lubują się w nim także właściciele salonów piękności. Dziennikarka w rozmowach z ponad 100 pracownicami salonów manicure dowiedziała się o rzeczach, które na myśl przywodzą raczej obozy pracy. Dlaczego kobiety znoszą takie upokorzenia?

Nowojorskie salony, oczywiście z myślą o oszczędnościach, coraz częściej zatrudniają imigrantki. Te nie zawsze przebywają w USA legalnie. Efekt? Na własnej skórze odczuwają łamanie praw pracowniczych, obcują z wybrednymi klientami i toksycznymi oparami, na co dzień wysłuchują ponadto rasistowskich obelg. Jeszcze większym problemem są wynagrodzenia. Imigrantki nierzadko pracują za minimalną stawkę, a dla niektórych nawet to byłoby szczytem marzeń.

„New York Times” przytacza historie kobiet, które zarabiają po 1,5 dolara na godzinę (ustawowa minimalna stawka za godzinę wynosi w USA 8,75 dolara), tygodniowo przepracowując 66 godzin. Imigrantki, które mogą mówić o większym „szczęściu” dziennie zarabiają 30 dolarów, średnio 3 dolary za godzinę. Częstą praktyką jest też wstrzymywanie wypłat i wynagradzanie manicurzystek dopiero po trzech przepracowanych miesiącach.

 

To jeszcze nie koniec rewelacji. Nowojorski dziennik podał również, że wiele kosmetyczek cierpi z powodu sarkoidozy (ziarniniakowa choroba układu odpornościowego), rodzi dzieci z wadami wrodzonym, ze względu na kontakt z toksycznymi substancjami chemicznymi częste są wśród nich także poronienia. Sytuacja imigrantek jest nie do pozazdroszczenia.

 

Bohaterki reportażu pracują w salonach, w których wykonanie manicure'u i pedicure'u jest oczywiście tańsze niż w luksusowym zakładzie. Można więc zastanawiać się, czy podobna sytuacja panuje w Polsce. Choć w wielu zakładach pracują wyłącznie ich właścicielki, w tych większych, np. w centrach handlowych, nie brakuje manicurzystek, które nie działają na własną rękę.

Czy polskie zakłady tak bardzo różnią się od nowojorskich? W większości możemy ich działanie oceniać z punktu widzenia klientek, a jak to wygląda z pozycji manicurzystki? Jeżeli pracujecie lub pracowałyście w salonie manicure, podzielcie się doświadczeniami.

Zobacz też: Salony kosmetyczne. Co powinno wzbudzić naszą czujność?

Autor: Margaret
Q

Q | | Zgłoś

A ile kosztuje życie tam a ile w polandi

slava

slava | | Zgłoś

A może ktoś zajmie się polskimi manicurzystkami -- które nie stać w ogóle na Dzieci -- dorabiając jeżdżą po Domach -do 22.00 i dłużej , Dlaczego my zyjemy Życiem innych Nacji tylko nie swoimi Rodaczkami w Kraju --- Widać jak boimy się wsadzić Kij w Mrowisko -- Prawdą zawsze odsuwa się jak najdalej ---

- Gosia W

- Gosia W | | Zgłoś

manikiurzystki u nas nie mają nawet płacy minimalnej - tylko zlecenie lub na czarno - TO NIE JEST WYZYSK ?

gość

gość | | Zgłoś

Macie rację!! Więc w ramach walki z uciskiem przestaję chodzić do manicurzystki!

gość

gość | | Zgłoś

Mam mały salon w którym zatrudniałam przez kilka lat jedną dziewczyne potem znowu przez kilka lat drugą. Jednocześnie sama pracowałam po 10 godz.Stawka godzinowa wychodziła im ok 30zł. Na koniec miesiąca dodatkowo premie. Miła atmosfera.Urlop miały kiedy chciały, z dnia na dzien tez brały wolne jak sie jakies przeziębienie pojawiło. A z czym ja sie spotkałam? Ciągłe niezadowolenie, narzekania za moimi plecami i podkradanie klientek na lewo.. NAPRAWDE sa dwie strony medalu. Jest kołchoz w którym pracownicy chodzą jak w zegarku(i cieszą sie ze mają prace) ale są i miejsca zatrudnienia komfortowe dla pracownika(i tam często pracodawca dostaje po tyłku). Fajnie by było to wypośrodkować ..A co do imigrantek powinny uregulować swoja sytuacje prawną i stworzyć konkurencje dla wyzyskiwaczy już na swoim kawałku podłogi.

gość

gość | | Zgłoś

autor: - Gosia W
manikiurzystki u nas nie mają nawet płacy minimalnej - tylko zlecenie lub na czarno - TO NIE JEST WYZYSK ?
Większość manicurzystek z jakimi mialam kontakt okazywały sie zwyczajnie nie warte umowy na stałe mimo ze z takiej startowały. Potem i tak dorabiały podbierajac salonowe klientki albo po przepracowaniu kilku miesięcy odchodziły zakladając swoj salon. Takie realia ze jak ktoś zdobedzie doświadczenie idzie na swoje w mniej lub bardziej uczciwy sposób dlatego nie ma co sie dziwić pracodawcom ze zwyczajnie nie chcą wiązać sie umowami na stałe(bo wiadomo ze na długo to to nie bedzie)

gość

gość | | Zgłoś

autor: slava
A może ktoś zajmie się polskimi manicurzystkami -- które nie stać w ogóle na Dzieci -- dorabiając jeżdżą po Domach -do 22.00 i dłużej , Dlaczego my zyjemy Życiem innych Nacji tylko nie swoimi Rodaczkami w Kraju --- Widać jak boimy się wsadzić Kij w Mrowisko -- Prawdą zawsze odsuwa się jak najdalej ---
Jak w prawie każdym zawodzie zeby zarobić trzeba harowac. W tym przynajmniej mozna dorobić, wystarczy kuferek z kosmetykami:) Nie ma co demonizować zawodu. Jeśli pracuja w miare dobrym salonie to i 300zł dniowki da sie wyciąnąć i to nie w Wawie Nie muszą pracowąc do 22- no chyba ze z wyboru.

lala2015

lala2015 | | Zgłoś

Generalnie największy problem jest w ludziach. Klientki chciałyby mieć zrobione wszystko za 5 zl i w dodatku trzeba wysłuchiwać ich problemów psychicznych. Każda kosmetyczka/kosmetolog powinien mieć płacone szkodliwe.

justyna

justyna | | Zgłoś

ja pracuje w salonie w Anglii wlascicielkami sa dwie sympatyczne hinduski,pracuje dziennie 7,5 h 5 dni w tygodniu zarabiajac okolo 1000funtow miesiecznie...nie powiem ze jest kolorowo bywaja nieznosne klientki oraz slabsze dni ...czasem sa takie dni tkz busy ze czlowiek siedzi jak maszynka i robi jedna klientke za druga bez zjedzenia czegokolwiek...jak jest chwila mozna cos przekasic 15 minut i pracuje sie spowtorem...w polsce prowadzilam wlasny ineteres przez 10 lat i powiem szczerze ze bylo raz gorzej raz lepiej...tu pracuje sie o wiele wiecej zarowno w moim fachu jak i fachu fryzjera...czasem sie ma wrazenie ze zyje sie tylko praca....ale wole to niz pracowac w Polsce za grosze....

gość

gość | | Zgłoś

autor: justyna
ja pracuje w salonie w Anglii wlascicielkami sa dwie sympatyczne hinduski,pracuje dziennie 7,5 h 5 dni w tygodniu zarabiajac okolo 1000funtow miesiecznie...nie powiem ze jest kolorowo bywaja nieznosne klientki oraz slabsze dni ...czasem sa takie dni tkz busy ze czlowiek siedzi jak maszynka i robi jedna klientke za druga bez zjedzenia czegokolwiek...jak jest chwila mozna cos przekasic 15 minut i pracuje sie spowtorem...w polsce prowadzilam wlasny ineteres przez 10 lat i powiem szczerze ze bylo raz gorzej raz lepiej...tu pracuje sie o wiele wiecej zarowno w moim fachu jak i fachu fryzjera...czasem sie ma wrazenie ze zyje sie tylko praca....ale wole to niz pracowac w Polsce za grosze....
o tak, bo 1000 funtow to nie sa wcale grosze. serio, wygralas zycie...

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
autor: justyna
ja pracuje w salonie w Anglii wlascicielkami sa dwie sympatyczne hinduski,pracuje dziennie 7,5 h 5 dni w tygodniu zarabiajac okolo 1000funtow miesiecznie...nie powiem ze jest kolorowo bywaja nieznosne klientki oraz slabsze dni ...czasem sa takie dni tkz busy ze czlowiek siedzi jak maszynka i robi jedna klientke za druga bez zjedzenia czegokolwiek...jak jest chwila mozna cos przekasic 15 minut i pracuje sie spowtorem...w polsce prowadzilam wlasny ineteres przez 10 lat i powiem szczerze ze bylo raz gorzej raz lepiej...tu pracuje sie o wiele wiecej zarowno w moim fachu jak i fachu fryzjera...czasem sie ma wrazenie ze zyje sie tylko praca....ale wole to niz pracowac w Polsce za grosze....
o tak, bo 1000 funtow to nie sa wcale grosze. serio, wygralas zycie...


Dokladnie, kariera jak cholera..siedz tam i bądz busy!! Peace hahhahahha

gość

gość | | Zgłoś

Mam apel do klientek salonów kosmetycznych :Drogie Panie bardzo prosimy nie przynosić " swoich nieszczęść zdrowotnych i osobistych do salonów bo My już nie możemy słuchać o samych nieszczęściach też mamy swoje problemy o które się martwimy w pracy chciałybyśmy trochę radości i optymizmu PROSIMY!!!!!!!!!!!

Akka

Akka | | Zgłoś

A zastanawialiście się kiedyś mili państwo co z pielęgniarkami pracującymi na oddziałach chemioterapii onkologicznej? Z lekarzami, z salowymi? Dlaczego takie nagle biedne są manikirzystki? Jestem chora onkologicznie i widzę co wdycha personel na chemii... I ńikt nad nimi się nie lituje...

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
autor: justyna
ja pracuje w salonie w Anglii wlascicielkami sa dwie sympatyczne hinduski,pracuje dziennie 7,5 h 5 dni w tygodniu zarabiajac okolo 1000funtow miesiecznie...nie powiem ze jest kolorowo bywaja nieznosne klientki oraz slabsze dni ...czasem sa takie dni tkz busy ze czlowiek siedzi jak maszynka i robi jedna klientke za druga bez zjedzenia czegokolwiek...jak jest chwila mozna cos przekasic 15 minut i pracuje sie spowtorem...w polsce prowadzilam wlasny ineteres przez 10 lat i powiem szczerze ze bylo raz gorzej raz lepiej...tu pracuje sie o wiele wiecej zarowno w moim fachu jak i fachu fryzjera...czasem sie ma wrazenie ze zyje sie tylko praca....ale wole to niz pracowac w Polsce za grosze....
o tak, bo 1000 funtow to nie sa wcale grosze. serio, wygralas zycie...
kurde przez takie komentarze czuje sie strasznym biedakiem ;_; dla mnie tysiak funtow to miliony monet i nawet jesli zycie w uk jest drozsze to mysle ze pani ktora tam pracuje spokojnie wyrabia na zycie...
kurde chyba przestane odwiedzac snobke :(

gość

gość | | Zgłoś

autor: lala2015
Generalnie największy problem jest w ludziach. Klientki chciałyby mieć zrobione wszystko za 5 zl i w dodatku trzeba wysłuchiwać ich problemów psychicznych. Każda kosmetyczka/kosmetolog powinien mieć płacone szkodliwe.
A czepiaja się nauczycieli :P a tu co - zawodówka 300 zł dziennie i jeszcze płącze - co za kraj co z ludzie :) i dla wszystkich bo pojawi się hejt - nie nie jestem nauczycielem

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
Mam apel do klientek salonów kosmetycznych :Drogie Panie bardzo prosimy nie przynosić " swoich nieszczęść zdrowotnych i osobistych do salonów bo My już nie możemy słuchać o samych nieszczęściach też mamy swoje problemy o które się martwimy w pracy chciałybyśmy trochę radości i optymizmu PROSIMY!!!!!!!!!!!
od tego tam jestes - Twój klient twój pan - słuchaj , bo zarabiasz kupe kasy i nie marudz a jak sie nie podoba zmien zawód ... albo idz na studia :) zarobisz wtedy na pewno mniej - ogarnij sie

gość

gość | | Zgłoś

A nie lepiej robić w domu samemu? Albo z koleżanką. Dobrych lakierów w drogeriach dostatek, poza tym można ludziom pomagać i Fundacji DKMS, malując znak & i pokazując to na zdjęciu :)

gość

gość | | Zgłoś

autor: gość
autor: gość
Mam apel do klientek salonów kosmetycznych :Drogie Panie bardzo prosimy nie przynosić " swoich nieszczęść zdrowotnych i osobistych do salonów bo My już nie możemy słuchać o samych nieszczęściach też mamy swoje problemy o które się martwimy w pracy chciałybyśmy trochę radości i optymizmu PROSIMY!!!!!!!!!!!
od tego tam jestes - Twój klient twój pan - słuchaj , bo zarabiasz kupe kasy i nie marudz a jak sie nie podoba zmien zawód ... albo idz na studia :) zarobisz wtedy na pewno mniej - ogarnij sie
Od wysłuchiwania problemów jest psycholog. Poza tym, dlaczego zakładasz, że nie ma studiów?

blondynka

blondynka | | Zgłoś

kazałam wam powiedzieć ,ze jest jakas bzdura gdyby tak zarabiali w zyciu by się nieutrzymali z pensji,to gdzie by mieszkali i za co by jedli ,bylam w usa i powiem wam ,ze emigrantka jak by miała podjąć prace w usa w salonie to wolala by isc na sprzatnia jest bardzo duże zapotrzebowanie na tego typu prace i wysoka stawka godz.wiec wszystko można zrozumieć ,ale glupote redaktorow,jest niedopomyslenia,wlasnie zdarzylo się mnie podjąć prace u redaktora gazety nowo yorskiej i tam u niego sprzatalam ,a mianowicie z druga polka w domu,za 12$na godz.ona i ja 12$na godz.i jeszcze takie głupoty wypisuje i to sam redaktor wydawnictwa ,chyba żeby glupota zablysnac wstyd

gość

gość | | Zgłoś

autor: blondynka
kazałam wam powiedzieć ,ze jest jakas bzdura gdyby tak zarabiali w zyciu by się nieutrzymali z pensji,to gdzie by mieszkali i za co by jedli ,bylam w usa i powiem wam ,ze emigrantka jak by miała podjąć prace w usa w salonie to wolala by isc na sprzatnia jest bardzo duże zapotrzebowanie na tego typu prace i wysoka stawka godz.wiec wszystko można zrozumieć ,ale glupote redaktorow,jest niedopomyslenia,wlasnie zdarzylo się mnie podjąć prace u redaktora gazety nowo yorskiej i tam u niego sprzatalam ,a mianowicie z druga polka w domu,za 12$na godz.ona i ja 12$na godz.i jeszcze takie głupoty wypisuje i to sam redaktor wydawnictwa ,chyba żeby glupota zablysnac wstyd
Popracuj nad językiem, twój teks jest napisany w taki sposób, że nic się nie da z niego zrozumieć.


X
Drodzy Czytelnicy,
Połączyliśmy nasze siły z serwisem WP Kobieta
i od dziś nasze treści będziecie mogli przeczytać na tym właśnie serwisie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!
Redakcja